[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Rothem a Stewartem. Nigdy nie współpracowali, ale biorąc pod uwagę
teorię Kevina Bacona o sześciu stopniach oddalenia, nietrudno sobie
wyobrazić, że ktoś pracował z nimi dwoma i zapałał taką nienawiścią, że
postanowił ich zabić jednego dnia. Ale to tylko uzasadniona spekulacja 
dodała z naciskiem.  Uzasadniona, powtarzam. To prawda, że na razie nie
znalezliśmy nic, co łączyłoby te zabójstwa, ale dwa ciała w pierwszym dniu
Tygodnia Hollywood wystarczą, by nie dbać o to, że nie ma jakichś
oczywistych powiązań. Działamy, jakby ktoś polował na znanych ludzi i nie
zamierzał poprzestać na tych dwóch.
Pozwoliła, by jej słowa wybrzmiały w sali.
 Kilka minut temu zakomunikowałam burmistrzowi, że nasz zespół
w żaden sposób nie mógł zapobiec dosypaniu trucizny do czyjegoś soku przez
fałszywego pomocnika kelnera ani zamianie ślepaków na prawdziwe naboje
 ciągnęła Cates.  Nie podobało mu się to, ale uznał moje racje. Od tej
chwili jednak działamy w stanie najwyższego pogotowia. Musimy zapobiec
dalszym atakom. Dzisiaj wieczorem w Radio City Music Hall jest oficjalne
otwarcie Tygodnia. Mnóstwo celebrytów w jednym miejscu. Będzie
burmistrz, gubernator, będą paparazzi, fani. I będziemy my.
Znów popatrzyła po nas, jakby po każdym z osobna.
 Już wcześniej uzgodniono, że będziemy obsługiwać te imprezy, ale
w zaistniałej sytuacji musimy zastosować dodatkowe środki ostrożności. Przy
każdym wejściu mamy wykrywacze metalu i ochroniarzy, dodatkowo będzie
brygada antyterrorystyczna z psami do wykrywania ładunków wybuchowych,
wsparcie z powietrza, a na ulicach trzystu mundurowych. Detektyw Jordan
kieruje centrum dowodzenia przy Szóstej Alei. Reszta wmiesza się w tłum po
cywilnemu. Prócz detektyw MacDonald. Pani detektyw będzie obserwować
wszystko od środka w stroju wytwornym.  Cates zwróciła się bezpośrednio
do niej:  Zakładam, że i tak miałaś tam być.
 Tak, pani kapitan. Mąż i ja zostaliśmy zaproszeni.
 Zwietnie. Wydział nie wykosztuje się na suknię. Słuchajcie! Po ulicach
chodzi szaleniec. Znajdzcie go. Rozejść się.
ROZDZIAA DWUDZIESTY
Kameleon leżał z szeroko rozłożonymi nogami i rękami na wygniecionym
prześcieradle. Ustawił stojący na podłodze wiatrak w takiej pozycji, by
podmuchy powietrza delikatnie pieściły jego nagą skórę.
Zamknął oczy i skupił się na oddychaniu. Robił głęboki wdech i powolny
wydech, starając się powstrzymać umysł przed rozmyślaniem o nadchodzącej
scenie. Medytacja nie była jego mocną stroną.
Niemal osiągnął cel, kiedy zabrzęczała komórka leżąca na nocnej szafce
z IKEI pokrytej brzozowym fornirem.
Podparł się na łokciu i sięgnął po telefon. SMS brzmiał:
6 wuz gr8. Luv Lexi.
Seks istotnie był fantastyczny. Kiedy Kameleon wyczerpany opadł na
wznak, Lexi wyskoczyła z łóżka i nago poszła do kuchni, zabrawszy
komórkę, by esemesować do niego z pomieszczenia odległego o kilka
metrów.
Właśnie dlatego ją uwielbiał. Była bystrzejsza niż wszystkie znane mu
dotąd dziewczyny, a mimo to nadal robiła cudowne głupstwa, jak chociażby
wysyłanie mu SMS-ów z kuchni. Odpisał jej:
4me2. Gdzie moje lody?
Kilka sekund pózniej dostał odpowiedz:
Nakładam.
Leżał w łóżku, nie mógł jej obserwować przy nakładaniu.
Poznali się właśnie przy nakładaniu, tyle że nie lodów, a popcornu. Lexi
sprzedawała go w Paris Theatre, jednym z ostatnich jednosalowych kin
w Nowym Jorku.
 Jesteś chyba wielkim fanem Hilary Swank  zagadnęła go, lekceważąc
napełnione już pojemniki i zanurzając łopatkę w świeżym gorącym
popcornie.
 Niezupełnie  odpowiedział.
 Już trzeci raz w tym tygodniu przychodzisz na ten film. Przecież nie dla
popcornu.
Zaśmiał się.
 Znasz tę scenę na początku, kiedy facet w barze przystawia się do niej,
a ona go spławia? To ja.
 Grasz w wyświetlanym tutaj filmie? Dostaniesz średni popcorn,
a zapłacisz tylko za mały.
 Dzięki.  Nie chciał nawet małej porcji. Nie znosił popcornu, ale kupował
go, by mieć okazję porozmawiać z dziewczyną.
 Jedno pytanie: dlaczego zostajesz na cały seans, skoro jesteś tylko na
początku?
 Moje nazwisko jest w napisach końcowych.  Kretyn w barze  Gabe
Benoit. To ja.
 Miło cię poznać, Gabe. Jestem Lexi Carter, kretynka na stoisku
z popcornem.
Został i obejrzał film jeszcze dwa razy, póki Lexi nie skończyła pracy.
Poszli razem do delikatesów Carnegie przy Siódmej Alei, gdzie kupili na
spółkę jedną z kanapek z serii celebryckiej. Nosiła nazwę  Woody Allen
i była piętrową bombą kaloryczną z peklowaną wołowiną i pastrami.
 Byłoby super, gdybyś stał się tak sławny, że nazwaliby kanapkę twoim
imieniem  powiedziała Lexi.
 Mam lepszy pomysł. Jedną połowę kanapki nazwą moim imieniem,
a drugą twoim.
Pojechali metrem do centrum i poszli do mieszkania Lexi na kawę.
 Okłamałam cię  powiedziała po zamknięciu drzwi.  Nie mam kawy.
 A co masz?  zapytał.
Zrzuciła T-shirt, wyskoczyła z dżinsów i stanęła przed nim naga.
Była piękna. Należała do tych kobiet, które lepiej wyglądają bez ubrania.
Miała gęste kasztanowe włosy, niebieskie oczy i mleczną skórę po same
czubki perłoworóżowych paznokci u stóp.
 Masz najwspanialsze ciało, jakie w życiu widziałem  powiedział.
 Gadanie.
 Nie, naprawdę tak myślę.
 Dzięki. Większość facetów woli cycki rozmiaru piłki do siatkówki. Moje
są raczej dla miłośników tenisa.
 Są doskonałe.
 Moja mama mawiała, że idealna pierś ma taki rozmiar, że można nią
wypełnić kieliszek do szampana.
Następnego wieczoru kupił jej w prezencie dwa kieliszki do szampana
z kryształu Baccarat. Od tamtej chwili używała ich do wszystkiego 
dietetycznej coli, czekoladek M&M s, nasion słonecznika. Powiedziała mu, że
to najpiękniejszy prezent, jaki w życiu dostała.
Teraz w kieliszkach do szampana znalazły się lody. Lexi wyszła z kuchni
tanecznym krokiem, trzymając je w obu dłoniach. Podała mu jeden kieliszek
i klapnęła na łóżko obok niego.
 Opowiadaj  powiedziała, zanurzając łyżeczkę w lodach.
Na tym polegała część ich umowy. Pierwsze, co miał zrobić po powrocie
do domu, to podzielić się z nią wrażeniami z tego dnia. Chłonęła wszystkie
najbardziej obrzydliwe szczegóły. Potem zarzuciła go pytaniami:
 Co Roth miał na sobie?
 Marynarkę i żółtą koszulę bez krawata.
 Co ostatecznie zamówił na śniadanie?
 Półmisek z wędzonym łososiem i opiekanego bajgla.
 Czy w Regency były jakieś gwiazdy filmowe?
 Tylko ja.
Po wyczerpaniu zasobów pytań kochali się jak szaleni. Potem Lexi ochoczo
wysłuchała jego narzekań na to, co poszło nie tak.
 Zjawiło się dwoje detektywów z NYPD Red. To jasne, że ktoś, kto
zamienił magazynki, powinien nadal być w studiu. Spodziewałem się pytań.
Ale nie. Oni po prostu wyszli, a mnie przesłuchiwał jakiś młody chińsko-
japońsko-koreański gliniarz.
 Nie bądz rasistą, to nieładne  wtrąciła Lexi.  Ci ludzie to Azjaci.
 Sądziłem, że Azjaci są bystrzy. A ten był idiotą. Zadawał pytania typu:
 Czy podchodził pan do stołu z rekwizytami? . Zupełnie jakby pytał:  Czy
nabił pan broń prawdziwymi nabojami, żeby zabić Iana Stewarta? .
Oczywiście zaprzeczam. Rzucił mi jedno spojrzenie i uznał, że nie warto [ Pobierz całość w formacie PDF ]