[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Dominic zaśmiał się i spojrzał na Mattie z praw-
dziwym uznaniem.
 Zaczynam podejrzewać, że z całym rozmys-
łem postanowiłaś odgrywać rolę ,,dziewczyny z ni-
zin społecznych  . Mam rację?
 Złe doświadczenia?  dociekała Mattie, igno-
88 CATHY WILLIAMS
rując pytanie Dominica.  Dama za bardzo się za-
angażowała i zaczęła być kamieniem u szyi? Taki
Frank w żeńskim wydaniu?
 Podniecasz mnie.
 Nie zmieniaj tematu.
Dominic popatrzył na Mattie uważnie. Wszystko
można było o niej powiedzieć, tylko nie to, że
jest ,,przymilna  . Bardzo mu się to w niej podobało.
 Pół roku temu rozstałem się z pewną damą,
niejaką Rosalind  przyznał. ,,A ty jesteś pierwszą
osobą, z którą o tym rozmawiam  , dodał w my-
ślach.  Byliśmy z sobą przez rok  ciągnął.
 W czasie tego roku zmieniła się diametralnie:
z osoby spokojnej, łatwej we współżyciu, w nie-
znośną, zaborczą istotę, która usiłowała kontrolo-
wać mnie na każdym kroku.
 Dla takiego wolnego ducha, jak ty, to musiało
być nie do zniesienia  stwierdziła Mattie z przeką-
sem i zarzut był tak celny, że Dominic poczer-
wieniał.
 Czyżbym słyszał sarkazm w twoim głosie?
 Być może... Co było dalej?
 Muszę relacjonować całą historię w szczegó-
łach?
 Owszem.  Mattie zaczynała się dobrze bawić.
 ,,Pięknym za nadobne...  Jakoś tak to brzmi,
prawda?
 Skoro chcesz wiedzieć wszystko, proszę bar-
dzo. Rosalind zaczęła wydzwaniać do biura. To
były niekończące się telefony, dziesiątki telefonów
WYBRANKA MILIONERA 89
dziennie. W końcu musiałem powiedzieć mojej
sekretarce, żeby nie łączyła. Próbowałem rozma-
wiać z Rosalind na ten temat, ale ona zaczynała
płakać. To była klasyczna ucieczka w płacz. Kobie-
ty często tak właśnie reagują, kiedy temat jest dla
nich niewygodny.
 Bardzo przepraszam, nie uogólniaj. Kobiety,
które ty znasz.
 Ty nigdy nie płaczesz?
 Nigdy nie szantażowałam nikogo płaczem.
 A ona, owszem, szantażowała. Potem było
jeszcze gorzej. Zamiast płaczu, złość. W końcu
powiedziałem jej, że musimy się rozstać. Wtedy
zaczęła mnie śledzić. Potrafiła parkować wieczora-
mi pod moim domem, czekając, kiedy się pojawię.
To był koszmar.
 Jak sobie z tym poradziłeś?
 Powiedziałem jej, że jeśli się nie uspokoi, będę
musiał złożyć zawiadomienie na policji. %7łe poroz-
mawiam z jej rodzicami. Poskutkowało, ale od
tamtego czasu jestem ostrożny.
Taksówka zatrzymała się przed domem Domini-
ca. Tym razem nie było już kawy w holu na dole;
oboje skierowali się prosto do windy, choć Dominic
ciągle nie miał pewności, czy Mattie zdecyduje się
pójść z nim do łóżka.
 Jak się czułeś?  podjęła w windzie.
 Jak się czułem?
 Tak. Jak się czułeś? Kochałeś ją?
 Początkowo byłem nią zauroczony.
90 CATHY WILLIAMS
 Nie zakochany?  Mattie, ledwo to powiedzia-
ła, zdała sobie sprawę, że wcale nie chce znać
odpowiedzi.
Woli jej nie znać. Po prostu nie chce wiedzieć, że
Dominic był zakochany.
Odetchnęła z ulgą, kiedy winda stanęła i drzwi
kabiny rozsunęły się bezszelestnie.
 To już historia, Mattie. Przeszłość  mruknął
Dominic, wkładając klucz do zamka.  Liczy się
terazniejszość. Ty i ja. Nie sądzisz?
ROZDZIAA SZSTY
Jakie to oczywiste. Dwoje ludzi rozczarowanych
poprzednimi związkami zaczyna odczuwać zainte-
resowanie sobą: przyciągają się wzajemnie, jedno-
cześnie bronią przed trwalszą relacją.
Dominic nie musiał jej mówić tego, co sama
wiedziała: Rosalind należała do jego świata, a pomi-
mo to im też się nie udało, musieli się rozstać.
Teraz i Mattie, i Dominic woleli nie patrzeć
w przyszłość, ograniczać się do terazniejszości.
Kiedy po wejściu do mieszkania zaproponował
drinka, odmówiła.
 Nie chcesz jednego dla kurażu?  zapytał, po
czym podszedł do niej i delikatnie ujął jej twarz
w dłonie.
 Kurażu potrzebuję tylko wtedy, kiedy mam
zrobić coś, czego zrobić nie chcę  powiedziała,
położyła dłonie płasko na jego piersi, a potem
drżącymi palcami zaczęła rozpinać mu koszulę.
 Przestań  szepnął.
Potem wziął ją na ręce i ruszył przez hol w stronę
sypialni.
92 CATHY WILLIAMS
 Powinnam chyba pomyśleć o powrocie do
domu  mruknęła Mattie, kiedy zmęczeni miłością
leżeli spleceni ze sobą w wielkim łóżku Dominica.
 Czemu chcesz wracać?
 Bo zazwyczaj sypiam pod własnym dachem.
 Zazwyczaj?
 Zawsze.
 Nie musisz tam wracać  powiedział Dominic
i tyle było stanowczości w jego głosie, że Mattie
wybuchnęła śmiechem.
 W ogóle mam tam nie wracać?  zażartowała.
Wiedział, oczywiście, że to żart, a jednak się
nachmurzył. Przez głowę przemknęła jakaś niemiła
myśl: trwało to zaledwie ułamek sekundy, zbyt
krótko, by zdążył zastanowić się, o co chodzi.
 Chciałem powiedzieć...  zaczął z wahaniem.
 Nie męcz się. Wiem, co chciałeś powiedzieć
 w głosie Mattie zabrzmiała ostra nuta.
 Frank się wyprowadził. Nikt na ciebie nie cze-
ka. Po co masz wracać do pustego domu? Zostań do
rana.  Mówił lekko schrypniętym głosem.  Jestem
już staruszkiem, ale mam jeszcze krzepę.
 No właśnie, ile ty właściwie masz lat, sta-
ruszku?
Dość, by nauczyć się patrzeć na życie z dozą
cynizmu, pomyślał.
 Trzydzieści cztery.
 Co oznacza, że jesteś dziesięć lat starszy ode
mnie  powiedziała Mattie powoli.  To...  Omal
nie dodała: ,,idealna różnica wieku  , ale w porę
WYBRANKA MILIONERA 93
ugryzła się w język. Ani nie powinna, ani nie miała
powodu wypowiadać podobnych uwag.  W tym
wieku większość mężczyzn ma już rodziny. Rodzi-
ce nie suszą ci głowy, że najwyższy czas byś się
ożenił? Pewnie chcieliby już niańczyć wnuki.
 Napomykają, tak. Jestem jedynakiem. Ojciec
chciałby doczekać się dziedzica nazwiska, matka
widzieć mnie ustatkowanego przy kobiecie. Z tym
ustatkowaniem się to trudna sprawa. Z ręką na sercu
mogę powiedzieć, że nie spotkałem jeszcze w całym
swoim długim życiu kobiety, która działałaby na
mnie stabilizująco. I chyba nigdy nie chciałbym
spotkać.
Doskonale, pomyślała Mattie. Dominic wyłożył
przed nią karty na stół: teraz obydwoje wiedzieli, na
czym stoją.
Zrobiło się jej trochę smutno.
 Jak to się stało, że nie wyszłaś za mąż za
Franka?  zagadnął.
 Nigdy o tym nie myśleliśmy  rzuciła Mattie
lekko.  Zlub nie był nam do niczego potrzebny.
Zamieszkaliśmy z sobą, potem dość szybko zaczęło
się między nami psuć i wtedy już tym bardziej [ Pobierz całość w formacie PDF ]