[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Dnia 1 kwietnia 1810 r. Napoleon poślubił arcyksiężniczkę austriacką Marię
Ludwikę, w jedenaście zaś miesięcy potem 101 wystrzałów armatnich
obwieściło światu narodziny dziedzica tronu.
Jednym z pierwszych skutków skoligacenia się Napoleona z domem
habsbursko-lotaryńskim było oziębienie jego stosunków z carem rosyjskim,
który jeśli wierzyć doktorowi O'Meara, zaofiarował mu rękę swej siostry,
wielkiej księżniczki Anny. Na widok rozrastającego się ustawicznie cesarstwa
napoleońskiego, które niby ocean coraz bliżej i bliżej zalewa go swymi falami,
Aleksander, począwszy od roku 1810, powiększa stale swe wojska i nawiązuje z
powrotem stosunki z Wielką Brytanią. Rok 1811 minął na bezowocnych
rokowaniach, co uprawdopodobniało coraz bardziej wybuch nowej wojny. Obie
strony zatem zaczęły się zbroić, zanim jeszcze wojna została wypowiedziana.
Dnia 9 marca Napoleon opuścił Paryż, polecając księciu Bassano możliwie
jak najdłużej przetrzymać paszport ambasadora rosyjskiego, księcia Kurakina.
Polecenie to, pozwalające na pozór spodziewać się raczej pokoju, miało w
istocie na celu o ile możności jak najdłuższe utrzymywanie cara Aleksandra w
nieświadomości co do właściwych zamiarów jego nieprzyjaciela, któremu tym
łatwiej będzie niespodzianie napaść na armię rosyjską.
Napoleon zazwyczaj trzymał się tej taktyki, która i tym razem nie zawiodła.
 Monitor ograniczył się jedynie do wzmianki, że cesarz opuszcza Paryż, by
odwiedzić wielką armię skupioną nad Wisłą i że towarzyszyć mu będzie aż do
Drezna cesarzowa, która zamierza złożyć wizytę swej najdostojniejszej rodzinie.
W Dreznie Napoleon zabawił 14 dni, podczas których urządził Talmie i
pannie Mars - jak to im przyrzekł w Paryżu - przedstawienie przed widownią
złożoną z królów.
Dnia 2 czerwca cesarz przybywa do Torunia, 22 zaś tego miesiąca
obwieszcza armii swój powrót do Polski w następującym rozkazie dziennym:
 %7łołnierze! Rosja zaprzysięgła Francji wieczyste przymierze, Anglii zaś -
wojnę. Dziś ta sama Rosja łamie przysięgę, nie chcąc dopóty wyjaśnić swego
osobliwego stanowiska, dopóki orły francuskie nie cofną się poza Ren, by w ten
sposób nasi sprzymierzeńcy wydani zostali na łaskę Moskali. Czyż myślą sobie,
że jesteśmy tak zwyrodniali? Czyżbyśmy nie byli już żołnierzami spod
Austerlitz? Mamy do wyboru między hańbą a wojną, ta zaś nie może być dla nas
wątpliwa. Naprzód! Przekroczmy Niemen i przenieśmy teren wojny do Rosji!
Armia francuska okryje się tam sławą. Pokój, który zawrzemy, musi położyć
kres nieszczęsnym wpływom, jakie wywiera gabinet moskiewski na sprawy
Europy .
Armia, do której Napoleon przemawiał tymi słowami, była najpiękniejsza,
najbardziej liczna, a zarazem najmocniejsza z tych, które kiedykolwiek
znajdowały się pod jego rozkazami. Podzielona była na 15 korpusów, z których
każdym dowodził książę lub król. Razem armia ta liczyła 400 000 piechoty, 70
000 kawalerii i 1 000 dział.
Trzech dni wymagało przejście przez Niemen. Przeznaczono na to 23, 24 i
25 czerwca. Napoleon stał przez chwilę nieruchomo w milczeniu, zagłębiony w
myślach, na lewym brzegu rzeki, na której przed trzema laty car Aleksander
zaprzysiągł mu wieczystą przyjazń. Wreszcie, przeprawiając się na drugi brzeg,
wyrzekł słowa:  Fatum ciągnie Moskali w dół, niechaj rozstrzygną się losy!
Jak zwykle, cesarz zaczyna pochód milowymi krokami. Po dwóch dniach
dobrze obmyślanego marszu, nic nie przeczuwająca armia rosyjska została
rozbita. Wówczas Aleksander polecił zawiadomić Napoleona, że gotów jest do
rokowań pod warunkiem jednak, że wojska francuskie wycofają się z
okupowanych obszarów poza Niemen. Krok ten wydawał się Napoleonowi tak
dziwaczny, że odpowiedział nań wkroczeniem nazajutrz do Wilna. Tutaj
zabawił przez 20 dni, tworząc tymczasowy rząd, podczas gdy w Warszawie
zebrał się Sejm, by obradować nad wskrzeszeniem królestwa polskiego.
Następnie wyruszył w dalszą drogę, by dalej ścigać armię rosyjską.
Drugiego dnia marszu Napoleon uświadomił sobie z przerażeniem obrany
przez cara Aleksandra system obrony. W czasie swego odwrotu Moskale
zniszczyli wszystko: plony, zamki i chaty. Półmilionowa armia posuwała się
naprzód wśród pustkowia, które niegdyś nie mogło wyżywić nawet Karola XII i
jego 20 000 Szwedów.
Od brzegów Niemna do Wilna maszerowali Francuzi wśród blasku łun i
pożarów po gruzach i trupach. W ostatnich dniach lipca wojska francuskie
doszły do Witebska, dziwiąc się tej niezwykłej wojnie, w której nie napotykano
na żadnego wroga, mając do czynienia jedynie z demonami zniszczenia.
Napoleon - jak już wspomniano - sam był przerażony tego rodzaju planem
strategicznym, którego w swoich obliczeniach nie mógł przewidzieć. Nie
widział przed sobą nic ponad niezmierzone pustkowia, do których kresu miał
dojść dopiero po roku, i gdzie każdy krok oddalał go od Francji, od
sprzymierzeńców i od wszystkich środków pomocy. Przybywszy do Witebska,
opadł przygnębiony na krzesło, polecił natychmiast wezwać hrabiego Daru i
rzekł do niego:  Tutaj pozostaję i zamierzam przyjść do siebie, ściągnąć tu moją
armię na wypoczynek, po czym wezmę się do zorganizowania Polski. Kampania
roku 1812 jest ukończona, reszty dokona rok 1813. Co się tyczy pana, niech pan
poczyni starania, byśmy tutaj mogli wyżyć, bo nie popełnimy błędu Karola XII. -
Następnie, zwrócony do Murata, dodał - Zatknijmy tutaj nasze orły! Rok 1813
zobaczy nas w Moskwie, 1814 w Petersburgu, cała wojna z Rosją potrwa trzy
lata .
Wydawało się, że Napoleon istotnie powziął takie postanowienie. Teraz
jednak Aleksander nasyła na niego Moskali, którzy dotąd znikali przed [ Pobierz całość w formacie PDF ]