[ Pobierz całość w formacie PDF ]

pokoju jednorękiego, nieprzychylnie zawarczał. Simonet dreptał za mną i od czasu do czasu
wzdychał spazmatycznie.
Zdecydowanym ruchem pchnąłem drzwi do pani Moses i osłupiałem. W pokoju płonęła
stojąca różowa lampa, a na kanapie, naprzeciw drzwi spoczywała w pozie madame de Recamier
pani Moses i czytała książkę. Zobaczywszy mnie, ze zdziwieniem uniosła brwi, zresztą
natychmiast mile się uśmiechnęła. Simonet za moimi plecami wydał z siebie dziwaczny dzwięk 
coś w rodzaju  a-ap!
 Najmocniej przepraszam  wydusiłem z siebie, z trudem poruszając skołowaciałym
językiem. I tak szybko, jak tylko to było możliwe, wycofałem się. Następnie odwróciłem się do
Simoneta i z rozkoszą, bez pośpiechu, ująłem go za krawat.
 Przysięgam!  samymi wargami wyszeptał Simonet. Był bliski utraty przytomności.
Puściłem go.
 Pan się omylił, Simonet!  powiedziałem sucho.  Idziemy.
W poprzednim szyku pomaszerowaliśmy do mego pokoju. Kiedy weszliśmy, Simonet rzucił
się na fotel, na sekundę zasłonił oczy rękami, a potem zaczął się tłuc pięściami po głowie jak
rozweselony szympans.
 Jestem uratowany!  bełkotał z kretyńskim uśmiechem.  Hura! Znowu żyję! Nie mam nic
do ukrycia! Hura!
Następnie położył dłonie na brzegu stołu, skierował na mnie spojrzenie okrągłych oczu
i powiedział szeptem:
 Ale przecież ona była martwa, inspektorze! Przysięgam panu! Była nieżywa i mało tego...
 Zawracanie głowy  powiedziałem zimno.  Po pijanemu pomylił pan drzwi...
 Nie, nie  zaprzeczył Simonet kręcąc głową.  Byłem pijany  to prawda. Ale to nieczysta
sprawa, tu jest coś nie w porządku... Już prędzej mogła to być halucynacja, majaczenie... Przez
cały czas nie mogłem oka zmrużyć, to się rozbierałem, to znowu ubierałem. .
 Gdzie pan był przez cały ten czas?
 U siebie. Więcej już nie wychodziłem.
 W którym pokoju, konkretnie, pan siedział?
 To w jednym, to w drugim... Mówiąc szczenię, póki pan przesłuchiwał Olafa, próbowałem
podsłuchiwać i siedziałem w sypialni...  Oczy znów mu wylazły z orbit.  Niech pan poczeka 
powiedział.  Przecież, jeżeli ona żyje...  Milczał przez chwilę, patrząc na mnie okrągłymi
oczami i przygryzając dolną wargę.  Co się stało?
 Zamordowano Olafa  powiedziałem.
 Jak to  zamordowano? Przecież pan dopiero przed chwilą był u niego... Słyszałem, jak pan
z nim rozmawiał...
 Rozmawiałem nie z nim... Olaf nie żyje. I dlatego niech się pan postara możliwie
precyzyjnie odpowiadać na moje pytania. Kiedy pan wrócił do siebie?
Simonet wytarł pokryte potem czoło. Wyglądał bardzo nieszczęśliwie.
 To jakieś szaleństwo  wymamrotał.  Majaczenia wariata... Najpierw tamto, teraz to...
Zastosowałem stary, wypróbowany chwyt. Przenikliwie patrząc na Simoneta powiedziałem:
 Niech pan przestanie kręcić. Proszę odpowiadać na moje pytania.
Simonet natychmiast poczuł się podejrzany i wszystkie jego emocje jakby ręką odjęło.
Przestał myśleć o pani Moses. Przestał myśleć o biednym Olafie. Teraz już myślał wyłącznie
o sobie.
 Co pan chce przez to powiedzieć?  zapytał niepewnie.  Co to znaczy  przestać kręcić ?
 To znaczy, że czekam na odpowiedz  wyjaśniłem.  O której wrócił pan do siebie?
Simonet, wcielenie ucieleśnionej niewinności, wzruszył ramionami.
 Proszę bardzo  powiedział.  To oczywiście śmieszne i zdumiewające w najwyższym
stopniu, ale... proszę  Proszę bardzo. Z sali bilardowej wyszedłem za dziesięć dziesiąta.
Z dokładnością do plus-minus jednej minuty. Poszedłem do sypialni, rozebrałem się...  Nagle
przerwał:  A wie pan, inspektorze... Wtedy Olaf jeszcze żył. Za ścianą sypialni przesuwano
meble. Głosów sobie nie przypominam. Głosów nie było. Ale coś się tam ruszało. Pamiętam, że
pokazałem ścianie język i pomyślałem: tak, blond bestio, ty sobie chrapiesz, a ja pójdę do mojej
Olgi... Czy coś w tym rodzaju. Jak z tego wynika, było to mniej więcej za pięć dziesiąta.
Z dokładnością do trzech minut.
 Tak. Dalej.
 Dalej... Dalej poszedłem do toalety, ogoliłem się, umyłem do pasa... Krótko mówiąc
następnym razem spojrzałem na zegarek, kiedy wyszedłem z toalety. Było około wpół do
jedenastej.
 Został pan w sypialni?
 Tak, ubierałem się w sypialni. Ale nic już więcej nie słyszałem. A jeżeli nawet słyszałem,
to nie zwróciłem uwagi. Kiedy się ubrałem, usiadłem w fotelu i zacząłem czekać. I stwierdzam
pod przysięgą, że po wieczorynce nie widziałem Olafa na oczy.
 Wierzę  powiedziałem.  Teraz proszę mi powiedzieć, kiedy pan ostatni raz rozmawiał
z Hincusem?
 Hm... Ja z nim chyba w ogóle nigdy nie rozmawiałem. Nie wyobrażam sobie, o czym
mógłbym z nim mówić.
 A kiedy pan go widział po raz ostatni?
Simonet zmrużył oczy przypominając sobie.
 Pod łazienką?  powiedział pytająco.  Nie, co też ja mówię! Przecież on jadł obiad razem [ Pobierz całość w formacie PDF ]