[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wypatrują i sami podchodzą. Krzysiek trzyma na rękach chłopca, ona bukiet tulipanów. Bez słowa, z
uśmiechem całuje mnie w policzek, a kiedy się w końcu odzywa, jej głos budzi falę wspomnień, od
których nie umiem się opędzić.
Nigdy nie było między nami dystansu. Pamiętam, kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy i jak wtedy
patrzyłem na jej pięknie wykrojone usta, owalną twarz o migdałowych oczach w kolorze bursztynu,
długie, jasne włosy. Była drobna, wiotka, wszystko, czego chciałem, to zapewnić jej bezpieczeństwo
i zerżnąć ją do utraty zmysłów.
Pamiętam, że myślałem, iż jest cicha i spokojna, i jak się zdziwiłem, gdy okazało się, że jest całkiem
inna. Zmiała, awanturnicza i mówiąca wszystko, co myśli. Pamiętam, jak myślałem, że nie będę
potrafił bez niej żyć, i ten jeden raz, gdy błagałem o jej uczucia. Pamiętam chwile, kiedy była
irytująca i ostra, te krótkie okresy, gdy każdy jej nienawidził. Pamiętam kłębiące się we mnie
uczucia, i to, że czułem się przy niej szczęśliwy, uzależniony, zdezorientowany, niezniszczalny,
skazany na zgubę.
Teraz patrzę na jej twarz i nie wiem, jak zdołałem ją zostawić.
Zamieniamy kilka zdań skupiających się głównie na jej synu.
Widzę palce bezwiednie obejmujące dłoń Krzyśka i dochodzi do mnie, że jej wewnętrzny spokój to
jego zasługa. Przy mnie była wiecznie rozgorączkowana, niespokojna, niecierpliwa.
Tworzą dobrą parę, bardzo dobrą.
EMILIA
Patrzyła na Adama i była szczęśliwa, że czas zabił ich miłość, bo ta nigdy nie zyskała pełni, do końca
była niedojrzała, szczeniacka, oparta tylko na seksie i przepychankach. Kochali się za zalety, a nie
pomimo wad, które wypominali sobie nieustannie. Byli dziko zazdrośni, chciwi wobec siebie i
zaborczy. Ich uczucie było gwałtowne i pustoszące, bez szansy na przetrwanie, od samego początku
skazane na porażkę. Byli zsynchronizowani tylko w łóżku, a poza nim ich charaktery były rozbieżne,
dusze rozstrojone, pragnienia odmienne. Co nie znaczy, że nie doświadczali chwil absolutnego
szczęścia.
Patrzyła na niego i chciała wiedzieć, co on widzi, co myśli, gdy patrzy teraz na nią. Chciała
wiedzieć, choć jednocześnie bałaby się poznać prawdę. Po co więc pytać, jeśli nie chce się poznać
odpowiedzi?
ADAM
Na weselu jest ponad trzystu gości. Salę zastawiono kilkudziesięcioma okrągłymi stołami, każdy na
osiem osób. Przy moim siedzi Krystian, dwa małżeństwa, które znam przelotnie, i dwie dalekie
kuzynki panny młodej. Widzę, jak mój kumpel je czaruje, jedna już kokieteryjnie trzepocze rzęsami,
nieustannie poprawiając włosy. Udaję zainteresowanego rozmową, lecz trochę się irytuję. Gdy
zostajemy sami, mówię Krystianowi, żeby wybił sobie je z głowy, bo to małolaty i potem może być
afera.
Taki jestem obyczajny.
Daje za wygraną, niestety zaraz znajduje sobie nowy obiekt adoracji. Karykatura Barbie pod
trzydziestkę, tlenione włosy, intensywnie pomarańczowa opalenizna z solarium, paznokcie
plastikowe i długie jak szpony, zbyt obfita ilość makijażu na twarzy, obłok perfum duszących jak gazy
bojowe. Wolałbym walnąć się młotkiem po narzędziu pracy, niż ją przelecieć, no chociaż, gdyby
dobrze zapłaciła...
W rytm piosenek Krajewskiego, Grechuty, Urszuli, Majewskiej tańczę z całą armią natapirowanych
ciotek, ubranych w kwieciste bluzki.
Każda z nich wyraznie jest zachwycona moim dobrym wychowaniem. Co jakiś czas miga mi wśród
tłumu roztańczona sylwetka Emilii.
Przez kilka godzin skutecznie udaję trzydziestotrzyletniego dżentelmena, przychodzi mi to łatwo,
sztukę bycia kameleonem opanowałem do perfekcji, każdy wierzy bez zastrzeżeń, że jestem tym, na
kogo pozuję.
W końcu proszę do tańca Emilię. Jest zziajana i uśmiechnięta.
 Już myślałam, że sama będę cię musiała poprosić.  Głos ma niski i uprzejmy.
 Najpierw obowiązki, potem przyjemność.
Zaczyna się śmiać.
 Nadal taki sam, wciąż udajesz, że jesteś pełnym sekretów poszukującym samotnikiem. Daj spokój,
jesteś tęsknotą większości kobiet tu obecnych, łamaczem niewieścich serc.
 Ja samotnikiem? Nie wydaje mi się, mylisz mnie z kimś, ja nigdy nie byłem samotnikiem.
 Zawsze nim byłeś, nie wmówisz mi, że jest inaczej.
 A tobie nadal się wydaje, że znasz mnie dobrze i wiesz o mnie wszystko.
Nie odpowiada. Wydaje się skupiać na tańcu. Ruchy ma płynne.
Jej stopy lekko, bez dzwięku poruszają się po parkiecie. Zawsze poruszała się bardzo cicho.
Czuję, jak mięsień zaczyna drgać mi w okolicy lewego oka. Gdy piosenka się kończy, odchodzi bez
słowa i wiem, że niechcący sprawiłem jej przykrość. Wychodzę na zewnątrz i przez dłuższy czas
gapię się w gwiazdy, dociera do mnie, że boję się Emilii, bo znowu mógłbym się w niej zakochać. A
kochając ją, chciałbym też miłości od niej, jej namiętności i oddania. [ Pobierz całość w formacie PDF ]