[ Pobierz całość w formacie PDF ]

postanowiła wybrać się z przyjaciółkami z biura do jednego z popularnych
nocnych klubów. Morgan był zajęty, a o spędzeniu samotnego wieczoru nie
chciała nawet myśleć. Samotność przestała ją pociągać. Zbyt często myślała wtedy
o przyszłości.
Zawsze chciała poznać nocne życie Nowego Jorku, a klub, do którego się
wybierały, był podobno naprawdę godny odwiedzenia. Słyszała, że nawet Morgan
zabierał tam czasami zagranicznych klientów na drinka po kolacji, by, jak to ujął,
dać gościom złudzenie, że widzieli drugie, ukryte oblicze Manhattanu.
Przyjaciółki Gracie mieszkały w Greenwich Village. Miały obie bardzo
podobne usposobienie, diametralnie różne od Gracie. Zmieniały chłopaków jak
rękawiczki, ale na szczęście zrezygnowały już ze swatania Gracie z całą armią
odrzuconych wielbicieli.
Gdy dotarły do klubu, było tam już tłoczno. Mimo przyćmionego oświetlenia
widać było, że jest to ekskluzywne miejsce.
Wzdłuż ścian znajdowały się bary, w których serwowano wyłącznie koktajle.
Stoliki ustawiono w półkole wokół podium do tańca, a pomieszczenie ozdobiono
mnóstwem doniczkowych roślin.
Gracie szybko wypiła dwa koktajle i odprężyła się. Postanowiła, że tego
wieczoru będzie się dobrze bawić. Czuła, że sytuacja staje się coraz bardziej
niebezpieczna. Ostatnio nic jej nie cieszyło, kiedy nie było w pobliżu Morgana.
Bez niego zawsze jej czegoś brakowało, coś psuło humor.
Rozmawiała z ożywieniem ze swoimi przyjaciółkami, śmiała się z ich żartów.
Postanowiła sobie udowodnić, że jej istnienie nie zależy od Morgana Drake'a i że
potrafi świetnie dawać sobie radę bez niego.
Niemal w to uwierzyła. Kiedy jednak w łagodnym, złocistym świetle
reflektorów zauważyła, pewną tańczącą w pobliżu parę, poczuła, że sztywnieje.
Wszystko nagle odpłynęło daleko. Muzyka, gwar tłocznej sali.
głosy przyjaciółek docierały do niej jak przez ścianę. Wszystko oddaliło się,
wszystko, prócz tańczącej pary. Morgana i Alex.
Alex była ubrana w połyskliwą, obcisłą sukienkę, która miękko opinała jej
ciało. Ramiona mocno splotła wokół szyi Morgana.
Gracie chciała oderwać oczy od ich przytulonych ciał, ale nie mogła. Z
masochistycznym uporem wpatrywała się w nich jak zahipnotyzowana. Poczuła,
że serce jej zamiera, kiedy szare oczy Morgana spojrzały na nią z zaskoczeniem.
Szybko odwróciła głowę. Drżącą dłonią postawiła szklankę na stole. W głowie
rozbrzmiewała tylko jedna myśl: drań, podstępny, fałszywy drań!
Nigdy nie przyrzekał jej wiecznej, nieśmiertelnej miłości, ale nie
przypuszczała, że widuje się z innymi kobietami, póki trwa ich związek. Nawet
jeżeli traktował go bardzo lekko. Myśl, że Alex przez cały czas była obecna w tle,
niemal ścięła ją z nóg.
Zapragnęła jak najszybciej wyjść. Spojrzała na przyjaciółki, szukając
gorączkowo jakiejś wymówki, żeby pójść do domu.
 Idę do toalety  powiedziała drżącym głosem.
Bolesne myśli i wspomnienia przebiegały jej przez głowę z szybkością
błyskawicy, przerażająco intensywne i wyraziste. Poczuła ulgę, gdy znalazła się w
pustej, cichej toalecie. Opadła ciężko na jedno z krzeseł i zamknęła oczy.
Nadszedł więc nareszcie moment, kiedy prawda wychodzi na jaw, prawda,
którą wszelkimi siłami starała się od siebie odsunąć. Czyż nie wiedziała doskonale,
że ich związek oparty jest na bardzo kruchych podstawach i że prowadzi donikąd?
No tak, pomyślała ponuro, właśnie dotarliśmy do końca. Poczuła, że zapada się w
otchłań bez dna.
Gdy otworzyła oczy, stała przed nią Alex. Je spojrzenie pełne było pogardy i
niechęci.
 Tak myślałam, że to ty  powiedziała Ale\ lodowatym tonem, z fałszywym
uśmiechem na ustach Gracie wyprostowała się i sięgnęła po torebkę Wcale nie
miała ochoty na kolejną kłótnię, a złośliwy uśmieszek na twarzy Alex wskazywał,
że do tego sie właśnie szykuje.
 Chyba nie zamierzasz uciekać  powiedziała Alex. siadając na sąsiednim
fotelu i przypudrowując lekko nos.  Myślę, że powinnyśmy porozmawiać. Dawne
się nie widziałyśmy, a są rzeczy, o których chciałam ci powiedzieć.
 Naprawdę?  spytała Gracie. Alex nic się nie zmieniła. Wyglądała jeszcze
lepiej, niż kiedy się ostatnio widziały. Gracie poczuła lekkie ukłucie zazdrości.
Starając się zapanować nad głosem powiedziała:
 Ostrzegałaś mnie już przed Morganem, mam nadzieję, że nie zamierzasz się
powtarzać?
 Mówi się, że jest coś między wami.  W głosie Alex zabrzmiała leciutka,
pytająca nutka. Gracie milczała. Pragnęła znalezć się jak najdalej stąd. Alex na
pewno widziała, jak wstaje od stolika i domyśla się, że specjalnie tu przyszła. Czy
to Morgan sprawił, że Alex jest tak pełna goryczy i żalu?
 Nie powinnaś słuchać plotek  odparła.
 Być może nasz związek z Morganem już się skończył  mówiła dalej Alex,
krzywiąc usta w cynicznym uśmiechu  ale to nie znaczy, że zajęłaś moje miejsce
jako miłość jego życia. Morgan nie wie, co to miłość i nie chce jej poznać. O, tak,
jest miły, czarujący, wie, jak obchodzić się z kobietą, ale miłość nie wchodzi w
grę. Wierz mi, niczym się nie różnisz od reszty. Czy naprawdę wierzysz, że
będziesz w stanie go zatrzymać?
Każde słowo przeszywało serce Gracie na wylot, ale starała się tego nie okazać.
Spojrzała na Alex z politowaniem i poczuła lekką satysfakcję widząc jej gniew.
 Czy kiedykolwiek powiedział ci, że cię kocha?  spytała Alex o ton głośniej.
Roześmiała się.  Czy cokolwiek ci obiecał? Zastanów się nad tym. Nie jesteś dla
niego równorzędnym partnerem. Będzie z tobą, póki będzie go to bawiło, a potem
rzuci cię bez najmniejszych wyrzutów sumienia.  Wstała i wygładziła sukienkę. 
Ale, oczywiście, jeśli to są tylko plotki, nie masz się czym przejmować. 
Roześmiała się znowu i wyszła. Ten śmiech brzmiał w uszach Gracie jeszcze po
powrocie do stolika. Zmiech i słowa, wypowiedziane w gniewie, które zmusiły ją
w końcu, by spojrzała prawdzie w oczy.
Muszę wyjść, pomyślała, nie zniosę tego dłużej. Muzyka przestała właśnie grać
i Gracie zamierzała przeprosić przyjaciółki i wyjść, kiedy poczuła dotknięcie
czyjejś dłoni na ramieniu.
Odwróciła się i zobaczyła, że stoi przed nią Morgan. Z trudem powstrzymała
przemożną chęć, by chlusnąć mu w twarz resztką wody mineralnej ze szklanki. [ Pobierz całość w formacie PDF ]