[ Pobierz całość w formacie PDF ]

odgarnijmy śnieg, abyśmy zobaczyli, czy nie ma pod śniegiem ludzi, którzy przyszli tu z
Henochem." I odgarnęli śnieg, i ujrzeli ludzi, którzy przyszli tu z Henochem, że leżą martwi.
Szukali też Henocha, ale nie znalezli go, albowiem poszedł do nieba [...] Stało się w roku sto
trzynastym życia Lamecha syna na Matuzalema, że Henoch poszedł do nieba." Po grzechu
pierworodnym i potopie jest to trzecia niemożliwość, przed którą stajemy - w zasadzie nie ma
w tym już nic emocjonującego, ponieważ dotychczasowe interpretacje starożytnych tekstów
wręcz najeżone są rzeczami niemożliwymi. Tym razem dobrotliwy Pan Bóg miałby z kolei
przyglądać się bezczynnie, jak setki, a może nawet tysiące gapiów ginie w płomieniach, kiedy
ich nauczyciel Henoch wznosi się do nieba? Czym zawinili ci ludzie? Słuchali swojego
mądrego Henocha, czcili go, byli jego zwolennikami i wreszcie towarzyszyli mu na miejsce
startu. Henoch "w burzy" unosi się do nieba "na ognistych rumakach i w ognistym rydwanie"
- lecz na Ziemi ludzie i wszystko pada pastwą płomieni, nawet kamienie bieleją od żaru,
rozsypując się w biały pył, który wygląda jak śnieg. (Pewne odmiany wapieni pod wpływem
wysokiej temperatury stają się śnieżnobiałe.) I to dobry Pan Bóg miałby pozwolić niewinnym
towarzyszom Henocha zamienić się w parę? Czyżby nie dysponował odpowiednią mocą, aby
zabrać Henocha do siebie w sposób nieszkodliwy i mądry? Po co ta dramatyczna i męczeńska
śmierć w płomieniach wielu ludzi, wyłącznie po to, aby Henoch mógł wznieść się do nieba?
Wszystko to - grzech pierworodny, potop, wniebowzięcie Henocha, ale i kosmiczna podróż
Abrahama - w żadnym razie nie pasuje do wyobrażenia dobrego Pana Boga. Dlaczego
wszechobecny Bóg musi prosić Abrahama do siebie, aby móc z nim porozmawiać? Bóg musi
przecież wiedzieć, co Abraham myśli i czuje, i czyjego ducha jest dziecięciem. Po co w ogóle
Panu Bogu statek kosmiczny, który wisi nad Ziemią i obraca się wokół własnej osi? Dlaczego
Bóg musi najpierw wysyłać jakieś dwie postaci, aby sprowadzić Abrahama? Dlaczego
potrzebne mu są "ogniste rumaki", aby unieść Henocha do nieba? Odpowiedz jest zawsze
jedna i ta sama: przez opisywaną w owych tekstach osobę |Boga, czy |Najwyższego, nigdy nie
rozumiano wszechobecnego Stwórcy, którego czczą wszystkie religie (i ja też). Jest dla mnie
wręcz profanacją prawdziwego Boga przypisywanie mu tego rodzaju błędów i okrucieństw.
Jeśli natomiast w miejsce Boga, czy Najwyższego, wstawimy |pozaziemskich |astronautów, to
wszystkie te działania, błędy i paradoksy od razu stają się zrozumiałe. Nagle rozumiemy, kim
były "upadłe anioły" i dlaczego odczuwały taką chęć zaspokojenia swych potrzeb
32
seksualnych. Rozumiemy przyczyny potopu, rozumiemy życzenie Najwyższego, by
rozmawiać z pojedynczymi osobami i pojmujemy, dlaczego zginęło tak wielu ludzi, którzy
nie posłuchali ostrzeżeń Henocha. W tym kontekście zrozumiały staje się też strach człowieka
przed |Sądem |Ostatecznym, ów stały lęk przed wielkim sądem bożym, bo przecież
Najwyższy obiecał, że kiedyś powróci. + Spotkanie na szczycie Ojciec Zwięty, głowa
wszystkich katolików na Ziemi i biskup Rzymu, ze zdumieniem spoglądał na obcego, który w
milczeniu stał po drugiej stronie ciemnego błyszczącego biurka. - Kto pana wpuścił? - spytał
trochę niepewnie. - Nikt - odparł obcy bez cienia wahania, a wokół kącików jego ust igrał
leciutki uśmieszek. - Kłamie pan - powiedział Ojciec Zwięty nienaturalnie twardym tonem, a
jego prawa dłoń powoli sunęła w stronę przycisku alarmu. - Nie chciałby się pan najpierw
dowiedzieć, co mam panu do zaproponowania? - spytał z uśmiechem obcy. Z jego niezwykle
ciemnych oczu emanowało coś dziwnie przyjaznego, a jednocześnie zniewalającego. Papież
zawahał się. - A co takiego chce pan zaproponować? - zapytał w końcu, starając się nadać
głosowi ton łagodności. Jego palce leżały już na przycisku alarmu. Mógł go nacisnąć w
ułamku sekundy. - Maszynę czasu - odparł swobodnie obcy. W żadnym razie nie wyglądał na
przestraszonego, raczej na rozbawionego. - To chyba najgłupsza rzecz, jaka mogła panu
przyjść do głowy - stwierdził papież z uśmiechem. - Maszyny czasu to wymysły
nadwerężonych mózgów. A po kilkusekundowym namyśle dodał: - No cóż, w Piśmie
Zwiętym występują opisy efektów przesunięcia czasu, na przykład w historii proroka [ Pobierz całość w formacie PDF ]