[ Pobierz całość w formacie PDF ]

się z zadowoleniem.
Po półgodzinie zaparkowała samochód przed domem rodziców i
ostrożnie wyjęła dziecko. Rodzice siedzieli w salonie i oboje czytali.
 Meggie!  zawołali radośnie na jej widok.
 Cześć, mamo, cześć, tato! Chcę wam kogoś przedstawić. 
Starała się mówić radośnie.
 Czy to jest to porzucone dziecko z waszego szpitala, o którym
cały czas mówią w telewizji?  zapytała mama.
Ojciec spoglądał to na nią, to na dziecko i wyraznie był
zdezorientowany.
 Chyba nie wypożyczyli ci go na weekend?
 Spokojnie, tato, nie ukradłam go  mówiła, rozbierając
Johnny'ego.  No, daj rączkę, skarbie.
Rozsunęła suwak ciepłego kombinezonu, który mu założyła na
drogę.
 Jaki on słodki!  krzyknęła matka Meg.  Johnny, spójrz tylko!
Wygląda zupełnie jak Brett, kiedy był malutki. Jak matka mogła go
zostawić?  Podeszła do dziecka i zagadywała do niego
pieszczotliwie.
Ojciec też nachylił się nad nim z miłym uśmiechem.
Meg całą noc zastanawiała się, jak powiedzieć rodzicom o
wszystkim, co wydarzyło się ostatnio w jej życiu. Nad ranem wpadła
na pomysł, że najpierw pokaże im Johnny'ego. Liczyła na to, że
rozczulą się, widząc dziecko i łatwiej przyjmą jej decyzję. Widziała,
że jej plan zadziałał. Teraz nadszedł czas, żeby powiedzieć im całą
prawdę.
 Mamo, tato  zaczęła z uśmiechem, który miał zamaskować jej
niepewność.  Poznajcie swojego najmłodszego wnuka, Johna
Richinsa Brodericka. Waży trzy i pół kilo i ma prawie sześćdziesiąt
centymetrów! Johnny, ci mili państwo to twoi dziadkowie. Na pewno
pokochają cię tak mocno jak ja.
Oderwała wzrok od dziecka i wreszcie odważyła się spojrzeć na
rodziców. Na ich twarzach zobaczyła zdumienie i niedowierzanie.
 Meg, mogłabyś nam to wszystko wyjaśnić?  odezwał się
wreszcie ojciec.
Zaledwie pięć minut zajęło jej opowiedzenie rodzicom o
wszystkich wydarzeniach, które zaszły w jej życiu w ciągu ostatnich
kilku dni. Nigdy nie miała przed nimi tajemnic, więc i teraz niczego
nie ukrywała.
 Nie wiedziałem, że tak bardzo chcesz być matką, że aż byłaś w
stanie wyjść za obcego człowieka, żeby tylko mieć dziecko 
powiedział ojciec, nie kryjąc swojego zaskoczenia.
 To coś więcej, tato, widzisz, ja kocham Zane'a.
 Skarbie  matka patrzyła na nią zdumiona  znasz go przecież
dopiero od tygodnia.
 To prawda, mamo, ale musieliśmy działać szybko, zanim
umieszczą Johnny'ego w innej rodzinie zastępczej. Gdybyście
widzieli, jak troskliwie Zane opiekuje się małym, zrozumielibyście
mnie. To nadzwyczaj wrażliwy człowiek. Bardzo kocha Johnny'ego.
 Jego może tak, ale ciebie, niestety, nie.  Ojciec był coraz
bardziej zdenerwowany i zapominał o delikatności.  Kochanie,
marnujesz sobie życie, przecież kiedyś możesz spotkać kogoś, z kim
byłabyś szczęśliwa. Dla niego nie jesteś nikim więcej, jak tylko
opiekunką do dziecka na cały etat!
Prawda bolała, zwłaszcza wygłoszona tak bezlitośnie przez
własnego ojca.
 Tato  zaczęła drżącym głosem  nie wiesz, jak czuje się kobieta,
która nigdy nie będzie mogła mieć własnych dzieci. Trudno byłoby
mi znalezć męża, akceptującego ten fakt, a w tym przypadku to nie
ma znaczenia, dla nas obydwojga to po prostu czysty układ, bez
zaangażowania emocjonalnego!
 Z jego strony być może tak, ale nie z twojej. Meggie, córeczko,
czy nie widzisz, co zrobiłaś? Nie wytrzymasz w małżeństwie bez
miłości!
 Mamo, mam najsłodszego na świecie Johnny'ego, on jest
wszystkim, czego potrzebuję.
 Teraz tak ci się wydaje. Jesteś jeszcze młodą kobietą, któregoś
dnia Johnny przestanie ci wystarczać.
 Kiedy poznasz Zane'a, zrozumiesz, dlaczego zakochałam się w
nim. Jestem pewna, że ci się spodoba.
 Być może jest wspaniałym mężczyzną, ale to nie zmienia faktu,
że cię nie kocha.
 Dlaczego nie zatrudnił opiekunki z agencji, przecież to byłoby
znacznie prostsze?  pytał ojciec podniesionym tonem.
 W zasadzie zaproponował takie rozwiązanie. Chciał, żebym
pracowała u niego i zajmowała się Johnnym.
Rodzice popatrzyli na nią coraz bardziej zdumieni.
 Więc dlaczego się nie zgodziłaś?
 Nie wiem, czy to zrozumiecie...  Meg westchnęła głęboko.  Po
prostu uznałam, że to nie byłoby stosowne.
 Wolałaś więc wyjść za mąż za faceta, który cię nie kocha, tylko
po to, żeby nie narażać się na plotki!  Ojciec starał się opanować, ale
widać było, że nie potrafi jej zrozumieć.
 John  próbowała łagodzić matka.  Pamiętaj, że Meg go kocha.
Ludzie popełniają z miłości dużo większe błędy niż zawarcie
związku małżeńskiego!
 Słuchajcie, naprawdę nie musicie się aż tak martwić. Obydwoje
jesteśmy wolni i byliśmy wobec siebie uczciwi. Będziemy się starali
stworzyć naszemu dziecku jak najlepszy dom, ale nie musimy
rezygnować z naszego prywatnego życia. Jeśli Zane będzie się
spotykał z jakąś kobietą, oczywiście dyskretnie, będę musiała to
zaakceptować. On również zapewnił mnie, że jeśli spotkam kiedyś
kogoś, kogo pokocham, możemy się rozwieść w kulturalny sposób.
Jestem jednak pewna, że to akurat się nie zdarzy.
Ojciec zerwał się z krzesła i krążył po pokoju.
 Nie, nie mogę tego słuchać!
Matka siedziała na kanapie, kołysząc Johnny'ego i patrzyła na nią
smutno.
 Tato, na świecie żyje tysiące małżeństw, które się nie kochają. W
moim przypadku przynajmniej wiem, na czym stoję. Oboje wiemy.
Bardzo kochamy Johnny'ego i zrobimy dla niego wszystko.
 Ty już zrobiłaś  wymamrotał ojciec.  Nie bardzo wiem, co
jeszcze mogłabyś zrobić.
 Nie mógłbyś chociaż troszeczkę ucieszyć się razem ze mną? 
zapytała i uśmiechnęła się do niego tak, jak lubił.  Nie masz pojęcia,
jaka byłam szczęśliwa, kiedy odbieraliśmy małego ze szpitala. Zane
to wspaniały, szlachetny człowiek. Powinniście go zobaczyć razem z
Johnnym. Jestem pewna, że żadne dziecko nie ma lepszego ojca.
 Ciekawe, czy nadal będziesz tak mówiła, kiedy znajdziesz go w
łóżku z inną kobietą  ironizował ojciec.
 Tato! Nie mówię przecież, że ucieszę się z tego, ale będę musiała
nauczyć się z tym żyć.
 Nie musisz! Możecie przecież unieważnić to małżeństwo!
Była pewna, że ojciec ją kocha i troszczy się o nią, że pragnie jej
szczęścia, ale już nie wiedziała, jak go przekonać, że nie żałuje swojej
decyzji.
 Wiem, tato, ale ja nie chcę tego zrobić. Kocham Zane'a i nie chcę
od niego odchodzić.
 Johnny  odezwała się ciepło matka  to samo czułam do ciebie
już po naszej pierwszej randce.
 Tak, ale ja odwzajemniałem twoje uczucia.  Spoglądał na córkę
z poczuciem całkowitej bezsilności. Kochał ją i chciał, żeby była [ Pobierz całość w formacie PDF ]