[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Nie było jednak żadnej odpowiedzi. Nicole nie przejęła się
zbytnio. Dirk powiedział już wszystko Teraz mogła zacząć
liczyć dni i godziny do jego powrotu. Przylgnęła do poduszki,
cała pochłonięta myślami o Dirku, słysząc wciąż w uszach jego
ukochany głos.
Wtem usłyszała wołanie ojca, dobiegające z korytarza.
- Nicole? Wiktor już jest. Czas na nas. Czy jesteś gotowa?
Głos ojca sprowadził ją brutalnie na ziemię. Podniosła się z
łóżka i ruchem ręki poprawiła włosy.
- Tak, ojcze! - zawołała. - Za kilka minut będę już na dole.
Podeszła z powrotem do toaletki, żeby założyć kolczyki.
Rozmyślała o tym, że wraz z przyjazdem Dirka będzie musiała
wyznać ojcu prawdę o ich związku i jednocześnie przekonać,
jak wiele on dla niej znaczy.
Przez cały wieczór na przyjęciu Nicole rozważała, jak ma
postępować, aby uniknąć nieuchronnego konfliktu, którego się
obawiała. Tłumacząc się bólem głowy, poprosiła ojca, żeby
wyszli wcześniej. Obecność Wiktora znosiła z najwyższym
trudem, więc nawet nie zaprosiła go do środka, kiedy podjechali
pod dom. Odjechał z gniewnym piskiem opon swego
ciemnoniebieskiego mercedesa.
Zdjęła płaszcz i przeszła do biblioteki, gdzie przy kominku
zasiadł w fotelu jej ojciec przy ostatniej szklaneczce brandy.
Nicole zapukała lekko w drzwi.
- Czy znajdziesz dla mnie chwilę, ojcze? Chciałabym z tobą
pomówić.
- Oczywiście - odrzekł. - Czy czujesz się już lepiej?
- Tak - zapewniła. Stanęła naprzeciwko niego.
RS
80
- W klubie było tak głośno i tłoczno. Chyba wciąż nie mogę
jeszcze przywyknąć do takiego życia.
- A może napijesz się ze mną przed snem?
To był świetny pomysł, bo jej nerwy rzeczywiście wymagały
uspokojenia.
- Zostań na miejscu - powiedziała. - Sama się obsłużę.
Nalała sobie pełny kieliszek i usiadła na kanapie naprzeciwko
ojca. Wypiła łyk ognistej brandy i pochylając się do przodu
rzuciła mu długie, uważne spojrzenie.
- Tato, wieczorem przed wyjściem na przyjęcie miałam
telefon od Dirka Morgana.
- Tak?
- Kończy niedługo badania w Montanie i zamierza tu
przyjechać, gdy załatwi wszystkie swoje sprawy.
- To dobrze. Bardzo chciałbym się z nim spotkać. Chcę mu za
wszystko osobiście podziękować.
- Przyjedzie głównie z mojego powodu, ojcze - wolno
powiedziała Nicole.
- Oczywiście. Ale właściwie co to znaczy?
- To znaczy, że my... chciałam powiedzieć, że zostaliśmy
bardzo dobrymi przyjaciółmi.
Ojciec Nicole wyraznie spochmurniał.
- Zawsze miałem wrażenie, że nie mówiłaś mi całej prawdy o
swoim pobycie w górach. Powiedz mi w końcu, co tam zaszło?
- Posłuchaj, tato - odparła podrażnionym głosem - nie żyjemy
w średniowieczu. Mam dwadzieścia pięć lat i jestem już w pełni
dojrzałą kobietą. A poza tym, w ciągu ostatnich lat stosunki
pomiędzy mężczyznami a kobietami znacznie się zmieniły.
- Ale nie dla ciebie - zauważył sucho. Wstat z krzesła i
podszedł do baru, żeby nalać sobie kolejną szklaneczkę. - Ty nie
jesteś taka. Może uważasz, że zbyt mało poświęcałem ci uwagi,
ale w istocie wiem o tobie więcej, niż ci się wydaje.
Nicole, gotowa na wszystko, czekała na odparcie kolejnego
ataku, ale nieoczekiwanie twarz ojca złagodniała.
RS
81
- Jesteś bardzo podobna do swojej matki. Była również... jak
by to nazwać... grymaśna.
- Ja go kocham - powiedziała miękko, dotknięta wbrew sobie
niespodziewaną łagodnością ojca. - I on mnie kocha.
- Skoro jesteś taka pewna, dlaczego nie powiedziałaś mi tego
wcześniej?
- No cóż, po pierwsze, nie spodziewałam się go zobaczyć aż
do marca, a po drugie, wiedziałam, jak bardzo ci zależało, abym
poślubiła Wiktora. Nie chciałam po prostu wywoływać kłótni i
uprzedzić cię do Dirka, zanim go zobaczysz.
Ku jej całkowitemu zdziwieniu, w oczach ojca pojawił się
przelotny wyraz bólu.
- Czy naprawdę byłem takim złym ojcem, Nicole, że musiałaś
mnie oszukiwać ze strachu, że zmuszę cię do czegoś, czego nie
chcesz? Albo że zemszczę się na mężczyznie, którego kochasz,
za to tylko, że pokrzyżujesz moje plany?
Nicole nachyliła się do niego i położyła mu rękę na ramieniu.
- Tato, przykro mi, że być może zle cię oceniłam. Ale musisz
przyznać, że podczas pobytu w Montanie bardzo na mnie
nalegałeś, abym poślubiła Wiktora.
- Przyznaję, że miałem swoje powody, być może zupełnie
samolubne, by cię zachęcić do tego małżeństwa. Jednocześnie
uważałem, że związek z Wiktorem byłby dla ciebie [ Pobierz całość w formacie PDF ]