[ Pobierz całość w formacie PDF ]

zazdrościli, ojciec był z niej dumny. Psiakość, zbiera same pochwały,
jest naprawdę dobra w tym, co robi; lubi swoją pracę, a jej przyszłość
w FBI wygląda optymistycznie. Z Jakiem zaś...
Co ich łączy? Chemia? Seks? Nie mają wizji wspólnej
przyszłości. Ona, Maria, nic dla niego nie znaczy. Owszem, podoba
mu się fizycznie, ale to wszystko. Są jak dwa statki mijające się nocą.
Powiodła wzrokiem po górskim krajobrazie. Podjęła decyzję.
Teraz musiała przystąpić do działania.
Jake ze smakiem zjadł lunch, a potem na zmianę przemierzał
pokój i leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Przez kilka godzin
przebywał na górze sam. I rozmyślał. O Gideonie. O sobie. I o Marii.
Wiedział, co musi zrobić: odnalezć brata i uwolnić go z rąk Koalicji.
Zamierzał tego dokonać bez względu na to, czy mu Maria pomoże,
czy nie.
Przede wszystkim obowiązuje go lojalność wobec nowo
odzyskanej rodziny. Musi się skupić na zapewnieniu bezpieczeństwa
swojemu rodzeństwu. Niepotrzebnie pozwala, by Maria zaprzątała
jego uwagę. Podoba mu się, ale...
Boże, nie mógł uwierzyć, że kochali się bez zabezpieczenia! To
jedynie świadczy o tym, jak bardzo pożąda tej kobiety. Jeszcze nigdy
nie postąpił tak głupio. Co do Gideona... musi go ratować nie tylko ze
116
Anula
ous
l
a
and
c
s
względu na więzi rodzinne. Również dlatego, że pod naciskiem
Koalicji Gideon mógłby popełnić kolejne poważne przestępstwo. A
potem, gdyby wypełnił swoją misję, Koalicja pozbyłaby się go bez
skrupułów.
Jake westchnął. Nie może sobie pozwolić na miłość. Maria
stałaby się kolejnym pionkiem w rękach wroga. Koalicja liczy, że
zdoła wywrzeć na niego wpływ, grożąc mu śmiercią brata. Gdyby
dowiedzieli się, że darzy uczuciem Marię, jej życie również byłoby
zagrożone. Nigdy by sobie tego nie wybaczył.
Czy darzy ją uczuciem? Tak, z pewnością. Nie jest mu przecież
obojętna. Ale czy temu uczuciu jest bliżej do miłości czy do
pożądania? Pożądanie kobiety i kochanie jej nie zawsze idzie w parze.
Tarę kochał i pożądał, ale nigdy nie przeżył z nią takiej rozkoszy jak z
Marią. Zresztą nawet gdyby z Marią nie łączyła go żadna więz
emocjonalna, to i tak nie chciałby jej na nic narażać.
Lekkie kroki na schodach przerwały jego rozmyślania. Usiadł na
łóżku, spuścił nogi na podłogę i spojrzał na otwarte drzwi. Po chwili
pojawiła się w nich Maria. Przystanęła w progu, jakby niepewna, czy
może wejść.
- Zacząłem podejrzewać, że wyjechałaś i zostawiłaś mnie
samego - rzekł na pół żartobliwym tonem.
Podobnie jak wiele adoptowanych dzieci, Jake podświadomie
czuł strach przed porzuceniem. Dopiero gdy poznał Violet Vaughn i
odkrył prawdę o swym dzieciństwie, zrozumiał, że matka porzuciła go
z miłości. Jeszcze nie doszedł do siebie po tych wszystkich
117
Anula
ous
l
a
and
c
s
rewelacjach, kiedy życie wymierzyło mu kolejny cios: Tara zerwała
zaręczyny. Zdawał sobie sprawę, że w sumie dobrze się stało, ale co tu
dużo mówić - gdy odeszła od niego ta, u której boku zamierzał się
zestarzeć, stracił zaufanie do wszystkich kobiet.
- Nie wyjechałabym bez ciebie - oznajmiła, wchodząc do
sypialni. - Dopóki ta sytuacja nie rozwiąże się w sposób, który
wszystkich zadowoli, ciebie, mnie, Gideona, FBI, będziemy... że tak
powiem... złączeni.
Uśmiechnął się szeroko.
- Lubię być z tobą złączony. Kąciki warg jej zadrżały.
- Ja z tobą też.
- Strasznie długo cię nie było. - Wstał. - Co robiłaś? Chyba nie
dawałaś się uwodzić naszym dwóm gorylom?
- Co to, to nie.
- Ale pewnie Lester starał się, jak mógł?
- Jesteś zazdrosny?
Parsknął śmiechem.
- O Lestera? Nie. Bo wiem, jakie obrzydzenie w tobie wywołuje.
Ale o każdego innego faceta byłbym zazdrosny. Mam zaborczą
naturę.
Wpatrywała się w niego zaskoczona.
- Co? Brak riposty? Jak tak dalej pójdzie, to mnie nigdy nie
zaszachujesz.
- Nie sądzę, żebym potrafiła. Co najwyżej może kiedyś
zremisuję. Czy partia szachów może się skończyć remisem?
118
Anula
ous
l
a
and
c
s
- Może. Patem. To się dzieje wtedy, kiedy przeciwnik nie ma
możliwości ruchu. Wtedy gracze przerywają grę.
- Myśmy jednak nie doszli do takiego punktu, prawda? Oboje
chcemy nadal grać.
- Owszem. I nie wyobrażam sobie, żeby któreś z nas miało się
dobrowolnie poddać. Wiesz co? Muszę cię kiedyś nauczyć grać w
szachy. Myślę, że byłabyś groznym przeciwnikiem.
Ruszyła w jego kierunku. Właśnie na to czekał - by wykonała
pierwszy krok. Zatrzymała się pół metra od niego i utkwiła w nim
wzrok.
- Mam ci coś do powiedzenia.
- Coś ważnego, sądząc po twoim tonie.
- Gretchen złamała szyfr Koalicji. Nie, nie podniecaj się. Słuchaj
dalej. Agenci FBI udali się tam, gdzie Gideon miał być
przetrzymywany. Niestety, zanim dotarli na miejsce, zdążyli go
przenieść gdzie indziej.
- Chryste! Tylko mi nie mów, że zmienili szyfr i jesteśmy z
powrotem w punkcie wyjścia.
- Nie całkiem. Przyjrzał się jej uważnie.
- Kazano mi cię jak najszybciej stąd wywiezć -dodała cicho.
- Wiesz, że nigdzie nie pojadę. Dopóki nie uwolnimy Gideona.
- Wiem. Powiedziano mi, że mam cię wywiezć za wszelką cenę.
Nawet wbrew twojej woli.
- Rozumiem.
- Nie, właśnie że nie rozumiesz.
119
Anula
ous
l
a
and
c
s
- To znaczy?
- To znaczy, że musiałam podjąć decyzję, co jest dla mnie
ważniejsze: praca w FBI czy ty.
120
Anula
ous
l
a
and
c
s
ROZDZIAA DZIEWITY
Wpatrywał się w nią z napięciem, czekając na słowa, których się
spodziewał, a których wolałby nie usłyszeć. Mógł się domyślić, że
Maria będzie zmuszona dokonać wyboru między nim a pracą w FBI. I
oczywiście wybierze pracę. W końcu co innego może zrobić?
Owszem, pragną się, lecz właściwie są parą obcych sobie ludzi.
- No trudno. Postąpisz, jak zechcesz - odezwał się - ale nie myśl,
że ci cokolwiek ułatwię. Na pewno dobrowolnie z tobą nie pojadę.
Przyglądała mu się oczami, w których nie było nawet śladu łez.
Najwyrazniej, uznał, agentkami zostają kobiety opanowane, wręcz
nieczułe, które nie roztkliwiają się podczas wykonywania zadań.
- Nie zamierzam cię nigdzie zabierać ani do niczego zmuszać -
oznajmiła. - Przeciwnie, zamierzam uczynić wszystko, aby pomóc ci
znalezć i uwolnić Gideona.
Jake zmrużył oczy.
- Chcesz powiedzieć, że...
- Mając do wyboru lojalność wobec ciebie lub lojalność wobec
pracodawcy, wybrałam ciebie.
- Ale dlaczego? Nie rozumiem. Sama mówiłaś, że łączy nas
tylko seks. Nie kochasz mnie...
Nagle urwał, gdyż w twarzy Marii dostrzegł prawdę. Mój Boże!
A jednak go pokochała. A przynajmniej uwierzyła, że go kocha. I
gotowa jest poświęcić dla niego obiecującą karierę w FBI.
Poczuł, jak rozpiera go szczęście i duma.
121
Anula
ous
l
a
and
c
s
- Nie musimy o tym rozmawiać - dodała - zwłaszcza jeśli
wprawia cię to w zakłopotanie. Zresztą sama dobrze nie wiem, co to
jest. Miłość? Może. Wiem tylko, że nie mogę... że nie chcę cię
zdradzić. Instynkt podpowiada mi, że najważniejszą sprawą w moim
życiu jesteś ty.
- Zaskoczyłaś mnie.
- Naprawdę? Nie domyślałeś się, że coś do ciebie czuję?
- Ja do ciebie też. Coś więcej niż zwykłe pożądanie.
- To, czego doświadczyliśmy, zwykłym na pewno nie było. [ Pobierz całość w formacie PDF ]