[ Pobierz całość w formacie PDF ]

kilka metrów nad sceną.
Chcę do ciebie biec;
Walczyć o ciebie i cię strzec;
Uwolnić cię...
Podniosła ręce we wdzięcznej tanecznej pozie i znów poszybowała do góry.
Lecz jeśli odnajdę cię i uwolnię,
Strona 39
MICHAEL REAVES MAYA KAATHRYN Bohnhoff - mroczne gry.txt
Czy, miły mój, dasz mi rękojmię,
%7łe ból twój to nie są zwykłe sidła?
%7łe nie pułapka to przebrzydła?
Dotarła znów do wierzchołka kopuły i pozwoliła, aby dzwięki ostatniego wersu
wybrzmiały długo i żałośnie, zanim przeszła do następnej figury napowietrznego
tańca. Zaczęła schodzić spiralą w dół, z każdym obrotem zmniejszając jej
średnicę. Siedzący w dole widzowie będą mieli - w zależności od scenerii -
wrażenie że znajdują się w lesie na Kashyyyku, Mieście w Chmurach na Bespinie
albo wśród strzelistych iglic i mrocznych podziemi Imperial Center. Zejdzie tak
blisko nich, że będą mieli wrażenie, jakby mogli wyciągnąć rękę i jej dotknąć.
Kiedy zanurkowała znów w dół, jej oczom ukazały się leśna panorama Kashyyyka i
holograficzne wyobrażenia ogromnych pni, ciągnących się w dół i w dół.
Po chwili jednak spostrzegła coś jeszcze: szczelinę otwierającą się pośrodku
sceny.
Zanim zdążyła się zastanowić, co też Mel robi na scenie podczas jej próby,
powietrze wypełniły głębokie wibracje, po których usłyszała mechaniczny huk.
Przy akompaniamencie upiornego wizgu wszystkie siedzenia, ustawione w stosy,
wystrzeliły w powietrze, ku kopule Holosseum.
Javul krzyknęła i przerwała spiralny lot desperackim saltem w tył, które posłało
ją na środek przestrzeni nad sceną. Fotele poruszały się jednak znacznie
szybciej, niż powinny... i to wszystkie naraz. Z różnych stron uderzyły w nią
prądy powietrza, zakłócając trasę jej lotu. Zatoczyła się bezładnie w bok, a
kiedy uniosła głowę, zobaczyła rząd siedzeń szybujący prosto na nią; w ostatniej
chwili uskoczyła następnym saltem. Fotele minęły ją o włos, ale zahaczyły o
jedno z jej skrzydeł, rozdzierając materiał i wykrzywiając metalową ramę.
Przez chwilę Javul poruszała się chaotycznie w niekontrolowanym pędzie, ale
szybko się opamiętała; sięgnęła do góry, do włókna optycznego. Linka wydała
odgłos przypominający smagnięcie batem i zaczepiła o najwyższe krzesło,
maksymalnie naprężona. Fotel zachybotał się i runął na bok szerokim łukiem,
pociągając za sobą gwiazdę uczepioną na końcu lśniącej smyczy... prosto na
Przewracający się właśnie następny rząd siedzeń.
Nie miała wyjścia. Sięgnęła za siebie, przez warstwę swojego holograficznego
kostiumu, i szarpnęła uchwyt bezpieczeństwa
uprzęży. Zadziałało i sekundę pózniej Javul koziołkowała bezwładnie w dół.
Jak przez mgłę usłyszała krzyk kogoś w dole, na miniaturowej z tej wysokości
scenie. To była Dara. Jej okrzykowi zawtórowała Tereez. Javul aktywowała
generator antygrawitacyjny skrzydeł, który szybko złapał ją w niewidzialną sieć
i spowolnił upadek. Wciąż spadała, ale teraz zdecydowanie wolniej; to już był
upadek kontrolowany. Wszystko w porządku, powtarzała sobie w duchu. Sytuacja
znów jest pod kontrolą.
Spróbowała ustabilizować swoją pozycję, żeby wylądować na scenie, zamiast wpaść
w otwór pośrodku podłogi, ale bez powodzenia. Była zamknięta w antygrawitacyjnej
bańce i nie miała szansy zmienić swojego położenia. Tak czy inaczej, była
bezpieczna. Kiedy szczelina w podłodze zaczęła się zamykać, Javul odetchnęła
głęboko i spróbowała się uspokoić. W dole widziała Darę, Tereez, Mela i Eadena -
czekali na nią a spośród cieni spowijających boczne części sceny wynurzały się
sylwetki innych członków jej zespołu, pokazujących ją sobie palcami,
wykrzykujących rozkazy, kręcących z niedowierzaniem głowami i zasłaniających
usta w niemym przerażeniu.
- Otwórzcie je! - wrzeszczał do kogoś Mel. - Otwórzcie!
Kiedy była jakieś dwadzieścia kilka metrów od sceny, generator
przestał działać i Javul znów zaczęła spadać - coraz szybciej - w stronę szybko
zamykającego się otworu. Jeśli ten zamknie się do końca, zanim...
Już tylko kilka centymetrów dzieliło ją od czarnej czeluści, kiedy coś uderzyło
w nią z wielką siłą; wokół jej talii zamknęły się czyjeś silne ramiona.
Usłyszała jeszcze szczęk, z jakim zamknęła się szczelina w podłodze, i stłumiony
okrzyk (bólu? zaskoczenia?) jej wybawcy. Po chwili jego ciało rąbnęło z hukiem w
podłogę, a ona wylądowała na nim.
Przez chwilę panowała dziwna cisza, którą przerwała narastająca stopniowo fala
szeptów, szlochów i przekleństw. Javul uświadomiła sobie, że z całej siły
zaciska powieki, więc wreszcie otworzyła je i spojrzała do góry. Zobaczyła
wyciągnięte w jej stronę ramiona Dasha Rendara. Twarz miał poszarzałą ze
strachu.
- Chyba obyło się bez złamań - zawyrokował i zabrał ją z ramion... Eadena
Vrilla. Jego oblicze wykrzywiał bolesny grymas.
ale Nautolanin szybko wstał i wyprostował się z zadziwiającą
płynnością i gracją. Javul przyszła do głowy idiotyczna myśl, że może ma
wbudowane w ubranie moduły antygrawitacyjne.
Strona 40
MICHAEL REAVES MAYA KAATHRYN Bohnhoff - mroczne gry.txt
- o jej, o rety, Eadenie... Tak bardzo ci dziękuję! - Jej ciałem wstrząsnął
nagły dreszcz. Musiała usiąść; bała się, że inaczej za chwilę ugną się pod nią
kolana i znów upadnie.
- Ta-a, wielkoludzie - mruknął Dash. - Niezła z ciebie obstawa. Ten skok był
naprawdę imponujący. Wszystko gra?
- Chyba nie do końca. Jestem... ranny. - Eaden spojrzał na swoje macki, które
właśnie starał się ułożyć w jakim takim porządku. Jedna z nich została obcięta
jakieś dwa centymetry od końcówki - tak gładko, jakby cięcia dokonano
wibroostrzem.
Javul podniosła ręce do ust i zadygotała jak w febrze. Do oczu napłynęły jej
łzy, ale siłą woli nie pozwoliła im spłynąć po policzkach.
- Och, Eaden! Nie wiem, co powiedzieć... Tak mi przykro!
Dash otoczył ją ramieniem.
- Hej, już dobrze. Nic mu nie będzie. Wykonywał tylko swoją pracę. Nie stało się
nic strasznego. Powiedz jej, że nie stało się nic strasznego, Ead. - Spojrzał
błagalnie na przyjaciela. [ Pobierz całość w formacie PDF ]