[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Odrzuciła papier z powrotem do kosza, poruszona i zaniepokojona.
Dlaczego Gerhard nie wspomniał jej o tym wczoraj wieczorem, kiedy py-
tała go o wiadomości w sprawie Edwina? Powiedział tylko, że w każdej
chwili spodziewa sie telegramu. Czy to możliwe, że ten telegram przy-
szedł dzisiaj rano, kiedy ona jeszcze spała? Tak, to mogłoby być wyja-
śnienie. Gerhard wymknął się cicho, żeby jej nie budzić, a kiedy wstała,
już go nie było.
Z holu dotarł do niej dzwięk kroków, więc wstała 'z wyrazną ulgą.
Gerhard z pewnością powie jej o telegramie, jak tylko się spotkają. Ona
nie powinna o tym wspominać, nie powinna ujawniać, że siedziała w ga-
binecie i przeglądała kosz na śmieci. To niemożliwe.
Hol, Bogu dzięki, był pusty. Emily poczuła się ożywiona i silna. Dzi-
siaj chciała odwiedzić Nannę. Zbyt wiele czasu minęło od jej ostatniej
rozmowy ze starą nianią. Chciała jej powiedzieć o ślubie. Może właśnie
dzisiaj staruszka będzie przytomniejsza i nie będzie mieszać historii z te-
razniejszością.
Nanna przyjęła ją z promiennym uśmiechem.
- Amelia Victoria! Jak dobrze cię widzieć, moje dziecko! Wejdz,
wejdz! Erling i Henny są w hotelu.
- Wiem o tym, Nanno. Przyszłam, żeby porozmawiać z tobą. - Uści-
snęła starą kobietę, zadowolona, że ta nie myli jej z matką, jak to często
R
L
robiła. Fakt, że Nanna nie pamięta, iż Amelia zmieniła imię na Emily, nie
ma w tych warunkach żadnego znaczenia.
Dorthe, pokojówka Nanny, wsunęła głowę do pokoju, wymamrotała
coś na temat kawy i ponownie zniknęła.
- Niech ci się przyjrzę, Amelio! Ty naprawdę masz oczy Wilhelma
Augusta. Tak, ale włosy to odziedziczyłaś po biedaczce Agnes. - W
oczach Nanny pojawiły się łzy. - Taka piękna, młoda kobieta, jaka to
smutna historia. A teraz nie żyje. Wszyscy tak mówią. Jej córka również
umarła, ale wróciła znowu do świata żywych. - Nanna pokręciła głową. -
Bóg jest łaskawy.
Dorthe przyniosła kawę i tacę małych ciasteczek. Nanna łapczywie
chwyciła jedno. Emily przypomniała sobie, że niania zawsze uwielbiała
słodycze. A może sobie tego nie przypomina, może Nanna sama jej o tym
wspomniała już po powrocie? Teraz nie była tego pewna.
- Przychodzę z wielką nowiną, Nanno - zaczęła. Najlepiej powiedzieć,
co trzeba, korzystając z okazji, że staruszka dzisiaj znajduje się w real-
nym świecie i wie, kto jest kim.
- Nowiną? - Nanna otarła kilka okruchów z warg i sięgnęła po kolejne
ciastko.
- Mam zamiar wyjść za mąż.
Nanna klasnęła w dłonie i wykrzyknęła:
- Ty także? No to wkrótce w domu pojawią się dzieci! Nanna na to
czeka, trzeba ci wiedzieć. Bo wtedy ona znowu będzie mogła być nianią.
Ja jestem nianią w rodzinie Egebergów - dodała, unosząc wysoko głowę..
- Twój ojciec zawsze był zadowolony z mojej pracy. Twoja mama... -
umilkła, wyraz niepewności pojawił się na jej twarzy. - Rozumiem, że
masz zamiar wyjść za mąż za doktora?
- Nie, wcale nie. Wychodzę za Gerharda Lindemanna.
- To wspaniale, Amelio! Wspaniale. To mężczyzna, który odpowiada
gustowi starej Nanny. Taki szczodry! On się tobą zaopiekuje, zobaczysz.
- Tak.
155
R
L
- Zlub. Och, o czymś zapomniałam. Zlub... suknia ślubna! - Zerwała
się z miejsca i tryumfalnym wzrokiem wpatrywała się w Emily. - Tak,
teraz pamiętam! Mam na strychu suknię ślubną Agnes.
No tak, znowu pamięć się jej zaćmiła. Emily poczuła, że serce w niej
zastyga. Uśmiechała się uspokajająco do starszej kobiety.
- Napij się kawy, Nanno.
Ale Nanna była wyraznie podekscytowana.
- Tak, teraz pamiętam! Twój ojciec chciał ją wyrzucić! Ale ja... - ści-
szyła głos i rozejrzała się wokół. - Ja wiedziałam, że on w gruncie rzeczy
tak nie myśli. Mój kochany Wilhelm August po prostu nie posiadał się z
rozpaczy, dlatego że ona go opuściła. Wobec tego zabrałam suknię. -
Głośno zastukała laską w podłogę. - Dorthe!
Służąca wbiegła do pokoju.
- Słucham?
- Czy pamiętasz to duże pudło z suknią ślubną Agnes? Wyniosłyśmy
je na strych.
Emily czekała, czy Dorthe powie, że Nannie znowu się wszystko po- [ Pobierz całość w formacie PDF ]