[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Wymyj ją i przyślij do mojego pokoju  odrzekł Kapi
tan.  Nie wydaje mi się, żebym chciał czekać do wieczora.
Różyczka odwróciła głowę, posyłając mu celowo ostre spojrzenie. Kapitan był ogorzały i
przystojny, a złoty zarost sprawiał
41
wrażenie, jakby ktoś posypał jego brodę i policzki złotym pyłem. Opalona skóra
powodowała, że złote brwi i białe zęby wydawały się jeszcze jaśniejsze. Dłoń w skórzanej
rękawiczce oparł o biodro, a kiedy pani Lockley lodowatym głosem kazała jej opuścić wzrok,
on tylko się uśmiechnął.
PRZEDZIWNA OPOWIEZ KSICIA ROGERA
Pani Lockley szarpnęła Różyczkę i wykręciwszy jej rękę na plecy, zmusiła do wyjścia przez
tylne drzwi na dziedziniec porośnięty wysoką trawą i drzewkami owocowymi o nisko
zwieszających się gałęziach.
W otwartej obórce, na gładkich drewnianych pryczach, z pół tuzina nagich niewolników
spało tak spokojnie i mocno, jakby właśnie przebywali w zbytkownej Sali Niewolników w
zamku. W wanience pełnej wody z mydlinami stał niewolnik; ręce miał skrępowane i
przywiązane do gałęzi nad głową. Prosta kobieta w bluzce o rękawach zakasanych po łokcie
szorowała go tak zawzięcie, jakby był kawałkiem solonego mięsa, które trzeba przygotować
na kolację.
Zanim Różyczka zorientowała się, co się dzieje, także znalazła się w takiej balii, z dłońmi
przywiązanymi do gałęzi drzewka figowego nad głową i ciepłą wodą z mydlinami wirującą
wokół kolan. Pani Lockley zawołała niecierpliwie księcia Rogera.
Ten pojawił się natychmiast, tym razem na nogach, z ryżową szczotką \v ręce, i bez
zbędnych ceregieli zabrał się do pracy; polał Różyczkę ciepłą wodą, po czym zaczął
szorować jej kolana i łokcie, a następnie głowę. Co chwila odwracał ją szybko w różne
strony.
Tutaj była to konieczność, która nie miała nic wspólnego z luksusowymi kąpielami w zamku.
Różyczka skrzywiła się, czując szorstkie włosie szczotki drapiące ją między nogami, i
zajęczała, kiedy ocierało się o jej pręgi i sińce.
Pani Lockley wyszła. Gruba służąca klepnęła wyszorowanego niewolnika po pośladkach,
odsyłając go tym samym do
34
43
łóżka, po czym znikła w czeluściach karczmy. Na dziedzińcu nie było nikogo, jeśli nie liczyć
śpiących niewolników.
 Czy odpowiesz mi, jeśli zadam ci pytanie?  szepnęła
Różyczka. Cienka skóra księcia wydawała się jej jedwabiście
gładka, kiedy ocierała się o jej ciało. Odchylił jej głowę w tył
i polał włosy ciepłą wodą z dzbana. Teraz, kiedy zostali sami,
w jego oczach pojawił się wesoły błysk.
 Oczywiście, ale musimy bardzo uważać. Jeśli nas usły
szą, zostaniemy odesłani do Publicznej Kazni, a ja nie znoszę
zabawiać pospólstwa na Publicznym Talerzu.
 Skąd ty się tu wziąłeś?  spytała.  Zdawało mi się,
że jestem jedną z pierwszych niewolników odesłanych z zamku.
 Mieszkam w tej wiosce od wielu lat  odpowiedział.
 Prawie nie pamiętam zamku. Zostałem tu zesłany za tajemne
spotkania z pewną księżniczką. Byliśmy ze sobą całe dwa dni,
zanim nas znalezli!  Uśmiechnął się.  Ale nigdy już tam
nie wrócę.
Różyczka była zdumiona. Przypomniała sobie własną szaloną noc z księciem Aleksym,
nieopodal sypialni królowej.
 A co się z nią stało?  zapytała.
 Och, przez jakiś czas mieszkała w wiosce, po czym wró
ciła do zamku. Stała się wielką ulubienicą królowej. A kiedy
nadszedł czas, że mogła wracać do domu, pozostała w zamku,
żeby służyć królowej jako dama dworu.
35
 To nie może być prawda!  wykrzyknęła Różyczka ze
zdumieniem.
 Ależ najszczersza. Została jedną z dam dworu. Pewnego
dnia przyjechała tu do wioski w całej okazałości i spytała, czy
chciałbym wrócić z nią do zamku jako jej niewolnik. Powie
działa, że królowa się na to zgodziła, gdyż ona obiecała, że
będzie dla mnie bardzo surowa, nie będzie mnie oszczędzać
i będzie karać mnie do utraty sił. Obiecywała, że będzie naj-
okrutniejszą panią, jaką jakikolwiek niewolnik kiedykolwiek
miał. Jak możesz sobie wyobrazić, bardzo mnie to wszystko
zdumiało. Wcześniej, kiedy ją widziałem, wisiała w poprzek
kolan swego pana, a on bił ją bez litości. Teraz siedziała na
44
białym koniu, miała na sobie przepiękną czarną aksamitną suknię haftowaną złotą nitką, a
włosy splecione w dwa warkocze i związane złotymi wstążkami. Już się szykowała do
przewieszenia mnie przez siodło, ale wyrwałem się i uciekłem. Kazała Kapitanowi Straży
przywlec mnie z powrotem, po czym ukarała mnie na samym środku targowiska, na oczach
wszystkich wieśniaków. Doskonale się przy tym bawiła.
 Jak ona mogła?!  zawołała Różyczka z oburzeniem.
 Powiedziałeś, że nosiła włosy spięte w dwa warkocze?
 Owszem. Podobno nigdy nie nosi ich rozpuszczonych.
Mówi, że za bardzo przypominają jej czasy, kiedy była niewol
nicą.
 Ależ to chyba nie lady Juliana?!
 Tak. To ona. Skąd ją znasz!
 Była moją dręczycielką na zamku. Moją panią... tak jak
36
królewicz był moim panem  wyjaśniła. Do tej pory miała
przed oczyma śliczną twarz lady Juliany i jej grube warkocze.
Jak często biegała pod razami jej trzepaczki na Zcieżce Konnej?
 Och, jakie to okropne z jej strony! I co się potem stało? Jak
udało ci się uciec?
 Powiedziałem ci już, wyrwałem się i uciekłem. A Kapitan
Straży przywlókł mnie z powrotem. Jasne było, że nie chcę
wracać do zamku.  Roześmiał się.  Powiadano mi, że prosiła
i błagała w moim imieniu. Obiecywała własnoręcznie mnie ujarz
mić. Bez niczyjej pomocy.
 Potwór!  szepnęła Różyczka.
Książę osuszył jej ramiona i twarz.
 Wyjdz z balii  polecił.  I bądz" już cicho. Wydaje
mi się, że pani Lockley jest w kuchni.  Potem dodał szeptem:
 Pani Lockley nie chce mnie puścić. A Juliana nie jest jedyną
niewolnicą, która została na służbie i stała się postrachem in
nych. Może pewnego dnia sama staniesz przed takim wyborem
i nagle będziesz mieć trzepaczkę w ręce i wszystkie te nagie
zadki na swoje skinienie. Zastanów się nad tym  dodał, a je
go ciemna twarz zmarszczyła się w dobrodusznym uśmiechu.
 Nigdy!
 Dobrze... musimy się spieszyć. Kapitan czeka.
Obraz lady Juliany nagiej, z Rogerem, drażnił Różyczkę. Jakżeby chciała mieć okazję choć
raz przełożyć ponętną damę przez kolano! Poczuła gwałtowne ciepło między udami. O czym
też ona myśli?! Na samo wspomnienie Kapitana poczuła słabość. Nie miała żadnej
37
trzepaczki w rękach ani żadnego niewolnika na swoje skinienie. Była nagą, niegrzeczną
niewolnicą, która zaraz zostanie wysłana do twardego żołnierza, najwyrazniej lubiącego
buntowniczki. Na wspomnienie jego spalonej słońcem, przystojnej twarzy i głębokich,
lśniących oczu, pomyślała: Jeśli jestem uważana za tak strasznie niegrzeczną dziewczynkę,
będę się zachowywać stosownie do tej roli.
KAPITAN STRA%7łY [ Pobierz całość w formacie PDF ]