[ Pobierz całość w formacie PDF ]

przerastać możliwości Pony; palec stale się ześlizgiwał. Talmor, czeladnik,
pokazywał jej cierpliwie inne rozwiązania, ale nie mogła dość szybko ich
opanować, aby nie wypaść z rytmu ćwiczenia. Menolly pomyślała, że Talmor
odznacza się niebywałą wprost cierpliwością. Przebierała leniwie palcami wzdłuż
gryfu gitary. To było trochę niewygodne, jeśli komuś zależało na tempie, ale na
pewno nie takie trudne, jakby na to wskazywało zachowanie Pony.
- Skoro tak dobrze sobie z tym radzisz, Menolly, może zademonstrujesz
nam to ćwiczenie. W tempie... - Talmor podyktował rytm.
Menolly trzymała się prosto, nie poruszając głową. Petiron nie znosił
muzyków, którzy niepotrzebnie poruszali ciałem pomagając sobie w utrzymaniu
rytmu. Zagrała wedle polecenia. Audiva przyglądała się jej z niezwykłą uwagą.
Pona i inne dziewczęta siedziały nadąsane.
- A teraz układaj palce w tradycyjny sposób - powiedział Talmor,
ustawiając się koło Menolly z oczami utkwionymi na jej rękach.
Menolly wykonała ćwiczenie. Skinął jej krótko głową, popatrzył na nią z
nieodgadnionym wyrazem twarzy, a potem polecił Ponie spróbować jeszcze raz,
w wolniejszym tempie. Za trzecim razem dziewczynie udało się nie popełnić
błędu. Uśmiechnęła się z ulgą, zadowolona z sukcesu.
Talmor dał im kolejne wskazówki, a następnie wyjął kopię jakiegoś
utworu muzycznego. Menolly były uszczęśliwiona tym urozmaiceniem. Petiron
uważał się - jak mawiał - za harfiarza nauczyciela, a nie za artystę zabawiającego
publiczność. Menolly poznała więc zaledwie jeden czy dwa utwory pozbawione
charakteru pomocy dydaktycznej i nic ponad to. Pan Morskiej Warowni wolał
śpiewać niż słuchać i większość utworów grano dla niego.
W dużych siedzibach, jak powiedział jej kiedyś Petiron, lubiano słuchać
muzyki w porze obiadu i wieczorami, gdy zabawiano się raczej rozmową niż
śpiewem.
Utwór nie był trudny. Menolly od razu to zauważyła, przebiegając
wzrokiem nuty i poruszając palcami struny w paru miejscach, które wydawały się
bardziej kłopotliwe do odtworzenia.
- Dobrze, Audivo, zobaczymy, jak sobie dzisiaj z tym poradzisz - rzekł
Talmor uśmiechając się zachęcająco.
Audiva przełknęła ślinę. Jej zdenerwowanie zdumiało Menolly. Zdziwiła
się jeszcze bardziej, gdy Audiva zaczęła szarpać struny, kiwając głową i
uderzając stopą w dużo wolniejszym rytmie, niż wymagał tego zapis. No tak,
pomyślała wyrozumiale. Audiva jest dopiero początkującą uczennicą. Jeśli tak
było, to i tak radziła sobie dużo lepiej niż Briala, która z ledwością odczytywała
nuty.
Talmor odesłał Brialę do stołu, aby skopiowała zapis w celu dalszych
ćwiczeń. Pona nie była lepsza. Jasnowłosa, o zgryzliwej twarzy dziewczyna, grała
łomocąc w pudło gitary. Zachowywała rytm, ale popełniała tysiące drobnych
błędów. Menolly niemal rozbolał żołądek od tej brzdąkaniny. Wreszcie przyszła
jej kolej.
- Menolly - rzekł Talmor z westchnieniem zdradzającym frustrację i
znudzenie.
Taką ulgę sprawiło jej wykonanie utworu w należyty sposób, że
przyłapała się na dodawaniu własnych wariacji.
Talmor tylko patrzył. Potem mrugnął i wypuścił powietrze z płuc
ściągając wargi.
- No tak, dobrze. Czy widziałaś już kiedyś te nuty?
- Och nie. Nad Zatoką Półkola graliśmy niewiele takiej muzyki. Jest
wspaniała.
- Grałaś bez przygotowania?
Dopiero wtedy Menolly zdała sobie sprawę z tego, co zrobiła; inne
dziewczęta wydawały się przy niej nieukami. Dotarło do niej ich chłodne,
lodowate milczenie i wrogie spojrzenia. Nie dać z siebie wszystkiego podczas gry
wydawało się jednak Menolly nieuczciwe. Czuła wstręt do tego typu zachowań.
Poniewczasie przyszło jej jednak do głowy, że mogła udawać. Ze zranioną ręką
miała przecież prawo nie utrzymać tempa, opuszczać pewne fragmenty. Jednakże
gra zgodna z zamysłem kompozytora sprawiła jej przyjemność.
- Byłam ostatnia w kolejności - powiedziała usiłując niezgrabnie naprawić
błąd. - Miałam więcej czasu, żeby się nauczyć i zobaczyć... - Chciała powiedzieć,
 zobaczyć, jakie błędy one popełniają".
- Tak, tak, to prawda - rzekł Talmor pospiesznie. Menolly była ciekawa,
czy on także zdawał sobie sprawę, jaką gafę popełniła. Z nagłym [ Pobierz całość w formacie PDF ]