[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Case owi Branniganowi nie uda się jej nabrać na opowieści o smutnej sierocej doli. Nie
wiedziała, po co przyjechał, ale na pewno nie dopuści do tego, by po raz drugi zrobił z niej
idiotkę.
 Case  zapytała wprost  po co się tu zjawiłeś? Case odwrócił się i spojrzał na nią.
 Przyjechałem po swoją żonę.
Maddie zadrżała, coraz trudniej przychodziło jej zachować spokój.
 Nie masz żony. Przynajmniej ja nic o tym nie wiem. Chyba że ożeniłeś się z tą rudą
seksbombą.
 Z jaką znowu rudą seksbombą?  Case zamrugał zdziwiony.
 Powiedziano mi, że wyjechałeś z jakąś rudowłosą pięknością. Pewnie to twoja szefowa?
 Ach, więc o to chodzi?  roześmiał się Case, a jego białe zęby zalśniły w ciemności. 
Myślałaś, że porzuciłem cię dla innej? Maddie, ty...
Zrobił krok w jej stronę. Maddie cofnęła się, wyciągając ręce obronnym gestem.
 Nie dotykaj mnie  powiedziała z desperacją w głosie. Bała się, że znowu zacznie ją
całować.  Nie życzę sobie, żebyś mnie dotykał.
Case westchnął, ale się zatrzymał.
 To nie było tak, jak myślisz, Maddie.
 Wszystko mi jedno.
 Wcale nie  zaprzeczył, a ona przestraszyła się, że z oczu wyziera jej zraniona kobieca
duma.
 Wszystko mi jedno  powtórzyła dobitnie.  Nie obchodzi mnie, dlaczego wyjechałeś.
Liczy się tylko to, że do niczego nie doszło. Nie jestem twoją żoną, dzięki Bogu, i nigdy nią
nie będę.
 Dałaś mi słowo, Maddie.
 Ty też dałeś mi słowo!  krzyknęła.  Ja byłam na umówionym miejscu. Czekałam na
ciebie. A ty gdzie byłeś, do diabła?
Za pózno ugryzła się w język. Teraz już wiedział, że wtedy w Cancn wcale nie zmieniła
zdania. A niech to!
 Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że dopiero teraz zapytałaś mnie, dlaczego się wtedy
nie zjawiłem?  zapytał cicho Case.
 To dlatego, że tak mało mnie to obchodzi  oświadczyła.  I jestem ci wdzięczna, że
powstrzymałeś mnie przed popełnieniem gigantycznej pomyłki.
 Wtedy to nie była pomyłka i tym razem też nie będzie.
 Nie ma żadnego  tym razem . To już koniec. Tym razem nie uda ci się zamydlić mi
oczu, Brannigan. Mam swoje plany i nie zamierzam ich zmieniać tylko dlatego, że się tu
nagle pojawiłeś.
 Pózniej porozmawiamy o twoich planach  przerwał jej Case.  Najpierw chcę ci
wyjaśnić, dlaczego musiałem wyjechać z Cancn. A ty mnie wreszcie wysłuchasz, do jasnej
cholery!
Może tym razem powinna go wysłuchać? Szczerze mówiąc, była bardzo ciekawa, co ma
jej do powiedzenia. W jaki sposób zamierza wytłumaczyć obecność tej rudej seksbomby.
Będzie jej wmawiał, że to siostra? Nie ze mną takie numery!  pomyślała.
Skrzyżowała ramiona i oparła się o ścianę domu.
 Dobrze. Zamieniam się w słuch.
 Mówiłem ci, że pracuję dla rządu  zaczął.
 Tak. To pewnie też jakiś wymysł.
 Do diabła, Maddie!  Case przerwał i wziął głęboki oddech.  Zamknij się na chwilę i
posłuchaj  dodał już spokojniej.
Zaskoczona jego wybuchem, Maddie potulnie skinęła głową.
 To nie był żaden wymysł  ciągnął Case.  Pracuję... to znaczy pracowałem dla rządu.
Brygady antynarkotykowe. To niewdzięczna i niebezpieczna praca, aleją lubiłem. Do czasu.
Kiedy cię poznałem, byłem na urlopie. Czułem się zmęczony i wewnętrznie wypalony.
Pragnąłem odmiany. Do Cancn przyjechałem na urlop, a także po to, żeby się zastanowić, co
robić dalej ze swoim życiem. Zresztą już o tym rozmawialiśmy.
Maddie skinęła głową. Wtedy mu wierzyła. Pózniej podejrzewała, że to wszystko
kłamstwa. A teraz... teraz sama już nie wiedziała.
 Wracając do rzeczy  Case znowu podjął swoją opowieść  Jadę, ta ruda dziewczyna...
A więc miała na imię Jadę, pomyślała z rozpaczą Maddie.
 Jadę była moją koleżanką po fachu  wyjaśnił Case.  Agentką, podobnie jak ja.
Rzadko pracowaliśmy razem, a jeśli już, nie bardzo mogliśmy się dogadać. Przyjechała do
Cancn zawiadomić mnie, że mój eks-partner i jedyny prawdziwy przyjaciel został porwany
przez gang handlarzy narkotyków i przetrzymywany jako zakładnik polityczny gdzieś w głębi
kolumbijskiej dżungli. Ktoś musiał go stamtąd wydostać  a ja byłem najlepszym
człowiekiem do tej roboty.
Powiedział to tak obojętnym, rzeczowym tonem, że Maddie uwierzyła w jego słowa.
Nigdy nie wątpiła, że Case jest najlepszy we wszystkim, co robi. Zdążyła już zauważyć, z
jakim uporem i wytrwałością potrafił dążyć do celu. A tym celem może być również
małżeństwo z nią.
 I co dalej?  spytała zaciekawiona.
 Wydostałem go stamtąd  odparł Case ponuro  choć w niezbyt dobrej formie.
Przebywa w szpitalu, na rehabilitacji, i pewnie potrwa to jeszcze dobre parę miesięcy. Jednak
najważniejsze, że żyje.
Maddie spojrzała na nogę Case a i pomyślała, że nie utykał, kiedy się poznali.
 Byłeś ranny.
 Tak. Z początku nie było wiadomo, czy w ogóle będę mógł chodzić.
Maddie westchnęła, ale nic nie powiedziała.
 Nie mogłem się z tobą skontaktować, Maddie. Najpierw tropiłem w dżungli bandytów,
a potem ciężko ranny leżałem w szpitalu. Nie mogłem... nie chciałem odzywać się do ciebie,
dopóki nie uzyskam pewności, że nie zostanę kaleką. Nie chciałem wracać do ciebie na
wózku inwalidzkim  dodał sucho.  Nigdy nie przestałem o tobie myśleć. Mogę ci to
przysiąc, Maddie. A jeśli chodzi o nasze zaręczyny  z mojej strony nic się nie zmieniło. Gdy
tylko jako tako doszedłem do siebie, przyjechałem tutaj. Przed przyjazdem dzwoniłem, ale nie
było cię w domu, więc postanowiłem zrobić ci niespodziankę.
 I to ci się udało  mruknęła Maddie, oszołomiona tym wszystkim, co właśnie usłyszała.
Czy miała mu wierzyć? Opowiadał swoją historię tak prosto, nie chwaląc się, ale poprzez
jego obojętny ton przebijały żal, gorycz i ból.
Bez względu na to, co się zdarzyło, Case wycierpiał swoje. Serce Maddie ścisnęło się z
żalu. Nie mogła jednak poddać się tak od razu. Wciąż myślała o tym, co przemilczał.
 Dlaczego chcesz się za mną ożenić, Case? Zamyślił się na chwilę, jakby szukając
stosownych słów.
 Kiedy poznałem cię w Cancn, doszedłem do wniosku, że zmęczyło mnie moje [ Pobierz całość w formacie PDF ]