[ Pobierz całość w formacie PDF ]

będziemy musieli odrywać od pracy naszych stewardes. Taka praktyka zawsze
utrudniała pracę stewardesom, ponieważ na miesiące letnie przypada szczyt ruchu
pasażerskiego, a jeśli ściągamy ze zmiany stewardesę, to musi ją zastąpić koleżanka.
A więc, jeśli któraś z was albo wszystkie chcecie wziąć udział w naszym letnim
programie, jestem upoważniony do tego, żeby was przyjąć. Będziecie miały opłaconą
wycieczkę po Europie. Dostaniecie pensję początkującej stewardesy i strój służbowy,
ale nie będziecie pełnoprawnymi stewardesami. Otrzymacie również zaświadczenie o
zatrudnieniu, co jest dla was bardzo istotne. Oznacza to, że te z was, które zdecydują
się pracować jako stewardesy po ukończeniu studiów, będą ubiegać się o pracę jako
byli pracownicy firmy Pan Am i będą mieć pierwszeństwo przed wszystkimi
pozostałymi kandydatami. Czy któraś z was się decyduje?
Zgłosiły się wszystkie.
- Dobrze - powiedziałem z uśmiechem. - Teraz wszystkie musicie mieć paszporty.
To wasz problem. Potrzebne mi też wasze adresy do korespondencji.
155
Jestem pewien, że otrzymacie powiadomienie o zatrudnieniu w ciągu miesiąca. To
wszystko, moje panie. Było mi bardzo miło was poznać i mam nadzieję, że jeśli
kiedyś zostaniecie stewardesami, będę miał przyjemność współpracować z
niektórymi z was.
Poinformowałem Hendersona o ofercie, jaką złożyłem dziewczętom, i był nią równie
zachwycony jak one. Henderson, jego żona i te osiem studentek zorganizowali dla
mnie przyjęcie nad stawem w ogrodzie Hendersonów.
Wróciłem do Nowego Jorku i wynająłem skrzynkę pocztową w firmie, która miała
biuro w budynku Pan Am. Była to doskonała przykrywka, ponieważ w
korespondencji z dziewczętami mogłem korzystać z adresu siedziby Pan Am, a
jednocześnie wszystkie listy od nich przesyłano do mojej skrzynki.
Po jakimś tygodniu wysłałem każdej ze studentek  powiadomienie o zatrudnieniu",
do którego dołączyłem list wyjaśniający podpisany przeze mnie (czyli Franka
Williamsa), informujący, że - co za niespodzianka! - wyznaczono mnie na
koordynatora akcji promocyjnej w Europie, więc w końcu będą w mojej  załodze".
Dołączyłem również własnoręcznie zrobiony mały kwestionariusz, który zawierał
pytania o wymiary w celu uszycia odpowiednich strojów firmowych. Kazałem im
zwracać się ze wszystkimi pytaniami bezpośrednio do mnie, na adres skrzynki
pocztowej.
Następnie sam zacząłem przygotowywać się do podróży. Paszport, który miałem, był
jedynie tymczasowy i na moje prawdziwe nazwisko. Doszedłem do wniosku, że
potrzebuję stałego paszportu, którym mógłbym się posługiwać jako Frank Williams,
i postanowiłem skorzystać z tego, że w biurze paszportowym w Nowym Jorku
panuje zbyt duży ruch, żeby pracownicy bawili się w gliniarzy.
Pewnego ranka wszedłem do biura, oddałem swój paszport tymczasowy i po
dziesięciu dniach wydano mi stały paszport. Byłem bardzo zadowolony z posiadania
tego dokumentu, ale mimo wszystko wypisano go na Franka W. Abagnale'a juniora.
Nie był to paszport, którym mógłby się posłużyć  pierwszy oficer Pan Am Frank W.
Williams", jeśliby zaszła taka potrzeba. Zacząłem się rozglądać i znalazłem to, czego
potrzebowałem w Urzędzie Stanu Cywilnego w pewnym dużym mieście na
wschodnim wybrzeżu. Było to świadectwo zgonu Francisa W. Williamsa, wiek rok
1 osiem miesięcy, który zmarł 22 listopada 1939 roku. W dokumentach było
napisane, że dziecko urodziło się 12 marca 1938 roku w miejscowym szpitalu.
156
Zdobyłem odpis aktu urodzenia za trzy dolary, przedstawiając się jednemu z
urzędników jako ten sam Francis W. Williams. Wydawało mi się logiczne, i jestem
pewien, że tak rzeczywiście było, że każdy mężczyzna o imieniu  Francis" wolałby,
aby zwracać się do niego  Frank".
Zaniosłem odpis aktu urodzenia do biura paszportowego w Filadelfii, dołączyłem
wymagane zdjęcia i dwa tygodnie pózniej miałem drugi paszport, który tym razem
pasował do mojego munduru pilota. Byłem gotowy, żeby zostać  kapitanem" swojej
załogi, pod warunkiem że w ciągu kolejnych kilku miesięcy nie miało się wydarzyć
nic, co pokrzyżowałoby mi szyki.
Spędziłem ten czas, włócząc się po kraju i na ogół starając się nie zwracać na siebie
uwagi, chociaż od czasu do czasu realizowałem parę fałszywych czeków Pan Am
albo podrobionych czeków gotówkowych.
Kiedyś wylądowałem w Miami i zatrzymałem się w apartamencie na ostatnim piętrze
hotelu Fontainbleau w Miami Beach. Udawałem kalifornijskiego maklera
giełdowego, wyposażonego w walizkę pełną banknotów dwudziesto-, pięćdziesięcio-
i studolarowych oraz rollsa, którego wynająłem w Los Angeles i którym
przyjechałem na Florydę.
Wszystko to było częścią wielkiego planu, który polegał na tym, że miałem stworzyć
pozory człowieka cieszącego się dużym szacunkiem, po czym zrealizować w kilku
bankach Miami i ekskluzywnych hotelach parę fałszywych czeków na naprawdę
duże sumy. Zyskałem uznanie w dużej mierze przez czysty przypadek. Dołożyłem
starań, żeby zapoznać się z kilkoma ludzmi z zarządu hotelu, a jeden z nich spotkał
mnie kiedyś w holu i przedstawił pewnemu maklerowi z Florydy, który - jak [ Pobierz całość w formacie PDF ]