[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wymyślonemu przez Raymonda Moorea, a ulepszonemu przez jego
wnuka, Wiliama, rozmiłowanego w teatrze i utalentowanego w realizacji
efektów specjalnych. Wiliam powiązał to wszystko z okrętem...
- O jakim okręcie mówisz? - zainteresowała się nagle Obliwia.
- Willa Argo jest pełna niespodzianek. Od pokoleń zamieszkiwali ją
oryginały, ludzie, którzy mieli bzika na punk- ^ ! cie sekretnych przejść.
- Uwielbiam tajemne przejścia!
- Komu ty to mówisz... - Peter pogrążył się w smętnych
wspomnieniach, z których otrząsnął się nagle, by jednym tchem
wyrzucić z siebie nieoczekiwanie wyznanie: - W bibliotece, na przykład,
wystarczy przekręcić mosiężne tabliczki na półkach z książkami
historycznymi, żeby takie przejście odsłonić... - Nagle urwał speszony,
w myślach ganiąc się za niepotrzebną szczerość, i dodał: - Ale to
przejście prowadzi donikąd. To tylko taka zabawa. Prawdziwe przejścia
sekretne znajdują się gdzie indziej...
- Gdzie indziej? - zainteresowała się Obliwia.
- Jasne. Pod Willą Argo rozciąga się gęsta sieć niekończących się
korytarzy, prowadzących do wielkiej groty. Mało tego... - Peter tym
razem w samą porę ugryzł się w język, po czym podjął: - W grocie stoi
statek... a za nim znajdują się drugie drzwi, które prowadzą do
wszystkich tych miejsc, do których można dotrzeć... dzięki pozostałym
Wrotom Czasu, znajdującym się w miasteczku.
Na dzwięk tych słów oczy Obliwii zapłonęły jak pochodnie.
Kaiasi^mKi^gs^siimi^isoi^H^s 88 mmmBmmBBmmammBmmń
- Teraz rozumiem! Już wiem, jakim cudem ci smarkacze znalezli się
w Egipcie! A także tu, w Wenecji. Wrota w Willi Argo rządzą
wszystkimi pozostałymi!
- O jakich smarkaczach mówisz? - spytał Peter.
- Nieważne - przerwała mu Obliwia. - Dzieciaki zatem mają cztery
klucze...
Westchnęła ciężko i opowiedziała mu w skrócie to, co wiedziała o
sprzedaży domu i o blizniętach Covenant.
- Ale... - zapytała na koniec - czy Black Wulkan nie powinien był
zabrać ze sobą również czterech kluczy do Willi Argo?
- Zapewne powinien - odpowiedział Peter. - Ale nic mi o tym nie
wiadomo, bo uciekłem wcześniej od niego.
W głowie Obliwii myśli kłębiły się jak szalone. Jeżeli drzwi w Willi
Argo mogły prowadzić do każdego miejsca osiągalnego
dzięki'przekroczeniu każdych z pozostałych Wrót Czasu, to...
- Wiedziałam, że muszę kupić ten dom! - krzyknęła histerycznie.
- Jeżeli zatem chcesz odnalezć Blacka... - dokończył cicho Peter - to
możesz to zrobić jedynie za pomocą Wrót Czasu w Willi Argo.
- %7łeby wyruszyć dokąd? Czy ty wiesz, dokąd uciekł Black Wulkan?
- Klucz z koniem otwiera drzwi z koniem - odparł Peter Dedalus. -
A drzwi z koniem prowadzą do magicznego ogrodu...
- To znaczy?
- Spójrz... - powiedział zegarmistrz.
J
Mechaniczna gondola wpłynęła w dosyć wąski kanał i zatrzymała się
przy skromnym domu z wielkim podwórzem wewnątrz.
- On jest tutaj? - spytała nerwowo Obliwia.
- Nie, skąd! - zaśmiał się Peter. - To jest dom, gdzie się urodził
Marco Polo. Tak naprawdę nie ma pewności, czy to właśnie ten, ale
wenecjanie tak przyjęli.
- A co ten jakiś tam Polo ma do tego ogrodu?
- A ma, dużo ma... ponieważ to właśnie Marco Polo, wielki
podróżnik, pierwszy opowiedział o istnieniu tego cudownego i
przebogatego ogrodu, gdzie rzeki spływają szmaragdami i pada złoty
deszcz.
- Ciekawe - mruknęła Obliwia.
- Ogród potężny jak królestwo, znajdujący- się gdzieś na
Wschodzie, a może w Etiopii, któż to wie? Nikt w nim nigdy nie był,
Marco Polo też nie. W swoim opisie podróży pod tytułem Milion
powtarza tylko zasłyszane pogłoski.
- Jest tylko jeden milion, który mnie interesuje, to milion
szterlingów - zadrwiła Obliwia. - Ale mów dalej.
- Nie mam nic więcej do powiedzenia. Sądzę tylko, że Black
Wulkan tam właśnie się udał, żeby ukryć klucze z Kilmore Cove. I jeśli
chcesz je odnalezć, to możesz to zrobić, przechodząc wyłącznie przez
Wrota w Willi Argo.
Panna Calypso minęła stertę książek i nieomal krzyknęła z przerażenia.
Nie spodziewała się, że w księgarni jest jeszcze ktoś poza nią. Nie
słyszała żadnego odgłosu kroków ani dzwonka nad drzwiami
wejściowymi, była więc przekonana, że jest tu sama.
E33fs&i8i8i: DOM MARCO POLO
Cofnęła się nerwowo i położyła rękę na sercu, jakby chciała je [ Pobierz całość w formacie PDF ]