[ Pobierz całość w formacie PDF ]

dotykaj mnie".
 Twoi bracia spotkali się z matką, żeby porozmawiać o jej problemie.
 Słucham?  Uniosła ze zdziwieniem brwi.  A ty wiedziałeś o tym i
nic mi nie powiedziałeś?!
 Uważasz, że w twoim stanie byłoby to wskazane?
 Może masz rację  odparła łagodniej.  I jak się to skończyło?
 W dniu, kiedy wychodziłaś ze szpitala, zamknęli matkę w klinice na
leczenie.  Nie miał pewności, jak Brooke to przyjęła. Nic nie mógł
wyczytać z jej twarzy.  Nie masz nic przeciwko temu?
 Oczywiście, że nie. Postąpili słusznie. Mimo wszystko czuję, że
powinnam z nimi być.  Ujęła go za rękę, na moment znosząc dzielący ich
dystans.  Jestem ci wdzięczna, że mi powiedziałeś. Rozumiem, że się
starasz mnie chronić, ale nie rób tego, ukrywając przede mną prawdę. W
mojej rodzinie było za dużo sekretów. Gdybym się dowiedziała, że mnie
okłamałeś...
Wplotła szczupłe palce pomiędzy jego. Odczytał jej gest i natychmiast
stanął przed nowym dylematem. Czy powinien jej wyznać, że to on dał
przeciek do prasy o ich romansie czy zaryzykować, nie mówiąc jej, i liczyć,
że się nie dowie? Do diabła! Wiedział, co powinien zrobić.
 Muszę ci o czymś powiedzieć.
94
RS
 Hej, skąd ta chmurna mina? Może być coś gorszego od wiadomości
o zamknięciu mojej matki w zakładzie?
 Chodzi o szczerość, o której mówiłaś. Chcę być z tobą uczciwy.
Brooke spojrzała na niego, ściągając brwi.
 Zaczynam się bać i nie podoba mi się to.
 W takim razie lepiej od razu to z siebie wyrzucę. Prasa
nieprzypadkowo dowiedziała się o naszym związku.
Jej dłoń stała się nagle lodowata. Wyprostowała palce i cofnęła ją.
 To ty wywołałeś wrzawę w mediach?
 Nie będę się usprawiedliwiał. Jedyne, co mogę powiedzieć, to że
teraz postąpiłbym inaczej. Przepraszam.
 Chciałeś jak najszybciej mieć to za sobą?  spytała po chwili
milczenia.
 Dlaczego tak uważasz?  Spodziewał się wybuchu złości, płaczu, ale
nie zrozumienia motywów jego działania. Zawsze się chełpił tym, że potrafi
dochować tajemnicy. Czego ludzie nie wiedzieli, nie mogli przeciw niemu
wykorzystać.
Po raz pierwszy miał do czynienia z kimś, kto potrafił go przejrzeć, i
czuł się z tym nieswojo.
 Parker postąpiłby tak samo.  Wzruszyła ramionami.  Jesteście do
siebie bardzo podobni.
To zabolało. Bardzo.
 Jesteś na mnie zła, prawda?
 Raczej rozczarowana. Ale rozumiem cię. Powinieneś sobie jednak
zdawać sprawę, że kiedy sam podejmujesz decyzję dotyczącą nas obojga,
nie mówiąc mi o tym, nie uwalniasz mnie od stresu. Jest wręcz przeciwnie,
zważywszy na to, że dotychczas tłumiłam w sobie wszystkie złe emocje
95
RS
związane z rodzinnymi problemami. Domyślam się czegoś i pózniej się
okazuje, że to prawda. To nie pomaga, a jeszcze bardziej rani.
Jordana ogarnęło poczucie winy. Tym większe, że tak łagodnie go
potraktowała, biorąc na siebie część winy za brak umiejętności w
załatwianiu spraw rodzinnych.
 Nie chcę usprawiedliwiać tego, co zrobiłeś, ale rozumiem twoją
decyzję i wybaczę ci, jeśli obiecasz, że nigdy więcej mnie nie okłamiesz.
 Masz moje słowo  odparł szczerze. Był ambitny, miał opinię
bezwzględnego, zresztą zgodnie z prawdą. Jednego nie można mu było
zarzucić: braku uczciwości. I był z tego dumny.  A teraz najwyższa pora na
kolację.
 Chcę zostać sama i wszystko przemyśleć  oświadczyła, wstając.
Zawahała się i przez moment miał nadzieję, że zmieni zdanie i zostanie z
nim. Odwróciła się do niego i wyciągnęła rękę... po siatkę z jedzeniem. Po
czym poszła do swojej sypialni. Nawet nie spojrzała na prezent, który jej
przyniósł. Miał ochotę za nią pójść, ale zdecydował, że lepiej zostawi ją
samą i pozwoli jej się wyspać. Teraz zarówno ona, jak i dziecko najbardziej
potrzebowali odpoczynku.
Najważniejsze, że mu wybaczyła.
Z drugiej strony, nie spodziewał się, że będzie się czuł tak bardzo
rozczarowany, nie mogąc zjeść z nią wspólnej kolacji i obejrzeć filmu.
Brooke długo walczyła z bezsennością. Rozmowa z Jordanem
zdenerwowała ją i zmęczyła. Spojrzała na zegar  druga w nocy.
Nienawidziła uczucia, że traci panowanie nad własnym życiem. Jej
bracia podjęli kluczową dla rodziny decyzję o umieszczeniu matki w
zakładzie.
96
RS
Ona tymczasem leżała na kanapie z nogami do góry, nie mogąc się
narażać na stres. Nic dziwnego, że Brittany była tak zdenerwowana, kiedy ją
odwiedziła, zaraz po jej wyjściu ze szpitala. Musieli przejść piekło, a mimo
tego wszyscy biegali wokół niej na paluszkach. Słuszne postępowanie nie
zawsze jest proste.
Dlaczego Jordan nie powiedział jej o wszystkim wcześniej? Matka
potrzebowała fachowej pomocy, nie było wątpliwości. Decyzja była słuszna.
Nadzieja mieszała się w niej ze sceptycyzmem. Jej największy problem.
Brak zaufania. Po latach kłamstw ze strony obojga rodziców. Miała wąt-
pliwości, czy matka przejdzie program leczenia. Nie potrafiła zaufać
Jordanowi.
Pomimo że spotykali się wcześniej, a teraz razem mieszkali, nadal zbyt
słabo go znała, żeby się zdecydować na małżeństwo. Jej rodzice spotykali
się przez dwa lata przed ślubem i co z tego wyniknęło?
Gdyby mogła odzyskać poczucie, że postępuje właściwe, to, które
miała tamtej nocy, kiedy po raz pierwszy poszła z Jordanem do łóżka...
Obudziła się odkryta, z prześcieradłem zaplątanym na kostkach po śnie
pełnym erotycznych fantazji. Jej ciało płonęło z pożądania, pragnęła
rokoszy, których wcześniej doświadczyła, a których smak przypomniał jej
sen.
Zapaliła lampę. Na stoliku przy łóżku stały jak zwykle woda oraz
owoce, na wypadek gdyby naszła ją ochota na nocną przekąskę. Sięgnęła po
gruszkę i ugryzła ją. Skoro nie mogła zaspokoić głodu zmysłów,
przynajmniej zaspokoi inny apetyt.
Powędrowała wzrokiem w kierunku otwartych drzwi. Jordan musiał
zaglądać do niej, kiedy spała, i pózniej zostawił je szeroko uchylone.
97
RS [ Pobierz całość w formacie PDF ]