[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ignorować. Annie jest jedyną osobą, z którą prowadzę dłuższe
rozmowy  z wyjątkiem oczywiście Alexandra i Sarah, którą regularnie
odwiedzam w szpitalu. Pozostałym osobom schodzę z drogi. Poza tym
na znajomości i tak nie miałabym czasu, bo romans z Jonathanem
pochłania mnie całkowicie.
Nastawienie Jonathana do czułości nie zmieniło się za to ani
trochę. W dalszym ciągu nie akceptuje żadnej bliskości. Nie mogę
liczyć na przytulanie. Po seksie nie leżymy w objęciach i nigdy nie
całuje mnie ot tak, po prostu. Nie pamiętam również, by kiedykolwiek
trzymał mnie za rękę.
Wciąż nie wyjaśnił też, co miał na myśli, pytając, czy naprawdę
zrobię wszystko, żeby z nim być.
 Jonathan?  pytam, kiedy leżymy w sypialni przy jego biurze i
oddychamy ciężko po orgazmie, który przed chwilą wspólnie
przeżyliśmy. To nic niecodziennego. Jeśli tylko mamy chwilę przerwy
między spotkaniami, wystarczy jedno spojrzenie i od razu zapominamy
o raportach, nad którymi ślęczymy. Idziemy wtedy do sypialni czy
jakiegokolwiek innego miejsca, w którym możemy uprawiać seks.
Jonathan jest w tej dziedzinie wyjątkowo kreatywny. Często nie
wytrzymujemy nawet drogi do domu i robimy to w limuzynie.
 Tak?  mruczy i przekręca się na bok, by wstać i pójść do
łazienki.
 Wezmiesz mnie kiedyś do tego twojego klubu?  pytam, kiedy
woda przestaje lecieć i jest dość cicho, by mógł słyszeć moje słowa. Z
zapartym tchem czekam na to, co odpowie.
Wraca z łazienki i siada na brzegu łóżka. W jego oczach widzę
dziwny błysk, którego nie rozumiem. Jest zaskoczony, ale tylko trochę,
bo chyba liczył się z tym, że w końcu poruszę ten temat.
 A wiesz w ogóle, co to za klub, Grace?
 Seksklub?  zgaduję ostrożnie. Nie jestem już taka pewna
siebie, jak przed chwilą myślałam.
 Mhm, ale nie taki zwykły seksklub dla swingersów  wyjaśnia.
 To miejsce spotkań kobiet i mężczyzn, którzy chcą uprawiać seks bez
uczuć, dyskretnie, anonimowo, bez jakichkolwiek zobowiązań i w
każdym wydaniu. To ludzie, którzy cenią swoją wolność.
Wytrzymuje moje spojrzenie. Przełykam z trudem ślinę, bo choć
nie padło to pytanie, to wiem, że będę musiała na nie odpowiedzieć.
Jestem jednak zdeterminowana, bo jeśli chcę go zrozumieć, muszę
spróbować. Po prostu muszę.
 Dobrze  mówię.  W takim razie, kiedy mnie tam wezmiesz?
Uśmiecha się, wstaje, wkłada koszulę i zapina mankiety.
 To nie takie proste. Tam się nie da wejść tak po prostu, z ulicy.
 Co masz na myśli?  pytam nieco poirytowana.  Chcesz
powiedzieć, że to miejsce tylko dla elit?
Uśmiecha się szeroko.
 W pewnym sensie tak. A z pewnością bardzo ekskluzywne.
Prawo wstępu dostają tylko osoby sprawdzone. A członkostwo tam nie
jest& nie jest tanie.
 Rozumiem.  Nie spodziewałam się takiego wyjaśnienia,
dlatego tracę pewność siebie.  Czy to znaczy, że nie będę mogła tam
wejść?
 Wręcz przeciwnie  mówi.  Już złożyłem wniosek w twoim
imieniu i poświadczyłem za ciebie, więc wszystko będzie w porządku.
Zaskoczona wpatruję się w jego zadowoloną minę. Czy to
znaczy, że od początku planował mnie tam zabrać?
 Mogłeś mnie przynajmniej zapytać.
Uśmiecha się szeroko, a serce zaczyna bić mi szybciej  jak
zawsze zresztą, kiedy to robi.
 Ależ przecież cię zapytałem  odpowiada.  Jeśli chcesz,
pójdziemy tam dziś wieczorem.
Potakuję, jednak wypełniają mnie dziwne uczucia  mieszanina
podniecenia i obaw. Nie wiem, czego mam się spodziewać. Z drugiej
strony w takim stanie znajduję się, od kiedy spotkałam Jonathana. Nie
wiem, czy mogę mu zaufać i nie wiem, jak daleko jestem gotowa się
posunąć. Ale tego dowiem się dopiero, kiedy spróbuję.
Chwilę pózniej wracam ubrana do biura. Jonathana nie ma.
Wiem, że lada chwila spotyka się z Yuuto Nagako, dlatego zakładam,
że zaraz go zobaczę. Być może poszedł jeszcze porozmawiać z
Alexandrem.
Zamyślona staję przy wysokim oknie za biurkiem i wyglądam na
miasto poniżej. Niebo jest szare i zasnute chmurami. Przez cały
dzisiejszy dzień pada. Najwyrazniej Londyn postanowił pokazać mi, co
oznacza prawdziwie angielska pogoda.
 Panno Lawson?
Za moimi plecami rozlega się głęboki głos. Wyrwana z
zamyślenia podskakuję.
Pośrodku pomieszczenia stoi Yuuto Nagako. Nie słyszałam, jak
wchodził  pewnie wpuściła go Catherine Shepard, żeby poczekał na
Jonathana. Byłam zbyt zajęta swoimi myślami, żeby go zauważyć.
Japończyk ma na sobie elegancki szary garnitur, a jego czarne,
lekko siwiejące włosy są ułożone starannie na żel. Właściwie wygląda
całkiem normalnie, jak zadbany biznesmen. Niepokojący jest tylko
jego nieporuszony wzrok, który wzbudza we mnie nieprzyjemne
uczucia, ilekroć go widzę.
 Dzień dobry panu  odpowiadam grzecznie na jego
pozdrowienie.  Jonathan zaraz będzie.  Podchodzę do biurka i
wskazuję miejsce w fotelu dla gości.  Proszę, niech pan spocznie.
 Dziękuję, wolę postać  mówi. Sama również nie siadam.
Przez chwilę w biurze panuje cisza. Po raz pierwszy od naszego
spotkania na lotnisku stoimy tak blisko siebie. Dotychczas ilekroć
odwiedzał firmę, Jonathan wysyłał mnie gdzieś indziej albo
widywałam go tylko przez chwilę, jak wtedy, kiedy wyszli skłóceni, a
ja czekałam z Alexandrem przy windach.
 Tym razem na dłużej w Londynie?  pytam uprzejmie, bo chcę
przerwać milczenie, które jest dla mnie kłopotliwe.
 Na kilka dni.  Wyczuwam, że jest wściekły, choć jego
nieruchoma twarz tego nie pokazuje.
 Jonathan opowiadał mi, jak bardzo podobało mu się w Japonii
 kontynuuję i zaraz żałuję swoich słów, bo chociaż to prawda, to bez
sensu jest poruszać teraz ten temat. Japończyk chyba myśli tak samo,
bo nie reaguje na moje słowa, tylko patrzy na mnie niewzruszenie.
Nic nie przychodzi mi do głowy. Czuję się nieswojo w jego
obecności i nerwowo bawię się rąbkiem beżowej bluzeczki. Założyłam [ Pobierz całość w formacie PDF ]