[ Pobierz całość w formacie PDF ]

emocjonalną kalekę.
Nigdy dotąd nie myślała o tym w ten sposób. Teraz zaś to jedno
zdanie zdawało się zdejmować z jej oczu zasłonę. Rzeczywiście, żyjąc
w ciągłym strachu, była kaleką. Nie mogła zmienić tego, co się stało
ani wymazać z pamięci, ale powinna przejść nad tym do porządku.
-Dawanie i branie są nieodłącznymi częściami każdego związku,
Sarah - ciągnął cicho. - Ale to nie zawsze kobieta daje, a mężczyzna
bierze. To musi dawać przyjemność obu stronom. Pragnę cię, Sarah.
Zapadło ciężkie milczenie. Sarah leżała nieruchomo,
uświadamiając sobie, że decyzja, jaką podejmie, zaważy na całym jej
życiu. James podporządkuje się jej, była tego pewna. Jeśli powie
 nie'', będzie tak, jak sobie życzy, bez drwin czy grózb. Pozostawało
pytanie, czy naprawdę chciała powiedzieć mu  nie", czy też wolała
104
RS
sprawdzić, jak piękny może okazać się jej sen w rzeczywistości?
Nie wiedziała, że ma tyle odwagi, by wkroczyć na ścieżkę, na którą
obiecała sobie nigdy nie wejść. Powoli, tak powoli, iż zdawało się to
być częścią snu, przysunęła się do niego, opierając ręce na jego
ciepłej piersi. Westchnął nierówno, a następnie pochylił głowę i
złożył na jej ustach pocałunek tak delikatny, że jęknęła z pragnienia.
- Nie bój się, kochanie. Nie skrzywdzę cię.
Przyciągnął ją jeszcze bliżej, odgarniając włosy z jej rozpalonej
twarzy i odchylając głowę do tyłu, by pokryć pocałunkami smukłą
szyję. Odnalazł jej puls, zdradliwie przyspieszony, i dotknął go
koniuszkiem języka.
Sarah zadrżała, nie mogąc opanować reakcji na ten delikatny, tak
podniecający dotyk i poczuła, jak James uśmiecha się z wyrazem
męskiego triumfu w oczach. Uniósł głowę, patrząc w milczeniu na jej
twarz, po czym znów sięgnął do jej ust. Tym razem nie był to
delikatny i czuły pocałunek, ale wyraz płonącej namiętności, która
odebrała jej wszelką władzę. Nie było już miejsca na myśli o
przeszłości lub przyszłości. Zostało jedynie pragnienie, by dać mu to
wszystko, czego chciał i wziąć wszystko, co gotów jest jej ofiarować.
Kiedy położył rękę na małych guziczkach jej koszuli, nie uczyniła
nic, by go zatrzymać. Dopiero gdy poczuła miękki dotyk jego dłoni na
piersiach, instynkt kazał jej cofnąć się nieco. Ten sam instynkt
sprawił, że znieruchomiała, gdy ujął w dwa palce jej twardniejącą
brodawkę. Uczucia zdawały się przepływać w niej jak wzburzony
potok, aż jęknęła głośno, zdradzając swe podniecenie. Usłyszawszy
to, niepewny znieruchomiał. Pozostawił swą ciepłą i delikatną dłoń
na jej piersiach z obawy, że każdy następny ruch może ją spłoszyć.
Stało się oczywiste, iż naprawdę zamierzał dotrzymać danego słowa
i wziąć od niej tylko to, co sama zechce mu dać. Jej serce zdawało się
pękać, przepełnione ciepłem wobec tego mężczyzny, który okazał jej
tyle delikatności.
Odwróciła się i przywarła wargami do jego ust, dając mu do
zrozumienia to, co wstydziła się wyrazić słowami. Jęknął głęboko,
przyjmując jej pocałunek i zamieniając go w słodką, uwodzicielską
105
RS
grę.
- James! - W sposobie, w jaki wymówiła jego imię, nie było cienia
wahania ani próby ukrycia tego, co czuła. Pragnęła go, pragnęła czuć
na sobie jego dłonie, jego pocałunki, rozkoszną radość pełnego
oddania. Objęła go za szyję, skrywając palce w jedwabistym chłodzie
jego włosów, obsypując twarz deszczem pocałunków. Nie
przerywając pieszczot, przyjmował je przez chwilę, po czym odsunął
się, by chwycić brzegi długiej koszuli i przełożyć jej przez głowę.
- Chcę na ciebie patrzeć, Sarah. Nie bój się. - Nim zrozumiała, do
czego zmierza, włączył lampkę, która oświetliła ich swym
przyćmionym blaskiem.
-James, ja... - W spojrzeniu, jakim wodził po delikatnych, jasnych
liniach jej ciała, dojrzała tyle płonącego pożądania, że zniknęło całe
zakłopotanie, a słowa protestu uwięzły jej w gardle.
- Boże, ależ ty jesteś piękna... tak bardzo piękna! - Z trudem
wydusił z siebie te słowa. Jego twarz przepełniona była pożądaniem.
Pochylił się nagle i przycisnął wargi do jej piersi. Krzyknęła głośno,
przepełniona szaleństwem budzącej się w niej rozkoszy. Kiedy
chwycił w usta twardniejącą brodawkę i zaczął drażnić ją zębami,
zacisnęła ręce w pięści, walcząc o ostatnią chwilę świadomej
kontroli.
- Dotykaj mnie, Sarah. Wez to, co tak bardzo chcę ci ofiarować. -
Jego głęboki głos przerwał otaczającą ich ciszę.
Powoli otworzyła dłonie i, zaczynając od piersi, gładziła całe jego
ciało. Z radością zauważyła, że z rozkoszy wstrzymał na chwilę
oddech. Czuła pulsujące bicie jego serca, przypominające szaleństwo
jej własnego i ten dowód pożądania ośmielił ją do dalszej pieszczoty.
Przesunęła dłonie w dół, z klatki piersiowej na brzuch,
zatrzymawszy się dopiero, gdy raz jeszcze poczuła gęstwinę włosów.
- Nie zatrzymuj się, Sarah. Nie bój się mnie dotykać. - Wziął jej
rękę i poprowadził do samej istoty swej męskości, pozwalając jej
poczuć siłę swego pożądania.
-James, ja... - powiedziała chrapliwie, z twarzą pobladłą od
zdumienia i jednocześnie ciekawości. Spojrzała w dół i zaczerwieniła
106
RS
się.
-To na ciebie tak reaguję, Sarah. Pragnę cię, a moje ciało tak
właśnie okazuje swe pożądanie. - Mocniej zacisnął jej palce, nie
spuszczając wzroku z twarzy. Szukał w niej reakcji na potęgę swego
podnieconego ciała. Jakiś wewnętrzny głos podpowiadał jej, że [ Pobierz całość w formacie PDF ]