[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ze znalezieniem stolika, ale w końcu dostrzegła jeden upchany blisko ściany właśnie kiedy
poprzedni lokator zwolnił go.
Zrobiła trzy łyki swojej mokki i sprawdzała e-maile w swoim telefonie, kiedy torba na książki
w szkocką kratę uderzyła w stół. Claire rzuciła okiem w górę i zobaczyła Monikę Morrell opadającą
na krzesło naprzeciwko niej. Monica nie robiła żadnych ustępstw odnośnie pogody. Miała na sobie
białe podkolanówki i minispódniczkę w szkocką kratę z białym topem z głębokim dekoltem. Bez
płaszcza.
- Nie zamarzasz?  zapytała Claire.  Oh i przy okazji, siedzenie jest zajęte przez mojego
niewidzialnego przyjaciela.
- Tak, zamarzam  to właśnie robisz dla mody, nie żebyś wiedziała cokolwiek o tym,
Brainiacu (Brainiac  może to być określenie pochodzące od słowa  brain czyli mózg z dodaną
końcówką  iac lub mogło chodzić o Brainiac - program, w którym przedstawiane są różnego
rodzaju naukowe testy, których nie ma jak wykonać poza laboratoryjnymi warunkami 
przypuszczenie tłumacza). I pieprzyć twojego niewidzialnego przyjaciela. Chcę moją kawę, a ty
masz jedyne wolne krzesło. Nie żebym chciała być najlepszą przyjaciółką albo coś.  Monica
odrzuciła swoje lśniące, ciemne włosy do tyłu dookoła ramion. Minęła chwila odkąd zmieniła
kolor, a Claire pomyślała, że ten zresztą pasował jej najbardziej. Była wysoką, atrakcyjną
dziewczyną ze złośliwym, ostrym rąbkiem piękna, ale ona i Claire, przez długie miesiące, osiągnęły
coś jak uzbrojony rozejm jeśli nie przyjazń.
- Jak Gina?  zapytała Claire i wzięła kolejny łyk. Im szybciej skończy swoją kawę, tym
szybciej będzie mogła uciec z Planety Księżniczki.  Słyszałam, że jest na odwyku.
Gina była jedną z dwóch normalnych towarzyszek Moniki i nie była na odwyku takim jak
celebryci; nie, to był fizyczny odwyk, bo rozbiła samochód w dosyć spektakularny wrak. Ten, który
Claire ustaliła w naturze jako karmę. Czuła się trochę winna o niebycie bardziej zaniepokojoną.
Pytanie było czysto formalne.
- Dobrze sobie radzi, - powiedziała Monica.  Myślą jednak o wsadzeniu jej na jakiegoś
rodzaju psychiczną terapię. Najwyrazniej spoliczkowała pielęgniarkę.
- Cóż, to jest Gina, - powiedziała Claire.  Zaprzyjazniając się.
- Tak duży uścisk-żalu?
- Wyjęła na mnie nóż, Monica. Więcej niż raz. I złamała nos Mirandy.  Miranda była
chuderlawym dzieckiem, które doświadczyło zbyt dużo traumy w swoim krótkim życiu; Gina z
zimną krwią walnęła ją pięścią i tylko przez to, Claire miała nadzieję, że odwyk trwał wiecznie.
Cóż, nie dosłownie. Ale na szczęście był przynajmniej bolesny.
Monica nie powiedziała na to niczego. Nie była, Claire wiedziała, tak wstrząśnięta
zachowaniem Giny, ale też nie zatrzymała go.  Prawdopodobnie dobrze, że zmusili ją do
zobaczenia skurczu, - powiedziała Monica.  Suka jest szalona.
Trzy słowa i odwołała jedną ze swoich najbardziej lojalnych zwolenniczek i poczwar. Claire
nie wiedziała czy być pod wrażeniem czy oburzona. Prawdopodobnie oba. - Nie jest tutaj jedyną.
- Powinnaś wiedzieć. Mówiąc o szalonych sukach, nie mogę się doczekać żeby zobaczyć, co
się stanie na przyjęciu zaręczynowym. Powinno być epicko.  Oczy Moniki zalśniły drobną
rozkoszą.  Słyszałam, że Chcącabyć (w oryginale te dwa słowa były ze sobą połączone więc tak je
zostawiłam) Martwą Dziewczyną zaprosiła połowę buntowniczego przymierza Morganville, a oni
przynoszą swoich przyjaciół. Włożę coś, z czego krew będzie zmywalna, tak na wszelki wypadek.
Oczywiście Monica przyjdzie na przyjęcie; Monica nigdy żadnego nie przegapiła, zwłaszcza
takiego, gdzie mogła spowodować okaleczenie. Cóż, Claire domyślała się, że ona nie byłaby
największym problemem, który mieli. Albo nawet najgorzej zachowującym się.
To było po prostu smutne.
- To było zabawne, - powiedziała Claire i nawet mimo że została jej połowa kawy, wstała żeby
wyjść.
Monica wyrzuciła swoją dłoń, chwyciła rękaw płaszcza Claire i powiedziała, - Zaczekaj.
Usiądz. Proszę.
Proszę od samozwańczej koronowanej księżniczki Morganville? Teraz, to było interesujące.
Claire usiadła z powrotem i wzięła łyk swojej mokki, czekając na kolejny markowy but do
zrzucenia.
- Coś się dzieje, - powiedziała Monica. Zciszyła swój głos i pochyliła się przez stół, kiedy
rzuciła okiem dookoła aby upewnić się, że nikt ich nie obserwował. O ile Claire mogła powiedzieć,
nikt nie obserwował.  Mój brat został wezwany na pewnego rodzaju zamknięte spotkanie z Amelie
wczoraj i jeszcze nie wrócił. Nie odbiera też swojej komórki. Możesz dowiedzieć się& ?
Richard Morrell, brat Moniki, był burmistrzem miasta  młodym na to, ale jednym z
najbardziej odpowiedzialnych ludzi, których Claire kiedykolwiek spotkała. Najwyrazniej wziął
normalny udział Moniki w tym. A Monica miała rację  naradzający się z Amelie za zamkniętymi
drzwiami przez całą noc? To w ogóle nie brzmiało dobrze.
- Mogę zapytać, - powiedziała Claire.  Ale prawdopodobnie nie powiedzą mi niczego więcej
niż to, co ty wiesz.
- Chcę po prostu wiedzieć, czy ma się okej.  Monica wyglądała prawie& cóż, ludzko. 
Richard jest wszystkim co mam. Wiesz?
Claire skinęła głową.  Zobaczę, czego mogę się dowiedzieć, ale jestem pewna, że jest z nim
okej. Nie martw się.
- Dzięki.  Monica powiedziała to niechętnie, ale powiedziała. To było bardziej niż trochę
imponujące. Claire nie chciała tego zepsuć przez powiedzenie czegokolwiek jeszcze więc wypiła
swoją kawę w ciszy, tak jak Monica i po chwili, to wydawało się prawie& komfortowe.
W każdym razie w porównaniu z innymi razami, kiedy próbowały siebie pozabijać.
Następnym przystankiem Claire był budynek nauk TPU, gdzie znalazła Profesora Howarda
czekającego z jej testem. Napisała go w dwadzieścia minut, nie potrzebując godziny, którą jej
przydzielił; to była łatwa 6, wiedziała to i tak jak on, kiedy rzucił okiem na odpowiedzi. Dostała
skinienie zatwierdzenia od niego i Ufę ostrzegającą nie opuszczać żadnych innych testów.
Niestety, nie była pewna czy mogła go na to przystosować. Nie w Morganville.
Po teście usiadła na schodach w chłodnym świetle słonecznym i wykręciła numer telefonu
Olivera. Nie zaskakująco przeszedł do poczty głosowej, która ostro nakazała jej zostawić [ Pobierz całość w formacie PDF ]