[ Pobierz całość w formacie PDF ]

ostatecznie rozproszyło moje wątpliwości. Odgadłem, że A.B.C.  morderca i autor
anonimów  to Franklin Clarke.
Clarke wybuchnął śmiechem.
 Słowo daję, to kapitalne!  zawołał.  Szkoda, że nasz przyjaciel Cust został
złapany prawie na gorącym uczynku. Miał na ubraniu plamy krwi, a nóż ukrył w
swoim domu. Może nie przyznawać się do zbrodni, ale&
 Myli się pan  przerwał.  Właśnie, że się przyznaje.
 Co!  Clarke był naprawdę zdziwiony.
 Przyznaje się  powiedział cicho Poirot.  Podczas rozmowy z nim
dowiedziałem się, że Cust naprawdę wierzy w swoją winę.
 Ale nawet to nie wystarcza, Poirot  rzucił cierpko Clarke.
 Nie. Gdyż podczas tej samej rozmowy stwierdziłem niewątpliwie, że Cust nie
może być winien. Nie ma ani odwagi, ani przedsiębiorczości, ani, że się tak wyrażę,
mózgu stosownego do takiego planu. Przez cały czas moich dociekań zdawałem sobie
a
a
T
T
n
n
s
s
F
F
f
f
o
o
D
D
r
r
P
P
m
m
Y
Y
e
e
Y
Y
r
r
B
B
2
2
.
.
B
B
A
A
Click here to buy
Click here to buy
w
w
m
m
w
w
o
o
w
w
c
c
.
.
.
.
A
A
Y
Y
B
B
Y
Y
B
B
r r
sprawę z dwoistości natury mordercy. Teraz widzę, na czym ta dwoistość polega. W
zbrodnię zamieszanych było dwoje ludzi: prawdziwy morderca  przebiegły,
pomysłowy i śmiały, oraz rzekomy morderca  głupi, chwiejny i łatwo ulegający
sugestiom. Sugestia! To właśnie słowo wyjaśniające tajemnicę Custa. Nie wystarczyło
panu, panie Clarke, obmyślić plan, w którym seria miała odwrócić uwagę od
poszczególnego wydarzenia. Musiał pan również znalezć kozła ofiarnego. Mam
wrażenie, że pomysł zrodził się w pana głowie z okazji przypadkowego spotkania w
kawiarni z dziwacznym osobnikiem o pompatycznych imionach. W tym okresie
zastanawiał się pan głęboko nad rozmaitymi sposobami usunięcia brata.
 Ciekawe, dlaczego miałbym go chcieć usunąć?
 Bo poważnie obawiał się pan o przyszłość. Nie wiem, czy pan zdaje sobie z tego
sprawę, panie Clarke, ale oddał mi się pan w ręce w chwili, kiedy pokazał mi pan list
pisany przez sir Cecila. Z listu tego jasno wynikało jego wielkie zainteresowanie osobą
panny Tory Grey. Mogło to być naturalnie zainteresowanie czysto ojcowskie albo też
sir Cecil chciał po prostu wierzyć w taki właśnie rodzaj zainteresowania. W każdym
razie istniały bardzo poważne obawy, że w przypadku śmierci pana bratowej sir Cecil
zwróci się ku tej pięknej dziewczynie, szukając zrazu tylko pociechy i współczucia w
swoim osamotnieniu. Ale takie stosunki, zwłaszcza u starszych panów, bardzo często
kończą się małżeństwem. Obawy pana były tym większe, że znał pan pannę Grey. Jest
pan niewątpliwie doskonałym, choć może nieco cynicznym znawcą ludzkich
charakterów. Orzekł pan, nie wiem, słusznie czy niesłusznie, że panna Grey jest typem
kobiety, która za wszelką cenę chce zrobić karierę. Nie wątpił pan, że skwapliwie
skorzysta ze sposobności zostania lady Clarke. Pański brat był wyjątkowo zdrów i
silny jak na swój wiek. Wraz z małżeństwem mogły przyjść dzieci, no i spadek by
przepadł. Podejrzewam, że przez całe życie uważał się pan za człowieka
pokrzywdzonego i zawiedzionego. Liczne podróże po świecie nie przyniosły panu
jakoś korzyści. Z całego serca zazdrościł pan bratu majątku.
 Ale do rzeczy. Zastanawiając się nad różnymi planami spotkał pan przypadkowo
Custa i wpadł na pewien pomysł. Jego komiczne imiona, epilepsja, okresowe bóle
głowy, niepokazna i zabawna postać zwróciły pańską uwagę na to, że może on być
narzędziem bardzo panu przydatnym. Przyszedł panu do głowy system alfabetyczny:
inicjały Custa. Fakt, że pański brat ma nazwisko rozpoczynające się na  C i mieszka
w Churston były pierwszymi zalążkami. Posunął się pan nawet tak daleko, że
napomknął Custowi o czekającej go gwałtownej śmierci. Oczywiście, nie mógł pan
przypuszczać, że to przypadkowe spotkanie przyniesie tak wspaniałe owoce.
 Rozwinięcie całego pańskiego planu było bez zarzutu. W imieniu Custa napisał
pan do fabryki pończoch prosząc o znaczną partię towaru. Sam wysłał pan swojemu
kozłowi ofiarnemu pewną ilość rozkładów ABC zapakowanych identycznie jak
pończochy. Do Custa napisał pan na maszynie list, rzekomo od tej samej firmy,
proponujący mu pensję i prowizję. Pański plan był tak dokładnie przygotowany z góry,
że napisał pan wszystkie listy wysyłane pózniej do Custa, następnie zaś przysłał mu
maszynę, na której listy te były pisane.
 Naturalnie musiał pan znalezć dwie ofiary, których nazwiska zaczynałyby się na
 A i  B i które mieszkają w miastach o odpowiedniej nazwie. Na Andover zwrócił
pan uwagę jako na spokojne, ustronne miasteczko, a rozpoznanie wstępne kazało panu [ Pobierz całość w formacie PDF ]