[ Pobierz całość w formacie PDF ]

która zmieniła się w wytworne śniadanie.
** ** **
Upłynęło kilka dni. Urszuli nie udało się ponownie
spotkać Lersena. Zdawało się, że w ogóle nie opuszcza
"Solitude". Na życzenie Urszuli samochód już dwa razy
przyjeżdżał na folwark. Mogła więc odbywać wycieczki
z ojcem. Lersen jednak ani razu nie brał udziału w tych
przejażdżkach. Urszula po całych dniach spacerowała w
okolicy pałacu, lecz nadaremnie. Lersen nie pokazywał
się wcale. Dziewczyna zaczęła się niecierpliwić, była w
złym humorze. Uspokoiła się dopiero wtedy, gdy
przyjechał szofer Lersena i wręczył zaproszenie panu
von Dorlach. Lersen pisał:
"Szanowny Panie!
Rad byłbym, gdyby zechciał Pan ze swymi córkami
przybyć do mnie jutro na obiad. Od wczoraj bawi u
mnie drogi gość, pan mecenas Schroter, przyjaciel
mego zmarłego ojca. Zamierza on spędzić kilka dni w
mojej samotni i cieszyłbym się bardzo, gdyby mógł
poznać moich miłych sąsiadów. Spodziewam się, że Pan
nie przyśle mi odmownej odpowiedzi. W razie Pańskiej
zgody, pozwolę sobie przysłać po Państwa samochód.
Przesyłając ukłony, oraz pozdrowienia dla pań,
pozostaję z szacunkiem
Ralf Lersen"
Urszula w napadzie radości uściskała ojca.
- Nareszcie! Myślałam, że już wcale nie wychodzi z
domu. Chwała Bogu! To przecież jakiś dobry znak! -
cieszyła się głośno.
Fryda milczała. I ona od owej rozmowy nie widziała
jeszcze Lersena. I jej myśli wybiegały z tęsknotą ku
"Solitude", była bardziej niespokojna i zatroskana niż
Urszula. Teraz więc przyjechał przyjaciel jego ojca! Po
jego wyjezdzie Ralf wyruszy w drogę. Ogarnęły ją
niejasne obawy, które tłumiły uczucie bezgranicznego
szczęścia, jakie wywoływała świadomość, że Ralf ją
kocha. Przypomniała sobie jego słowa. Powiedział, że
jeżeli mu się nie uda odzyskać wolności, wówczas nie
powróci. Kto wie, może nie zobaczy go już nigdy.
Trwoga, że Ralf zniknie z jej życia, przerastała
wszystko inne. Zanim odjedzie, przyśle jej swoją
spowiedz. Wtedy przynajmniej dowie się, co go dręczy.
Może będzie mogła mu pomóc, ukoić jego ból. Ach,
gdyby już wiedziała, na czym polega nieszczęście
Ralfa. Wszystkie jej myśli stały się długą, żarliwą
modlitwą o powrót ukochanego.
Czuła, że jeżeli straci go z oczu, wówczas życie jej
stanie się puste i bez treści. Nie miała odwagi łączyć
swej młodości z jakimś pragnieniem, z jakąś nadzieją.
Nie miała odwagi marzyć o związku z Ralfem. Jakże by
ją, właśnie ją, mogło spotkać to ogromne szczęście. Od
dzieciństwa nauczyła się wyrzekać każdej radości, toteż
i teraz gotowa była zrezygnować. Wszakże i tak los dał
jej nieskończenie wiele - ponieważ Ralf pokochał ją.
Pragnęła poprzestać na tym, byleby tylko mogła
niekiedy widywać ukochanego. Lękała się, że Ralf
zniknie z jej życia. Z niepokojem oczekiwała
jutrzejszego dnia.
Podczas nocy szalała burza, która odświeżyła całą
przyrodę. W południe zajechał samochód Lersena:
szofer miał pana von Dorlach wraz z córkami zawiezć
do pałacu "Solitude".
Lersen ze swoim gościem siedzieli w gabinecie. Odbyła
się między nimi długa, poważna rozmowa. Teraz
zamilkli i paląc papierosy, śledzili cicho błękitne kółka
dymu. Pierwszy odezwał się mecenas Schroter:
- Tak, drogi Ralfie, wobec tego stanu rzeczy uważam za
najlepsze wyjście twoją podróż. Musisz sam pojechać
na Florydę i pomówić ze swoją żoną. Listownie nie
można załatwić tak delikatnej sprawy. Zresztą
wspominałem ci, że Jutta von Lersen nie może
załatwiać swojej korespondencji, gdyż ma chorą rękę.
Zastępuje ją jej kuzynka...
Lersen spojrzał pytająco na adwokata.
- Jej kuzynka? Przypominam sobie, że ta kuzynka
wyszła za mąż za jakiegoś amerykańskiego redaktora,
pana Gorlana. Było to na krótko przed naszym ślubem...
- Słusznie! Zdaje mi się, że po śmierci pana Gorlana
obie żyją z renty, którą wyznaczyłeś swojej żonie. Jeżeli
chodzi o Juttę von Lersen, to na pewno nie posiada
innych środków.
- Nie mam zamiaru cofnąć jej tej renty. Nawet jeżeli
zgodzi się na rozwód, to i w tym przypadku nie odbiorę
jej tego dochodu. Przeciwnie, gdyby się domagała
podwyżki, to chętnie zgodzę się na to.
- No, no, płacisz jej bardzo znaczną rentę, mój drogi, nie
ma powodu, żebyś ją podwyższał. A jak to będzie z tym
rozwodem? Jeżeli Jutta zgodzi się na rozwód pod
jakimś innym pozorem, to nigdy nie będziesz mógł
oczyścić się z haniebnego podejrzenia. Powiedziałeś mi,
że kochasz pannę Frydę von Dorlach i pragniesz za
wszelką cenę odzyskać wolność. Dobrze, ale przecież,
starając się o rękę tej panienki, pragniesz znowu stać się
człowiekiem o nieposzlakowanej opinii. Jakże to
połączyć? Jakże chcesz udowodnić, że nie zawiniłeś w
tej ciemnej sprawie, jeżeli nie wyjawisz prawdy?
Lersen odgarnął włosy z czoła.
- Dlatego pragnę osobiście pomówić z moją żoną. Musi
mi dać potwierdzenie i opisać, w jaki sposób rozegrały
się wówczas te smutne wypadki. Przed laty, gdyśmy się
rozstawali, nie mogła tego zrobić, nie narażając się na
niebezpieczeństwo. Wiedziała, że nie może wyjawić [ Pobierz całość w formacie PDF ]