[ Pobierz całość w formacie PDF ]

do banku i wziąć kredyt hipoteczny, co rozwiąże ich problem mieszkanio-wy. Rodzice nie będą
musieli się wykosztowywać na dom. Kupi Shirley wszystko, czego tylko zapragnie  nową
kuchnię, wymyślne mebelki dla dziecka, może i nowy samochód? Wszystko zmieniło się w ciągu
jednej nocy. Otrzymał dar od niebios. Uśmiechnięty od ucha do ucha wziął grzankę i popędził na
górę do łóżka.
Marion też zaraz wróciła do łóżka z herbatą i proszkiem na ból głowy. Nie zdjąwszy nawet
szlafroka, wsunęła się pod wyszywaną kołdrę dygocząc gwałtownie. Kiedy Eddy usiadł
obok, potrząsnęła tylko głową. Nie była w stanie z nim teraz rozmawiać; wstydziła się
spojrzeć mu w oczy. Dręczyło ją poczucie winy. Chciał ją objąć, ale wyrwała się z jego ramion i
zamknęła się na klucz w łazience oświadczając, że bierze kąpiel. Eddy westchnął ciężko, prze-
przeczuwając, że nie wyjdzie stamtąd wcześniej niż za parę godzin. Marion zle znosiła stres.
Nie było sensu robić jej awantur. Domyślił się już, że powiedziała Johnny emu prawdę.
Mógł
wykrzyczeć płuca, nic by tym nie zmienił. Stało się. Zresztą to i tak nie była wina Marion.
Hogan mieszał się do spraw ludzi, którzy nie powinni go interesować. Wrócił do kuchni.
 Wychodzę na chwilę  oznajmił córkom.  Nie spóznijcie się do szkoły.
Potem, nie zmieniwszy nawet poplamionego mlekiem ubrania, pojechał prosto na Eglantine
Avenue, żeby spuścić Johnny emu lanie, którego mu oszczędził przed dwudziestu laty.
Uchyliwszy drzwi, Johnny domyślił się natychmiast, co go czeka. Miał to w nosie. W
głębi ducha spodziewał się awantury. Nawet się nie skrzywił, kiedy Eddy silnym prostym
trafił
go w oko. Zatoczył się w tył do holu i upadł ciężko na wzorzysty dywan. Eddy wpadł za
nim, złapał go za klapy, dzwignął i poczęstował serią kolejnych ciosów. Johnny zmobilizował się
do symbolicznego kontrataku, ale bez większego przekonania. Ledwie odczuwał ból, bo wciąż był
pijany, a Eddy walczył czysto. Rozkwasił mu wargę, podbił oboje oczu i połamał stolik w
holu, lecz nie zrobił żadnej poważniejszej krzywdy. Kiedy wreszcie się zmęczył, wstał i wycelował
palec w twarz rywala.
 Nie licz na to, że ci się uda, Hogan  powiedział.  Słyszysz? Ja na to nie pozwolę.
 To mój syn. I moja dyskoteka. Nie masz tu nic do gadania. Ukradłeś mi Marion,
wykorzystując jej słabość, kiedy była w ciąży. Nie byłeś nawet dostatecznie mężczyzną, żeby
odzyskać ją sam, własnymi siłami. Gardzę tobą.
 Marion jest moja. Declan też jest mój i przysięgam, nie pozwolę go sobie odebrać. A od
Marion trzymaj się z daleka. Ostrzegam: lepiej odpuść sobie to, co zaplanowałeś.
 Wyluzuj, Greenwood. Marion mnie nie chce. Owszem, proponowałem jej wyjazd do
Ameryki, ale ona odesłała mnie do diabła. Możesz spać spokojnie. A teraz wynoś się z mojego
domu.
 Straciłeś ich oboje dwadzieścia lat temu. Nie myśl, że tylko nasze córki stoją ci na drodze
do romantycznego happy endu. Miałeś pięć lat, żeby ożenić się z Marion, ale tego nie zrobiłeś.
Wykorzystałeś ją.
 Powiedziałem, wynoś się. Muszę się trochę przespać przed spotkaniem z Declanem.
 Jesteś skończony, Hogan. Nie masz już żadnej przyszłości. Ale nie pociągniesz chłopaka
za sobą na dno. Zciskanie rąk pijakom mogło być dobre dla ciebie albo dla mnie, on ma większe
możliwości. Gdybyś go znał choć trochę, wiedziałbyś, że tak jest.
Johnny nie słuchał, był już w połowie schodów. Musiał wreszcie odespać najbardziej
ekscytującą noc swego życia. Zatrzymał się na chwilę, pocierając krwawiącą wargę. Na białym
mankiecie koszuli rozkwitła soczyście czerwona pręga. Wiedział, że ból dokuczy mu dopiero, gdy
wytrzezwieje, ale jego serce tańczyło ze szczęścia. Dyskoteka zwróci mu syna. Nie będzie sam.
James i Eileen zbliżają się do schyłku życia, jeszcze parę lat i oboje spoczną na miejskim
cmentarzu. Ale Johnny już się nie boi tej chwili, albowiem teraz ma syna. Nauczy go fachu; będą
się spotykać codziennie i poznawać coraz lepiej, a kiedy młody człowiek będzie w stanie znieść
prawdę, Johnny mu ją wyjawi i wszystko nareszcie się ułoży. Marion nie miała prawa ich
rozdzielać. Spojrzał na mankiet. Krew. Declana łączą z nim więzy krwi. W żyłach dziecka, którego
oczekuje Shirley, też płynie krew Johnny ego. Dziecko. Jego pierwszy wnuk.
 Zamknij za sobą drzwi, Eddy, i wracaj do żony  warknął.  Nie mamy sobie nic [ Pobierz całość w formacie PDF ]