[ Pobierz całość w formacie PDF ]

miał on
przypuszczalnie na myśli antychrysta, czyhającego na jego duszę. W
taki
I 92 V. Następcy
zatem sposób zakończył się królewski dramat, który mógłby dostarczyć
materiału jakiemuś Szekspirowi.
Dziś, w epoce psychologicznych analiz, większe zainteresowanie
wzbudza
chyba \yciorys tego przegranego, prześladowanego metafizyczną
bojaznią,
zaszczutego władcy anizeli \ycie mało skomplikowanego i jak ze spi\u
ulanego
jego ojca, w którego cieniu egzystował syn. w władca, słusznie
nazwany
"mnichem", le\ał często godzinami krzy\em na kamiennej posadzce
pałacowej
kaplicy, zalany łzami. Kiedy pewnego razu załamał się most drewniany
prowadzący z pałacu do kaplicy, wiele osób odniosło cię\kie rany.
Natemiast
cesarz odniósł tylko lekkie obra\enia od głowicy miecza, która
ugniotła mu
podbrzusze. Ludwik widział w tym pozaziemski znak. Przez całe swe
\ycie
poszukiwał zbawienia, oscylując między poczuciem boskiego
posłannictwa
a skruchą wskutek często nawet urojonych grzechów. Kiedyś, w zimie, w
po-
bli\u Hildesheimu, szukał zgubionego podczas polowania krzy\a z
relikwiami.
Słudzy znalezli krzy\ na krzaku dzikiej ró\y, który mimo tej pory
roku był
zielony. Ludwik polecił zbudować w tym miejscu kaplicę, a krzak przez
wieki
był stale zielony i kwitł. Bracia Grimm spisali tę piękną historyczną
sagę.
W rękopisie legendy wklejono białą stronicę, na której przyszyta jest
zasuszona
gałązka dzikiej ró\y. "Załączona gałązka dzikiej ró\y pochodzi
stamtąd",
czytamy na marginesie odręczną notatkę Jakuba Grimma.
PRZYSIGA SZTRASBURSKA
Zaledwie Ludwik Pobo\ny zamknął oczy, Lotar, świadomy swej
cesarskiej
godności, usiłował przywłaszczyć sobie c tłe królestwo z pominięciem
braci.
Roszczenia Lotara dały się jednak podwa\yć. Ludwik Pobo\ny podniósł
w 817 roku swego najstarszego syna do godności współcesarza, jednak
z upływem czasu i wskutek permanentnych sporów z synami coraz mtliej
się
o tym mówiło, a przy ostatnim podziale kwestię tę w ogóle pominięto.
Blask cesarskiej korony przyniósł jednak Lotarowi korzyści. Kiedy
po
śmierci ojca podą\ał z Italii przez Alpy, składali mu hołd
mo\nowładcy
prowincji, a nawet biskupi, nie wątpił przeto w szansę samodzielnego
decydowa-
nia o losach państwa frankijskiego po śmierci ojca. Ale jak
ustosunkują się
do tego bracia Ludwik i Karol? Ze względu na napięte stosunki między
synami
cesarza z pierwszego mał\eństwa a pózniej narodzonym Karolem, Lotar
uwazał
za prawie nieprawdopodobne, aby bracia mogli się pojednać z
przyrodnim
bratem, i wyruszył ze swymi wojskami w kierunku Akwizgranu. Został
jednak
wyprowadzony z błędu na linii Menu. Brat Ludwik zagrodził mu drogę,
dowodząc swymi wojskami oraz wschodnimi Frankami i Sasami. Lotar nie
odwa\ył się sforsować rzeki i postanowił pobić braci pojedynczo w
błyska-
wicznej akcji. Ruszył więc natychmiast do Akwitanii, gdzie Karola
nękał
Przysięga sztrasburska
bardzo bratanek Pepin, syn zmarłego brata o tym samym imieniu. śądał
on
równie\ swej części królestwa. Walki, które kosztowały wiele krwi
poddanych,
prowadzono wyłącznie w celu wywalczenia praw do władzy poszczególnych
Karolingów.
W marszu na zachód Lotarowi towarzyszyło powodzenie i uznanie. W
pała-
cu Ver koło Pary\a wystawiał prawomocne dokumenty jako cesarz całego
państwa. Nawet ksieni Rothilda, jedna z sióstr Karola Wielkiego,
wygnanych
przez Ludwika Pobo\nego do klasztoru, dała sobie wystawić dokument
potwierdzający posiadanie fundacji Faremoutier. Pod Orleanem Lotar
stanął
naprzeciw Karola, obaj nie zaryzykowali jednak bitwy. Lotar przystał
na
pewnego rodzaju zawieszenie broni, wnioskując z du\ego napływu
zwolen-
ników do jego obozu, \e czas pracuje dla niego. Udał się w 841 roku
do
Akwizgranu, skąd wyruszył w pole, aby tym razem pokonać ostatecznie
Ludwika. Wobec tłumnego przejścia oddziałów na stronę Lotara, Ludwik
zrejterował i wycofał się do bezpiecznej Bawarii.
Podczas gdy trzej bracia star tli się pomno\yć zwolenników,
unikając właś-
ciwego orę\nego rozstrzygnięcia, wspólne, trudne poło\enie zbli\yło
Ludwika
i Karola, tak poprzednio wrogich sobie przyrodnich braci, i
postanowili oni
wystąpić razem przeciw ofensywnemu Lotarowi. Początkowo próbowali
poro-
zumieć się z nim. Wysłannicy obu braci powiadomili najstarszego syna
Lud-
wika Pobo\nego, \e pod warunkiem uznania ich praw wydadzą mu wszelkie
ruchomości swych wojsk, "z wyjątkiem k oni i orę\a". Lotar zrezygnow

jednak, pragnąc zbrojnego rozstrzygnięcia.
Bitwa pod Fontenoy, na południowy zachód od Auxerre, była wynikiem
przerwanych rokowań. W górzystym terenie zginął kwiat frankijskiej
kasty
wojowników. Regio z Prum pisał: "W tej bitwie zostały zmiecione
siły
Franków, a ich słynna odwaga tak osłabiona, \e nie byli zdolni nie
tylko
do rozszerzania granic królestwa, ale nawet do ich obrony".
x1\ limo prawie całkowitego wykrwawienia się armii obu stron, bitwa
pod
Fontenoy przyniosła lekką przewagę Ludwikowi i Karolowi, lecz było to
raczej
zwycięstwo Pyrrusowe, wymagające przede wszystkim przerwy na nabranie
oddechu. W czasie ponownych zbrojnych przygotowań zjednoczeni bracia
spotkali się w Alzacji, aby ślubować sobie nawzajem wiernośe. Data
tego
aktu -19 lutego 842 roku - ma epokowe znaczenie, gdy\ chodzi tu o
słynną
przysięgę sztrasburską z okazji uroczystego odnowienia sojuszu.
We wspomnianytn dniu obaj braeia, dwaj Karolingowie, wznieśli
prawice
do przysięgi. "Pro Deo amur" zaczął Ludwik. przysięgając
wojownikom
z Zachodu. "In Godes mina" = zaintono ał przysięgę pod adresem
wschod-
3 Fatrer
I94 V. Castępcy
nich Franków Karol. A was ile Ludwika. zarówno Sasowie, Bawarowie,
Alemanowie, jak i Frankowie z Nadrenii. ślubowali: "Oba Karl then
eid. then
er sineni bruoder Ludhuvigs geswer", podczas gdy orę\ni Karola
wymawiałi
początkowe słowa przysięgi: "Si Lodhuvigs sagrament, quae son fradre
Karlo
iurat". Neidhard, syn Angilberta i Berty, córki Karola Wielkiego, był
na-
ocznym świadkiem i kronikarzem sceny przysięgi. Zaznaczył on, \e
przysięgę
sztrasburską zło\ono "in lingua romana et lingua theodisca" - w
języku
romańskim i niemieckim, a ściślej mówiąc, w starofrancuskim i
starogórno-
niemieckim.
Minął zaledwie okres jednej generacji od zło\enia do grobu Karola
Wielkiego, a ju\ obaj królowie tego samego państwa frankijskiego, a z
nimi
ich vojska, mówili ró\nymi językami. Podczas gdy w irstwy rządzące
czuły się
nadal częścią karolińskiego ogólnego państwa, lud począł \yć
odrębnie,
świadom swych odmiennych form etnicznych i językowych. Przysięga
sztras- [ Pobierz całość w formacie PDF ]