[ Pobierz całość w formacie PDF ]

z kilku polskich uczelni, stwierdziliśmy, że polskie Tatry są niezwykle ubogie w minerały.
Podobnie rzecz się ma ze słowacką ich częścią. Dlaczego? Przecież właśnie w górach
znajdowano żyły rud rozmaitych metali, czy je same w postaci rodzimej: złoto, srebro, miedz,
antymon, żelazo, arsen i inne. A tutaj nędzne resztki, nie zasługujące nawet na  uczciwą
rabunkową eksploatację. Dziwne to jest  nieprawdaż? A może pokłady te zostały już kiedyś
wyeksploatowane, a nam pozostały tylko nędzne resztki i jaskinie, które kiedyś były szybami
i sztolniami, a teraz pozarastały szatą naciekową, wyżłobiła je woda i przemieszczenia
tektoniczne. Metalowe i drewniane konstrukcje wspierające rozpadły się i skorodowały z
biegiem stuleci i dzisiaj jeno pozostało nam podziwiać pozostałości po wspaniałych
konstrukcjach podziemnych kopalni i zakładów przetwórczych, które za czasów Imperium
Atlantydy pracowały całą parą...
A przecież resztki urządzeń mogły pozostać w postaci wrostków w buły kalcytowe,
alabastrowe czy aragonitowe. Trzeba byłoby ich poszukać na najniższych piętrach osadów
spągowych jaskiń, tam, gdzie kalcyt szybko zapływał pozostawione na dnie jaskiń
przedmioty. Kto wie, czy któregoś pięknego dnia nie odnajdziemy zatopionego w stale
wapiennej artefaktu w rodzaju, ot chociażby  kalkulatora astronomicznego z Rodos czy
 świecy samochodowej z geoidy z Coso? Uważamy, że takie poszukiwania powinno się
wreszcie zacząć. Oczywiście nie liczę na znalezienie całych artefaktów, czy chociażby ich
szczątków, ale ich śladów w postaci osadów z tlenków nietypowych metali: np. manganu,
niklu, chromu, niobu, tantalu germanu czy REE towarzyszących tlenkom żelaza... Coś takiego
byłoby bardzo poważną poszlaką, że mamy do czynienia z chemicznym śladem artefaktów w
jakiejś jaskini, która kiedyś  przed 120 wiekami - mogła być podziemną fabryką, kopalnią
czy nawet... schronem przeciwatomowym! Domieszki REE mogłyby być wskazówką, co do
zaawansowania technicznego tej cywilizacji, albo mogłyby wskazać na przyczynę jej upadku:
wojna atomowa, katastrofa ekologiczna, itp. Nie zapominajmy, że jedną z przyczyn upadku
Imperium Atlantów były złe czary Czarnych Magów  jak podają to m.in. Mór (Maurycy)
Jókai (1848-1904) czy W. Montyhert w swych powieściach (M. Jókai   Atlantyda ,
Warszawa 1986, F. Montyhert   Atlantyda i Agharta , Warszawa 1985) pisanych pod
wpływem literatury atlantologicznej i ezoterycznej na przełomie XIX i XX wieku. (NB, co do
tego ostatniego autora, to podejrzewamy, że był to pseudonim, pod którym mógł ukrywać się
albo Antoni Ferdynand Ossendowski [1878-1945] lub Kamil Giżycki [1893-1968], którzy
byli na Syberii w tym samym czasie i w tym samym czasie zetknęli się z legendą Agharty.
Mógłby to być także inny znany powieściopisarz, np. Alfred Szklarski (1912-1992), ale jest
to raczej wątpliwe, chociaż nie niemożliwe...) A zatem, jaka tam czarna magia!? Nie było
żadnej czarnej magii  było tylko gwałtowne wyzwolenie się jakiejś energii, która wyrwała
się magom (czytaj: uczonym) spod kontroli z wiadomym efektem  Czarnobyl razy tysiąc.
Albo milion...
60
Nie udowodniono nigdy, że takie podziemne konstrukcje kiedykolwiek istniały, ale
z drugiej strony nikt ich nigdy nie szukał. Bo nie ma kogoś, kto by w nie uwierzył, poza
garstką outsiderów. Cytowany już tutaj Maciej Kuczyński twierdzi, że był w wielu jaskiniach
całego świata i nie znalazł żadnych śladów po Obcych Cywilizacjach czy naszych
poprzednikach. Oczywiście  wszelkie ślady rozpadły się w proch i pył, obróciły w rdzę,
tlenki, wodorotlenki, siarczki, siarczany, siarczyny, halogenki, itd., i cudem byłoby
znalezienie jakiegoś metalowego artefaktu! Nie zapominajmy, że w grę wchodzą dziesiątki, a
być może i setki t y s i ę c y lat! Może nawet miliony! Patrząc na eksponaty muzealne
rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że liczą sobie one dziesiątki i setki, a rzadko tysiące lat.
Widząc je zdajemy sobie sprawę z przepaści czasu, z jakich one pochodzą... Pozostały do
naszej współczesności tylko te, które stworzono z najtrwalszego materiału: kamienia czy
wypalanej gliny  inne przetrwały cudem w sprzyjających warunkach, zakonserwowane w:
glinie, ziemi, torfie, soli czy ropie naftowej, asfalcie albo wosku ziemnym. Pozostałe rozpadły
się na pył lub skorodowały. Tak było z wszelkimi artefaktami ukrytymi w łonie Ziemi.
Dlatego Maciej Kuczyński ma rację twierdząc, że tam niczego nie było, bo nie miało prawa
być!...
Ale, ale - jest jeszcze jedna rzecz: Maciej Kuczyński twierdzi, że Tatry zostały
całkowicie zbadane pod względem speleologicznym, i że nic nowego tam się nie znajdzie.
Mylił się. W  Tygodniku Podhalańskim nr 36/2003 z dnia 4 września 2003 roku, na s. 19
stoi jak byk:  WIELKIE ODKRYCIE W CZERWONYCH WIERCHACH!  Sala Fakro
większa, niż krakowska bazylika Mariacka . Autorem tego reportażu jest Wojciech W.
Wiśniewski.
I dalej:
Jaskinia Mała w Mułowej  największe jaskiniowe odkrycie, jakiego dokonano w
Polsce od ponad 15 lat  odsłania kolejne tajemnice. W ubiegłym roku, w niewielkiej znanej [ Pobierz całość w formacie PDF ]