[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- W każdym razie Christina jest ostatnią osobą, która powinna się
wypowiadać na temat flirtowania w pracy - ciągnęła Twyla. - Pocztą
pantoflową dotarła do mnie wiadomość, że wczorajszy wieczór
spędziła z Rockwellem.
Derek nie wierzył własnym uszom.
- Jesteś pewna? - Derek rozpoznał głos Setha. - Christina wydaje
się zajęta wyłącznie pracą.
- Myślałby kto! - Twyla roześmiała się. - Edith Lavery była dziś
rano w mieszkaniu Panny Spryciuli i uważa, że pomiędzy Christina a
ous
l
a
d
an
sc
naszym szefem jest coś więcej niż tylko zwyczajny flirt. Pytam się
więc, jakim prawem ona robi mi wykłady z biurowej etykiety, jeżeli
sama załatwia swoje sprawy przez łóżko?
Tego już było za wiele.
Męskie głosy zareagowały pytaniami i protestami, ale Derek nie
czekał dłużej i wkroczył do akcji. Wszedł do niedużego, prawie
pustego pokoiku, gdzie przy stole siedziała Twyla i reszta zespołu. Seth
i Jonathan zdążyli już wstać, a na jego widok wszyscy zbledli.
- Oświadczam, że Christina Mendoza posiada doskonałe
kwalifikacje zawodowe. - Derek z trudem panował nad głosem. - A
plotkowanie w biurze o swoich przełożonych nie jest
najrozsądniejszym krokiem na drodze do kariery.
- Ja... eee... - Twyla nie wiedziała, co powiedzieć.
- Panna Daraway tu zostanie. A wy idzcie dokończyć lunch gdzie
indziej. Za trzy kwadranse chcę was widzieć z powrotem w moim
gabinecie. Sugeruję, byście do tego czasu zdążyli zapomnieć o
bezsensownych plotkach.
- Oczywiście, panie Rockwell - odparli chórem i przemknęli obok
Dereka, zabierając tace z lunchem.
Derek skinął głową Sethowi i Jonathanowi. Wiedział, że oni nie
zajmują się plotkami.
- Dobrze wiesz, że taka plotka jest jak wbity w plecy nóż. Możesz
mi wytłumaczyć, dlaczego robisz to właśnie Christinie, która od
samego początku tak się o ciebie troszczy?
- Nie miałam nic złego na myśli. - Twyla była czerwona jak
ous
l
a
d
an
sc
burak. - Po prostu powtórzyłam to, co słyszałam - powiedziała,
wpatrując się w stół.
- Zdajesz sobie sprawę, że taka plotka może zniszczyć czyjąś
karierę?
Szczególnie jeżeli dotyczy kobiety, dodał w myśli. %7łałował, że
niechcący postawił Christinę w tak nieprzyjemnej sytuacji. Zastanawiał
się, czy Twyla mogła to zrobić z zazdrości, bo przecież widział, że
próbowała zwrócić na siebie jego uwagę.
- Nie pomyślałam... - Twyla skurczyła się w swoim
jaskrawoniebieskim kostiumiku.
- Ale tak to właśnie jest. Idziemy do kadr. Tam porozmawiają z
tobą o rozprzestrzenianiu szkodliwych plotek w miejscu pracy.
Dostaniesz naganę z wpisaniem do akt i niech to będzie dla ciebie
ostrzeżeniem.
- Ale...
- Posłuchaj, Twyla. Christina stoi po twojej stronie. Wiemy, że
jesteś dobrym pracownikiem, ale w Fortune-Rockwell nie tolerujemy
zdrady. Jeśli chcesz zostać w firmie, musisz nad sobą popracować.
- Obiecuję, że więcej tego nie zrobię. - Twyla wyprostowała się i
uniosła głowę.
Derek zastanawiał się, czy jej uwierzyć. Christina miała rację,
gdy mówiła, że Twyla jest młoda i na pewno popełni jeszcze niejedną
pomyłkę w życiu i w pracy. Do diabła, przecież on również się mylił, i
to nawet wtedy, kiedy był już pod skrzydłami Patricka.
Był wściekły na Twylę za to, co zrobiła Christinie, przy czym
ous
l
a
d
an
sc
powtarzał sobie, że jego wściekłość nie ma żadnych osobistych
podtekstów. Christina była jego pracownikiem, więc jako szef musiał
jej bronić.
- Prywatnie powiem ci, że szanuję pannę Mendozę bardziej, niż
możesz to sobie wyobrazić. Jest doskonałym analitykiem i niczym nie
zasłużyła na to, co ją spotkało z twojej strony.
- Naprawdę jest mi bardzo przykro, panie Rockwell. - Twyla
wyglądała tak, jakby za chwilę miała się rozpłakać. - Przeproszę
Christinę i powiem wszystkim, że te plotki były nieprawdziwe. -
Wydawała się szczerze żałować swojego zachowania.
- Wiesz, że to będzie dopiero początek - zakończył rozmowę
Derek.
Czekając, żeby Twyla wyszła pierwsza, zatrzymał się przy
automacie z napojami. Tym razem od razu zdecydował się na wodę.
Po południu Derek rozdzielił zadania pomiędzy członków
zespołu i wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. O pozostanie poprosił
tylko Christinę, która nie miała pojęcia, że za chwilę usłyszy o Twyli i
jej niebezpiecznych plotkach.
- Tak powiedziała? - Christina poczuła, że robi się jej zimno.
- Przyjaciółce twojej mamy od samego rana nie zamykają się
usta. Twyla powtórzyła kolegom to, co usłyszała od Edith.
Christina zbladła i wyglądała tak, jakby za chwilę miała zemdleć,
więc Derek posadził ją na kanapie. Siedziała bez ruchu, a w głowie
kołatała się jej tylko jedna myśl. To się nie dzieje naprawdę, coś
ous
l
a
d
an
sc
takiego nie może się powtórzyć.
Przed laty Rebeca Waters postąpiła dokładnie tak samo. Chodziła
po całym biurze i opowiadała, że Christina fałszywie oskarża Williama
Dugana o molestowanie seksualne. Mówiła wszystkim, że tak
naprawdę to Christina próbowała uwieść Williama. Dugan był żonaty i
odrzucił jej awanse, a wtedy ona z zemsty go oskarżyła.
Derek spojrzał przez szybę na siedzącą przy biurku asystentkę.
Specjalnie dopilnował, aby dziewczyna była obecna przez cały czas
jego rozmowy z Christiną. Nie chciał żadnych dodatkowych plotek,
dlatego zdecydował, że od tej pory ani na chwilę nie będzie zostawał z
Christiną sam na sam.
- Twyla zrozumiała, jak poważne wykroczenie popełniła, i więcej
tego nie zrobi - powiedział. - Wysłałem ją do kadr i właśnie w tej
chwili jest na rozmowie.
- Kiedy byłam w jej wieku, nawet przez myśl mi nie przeszło,
żeby opowiadać takie rzeczy o swoim szefie. Uważasz, że to była
zwykła bezmyślność czy też miała w tym jakiś cel?
Derek nie odpowiedział.
- Chcesz ją zatrzymać w zespole? - zapytała.
- Decyzja należy do ciebie.
Derek nadal szanuje moje zdanie, pomyślała. To miłe po tym
wszystkim, co między nami zaszło.
- Twyla zajmuje się kursami oferowanymi przez college i robi to
naprawdę dobrze. Jeżeli ją odsuniemy, prezentacja się opózni.
- Może w takim razie zostawmy jej te kursy, a do prac nad
ous
l
a
d
an
sc
kolejnymi etapami projektu wyznaczymy innych kolegów. Dzięki temu
Twyla będzie miała szansę udowodnić, że naprawdę chce się poprawić.
- Myślę, że to właściwe rozwiązanie - zgodziła się Christina.
Nadal jednak pozostawała jeszcze sprawa Edith. Wiedziała, że
nie jest w stanie powstrzymać się od plotkowania. Może powinna
zaprosić Edith i mamę na śniadanie i wytłumaczyć im obu, ile szkody
narobiło to gadanie?
Coś jej mówiło, że Derek zareagował na plotki bardziej jako
mężczyzna, który spędził z nią noc, niż jako szef. A to by znaczyło, że
jednak się o nią martwił. Christinie od razu zrobiło się cieplej na sercu.
To miłe, że nie jest sama i że jest ktoś, kto staje w jej obronie. Nawet
jeżeli to właśnie jej obrońca stanowił dla niej największe zagrożenie. [ Pobierz całość w formacie PDF ]