[ Pobierz całość w formacie PDF ]

mam skrzydła.  Spróbował zabrzmieć grozne, ale z głową w chmurach nie było
to łatwe.
- Nieważne jak bardzo mnie ciekawi sposób w jaki byś to zrobił, musimy
przestać.
- Ale dlaczego?  Harry wiedział, że skomli, ale zbytnio go to nie obchodziło.
Severus spiorunował go wzrokiem. Jego oddech również był trochę nierówny.
- Ponieważ nie chcę, żeby twój pierwszy raz odbył się w ciemnym korytarzu.
To otrzezwiło Gryfona bardziej niż jakiekolwiek zaklęcie, eliksir czy kubeł zimnej
wody. Spróbował zwalczyć ten magnetyzm, który był teraz pomiędzy nimi.
- Och.
- Tak. Och.  Severus uśmiechnął się krzywo. Pocałował Harry ego lekko po raz
ostatni. Chłopak był zdecydowany, żeby przeciągnąć to dłużej i mężczyzna
musiał go delikatnie od siebie odsunąć.
- To ty złamałeś zasadę!  powiedział Gryfon.
- W rzeczy samej. Twój zły nastrój trwał zbyt długo i zdecydowałem, że muszę
coś na to poradzić. I pomimo tego, że jakaś egoistyczna część mnie cieszyła się
z tej okazji, to wiedziałem, że bardziej& konkretny kontakt z towarzyszem
sprawi, że ci się polepszy.
- Egoistyczna część?
- Odczuwałem pokusę pocałowania cię już od dłuższego czasu
Harry odsunął się, próbując pozbyć się zawrotów głowy.
- Fakt, że możesz to usprawiedliwić niczego nie zmienia, Severusie. Jesteś&
złośliwy.
- Nazywano mnie gorzej.
- Nie dziwię się  mruknął chłopak, zamykając oczy i starając się odzyskać
kontrolę nad własnym ciałem.
- Poza tym, co robiłeś w tej części zamku? Nie powinieneś być na kolacji?
Zwietna zmiana tematu. Brawa dla tego pana!
- Otrzymałem dzisiaj ostatnią część spadku. Jestem w stanie widzieć teraz aury,
ale moja reakcja na tę nowość nie była zbyt przyjemna.
Harry nie widział tego, ale obie brwi Severusa powędrowały w górę.
- Możesz widzieć aury? Nie wiedziałem, że będziesz miał taką możliwość.
- Tak, to było to, co miałbym dostać, gdybym otrzymał cały spadek, a nie tylko
połowę.
- Dobrze się czujesz?
- Teraz zaczyna to być mniej irytujące, ale wcześniej czułem się koszmarnie. 
Rozmowa pomagała mu dojść do siebie. Jego nogi w końcu przestały drżeć i
pomimo całej otoczki, było mu już łatwiej.  Gdybyś się zastanawiał, to twoja
aura jest srebrna.
- Co to oznacza?
- Nie mam pojęcia. Wciąż staramy się dojść do tego, co oznaczają kolory moich
skrzydeł.  Harry otworzył w końcu oczy. Spojrzał na Severusa i nagle znów
poczuł to samo gorąco, co wcześniej. Niebezpieczeństwo! Toniemy, panowie!
Severus wyglądał jakby walczył z chęcią kolejnego pocałunku, a Harry zapomniał
dlaczego nie powinni tego robić. Jednak mężczyzna odsunął się po chwili, a
chłopak utkwił wzrok w podłodze.
- Pomyślimy nad tym pózniej  oznajmił Mistrz Eliksirów, przerywając ciszę. 
Jest już pózno i powinieneś iść. - Co? Tutaj nie było zegara ani niczego innego
co mogłoby tylko to potwierdzić.  Nie potrzebuję wiedzieć która godzina, żeby
mieć pewność, że musisz iść do dormitorium.
Cholerny czytelnik myśli.
- Dobra, ale wciąż jesteś złośliwy.
- Mogę z tym żyć. Dobranoc, Harry  powiedział, odgarniając kilka zbłąkanych
kosmyków z czoła naszego wróżka. Odwrócił się, kiedy Gryfon nagle złapał go
za rękaw szaty.
- Naznaczyłeś mnie?
- Słucham?
Harry rumienił się jak szalony, ale powtórzył pytanie:
- Gdy pocałowałeś mój kark& naznaczyłeś mnie? Zrobiłeś mi& malinkę?  Nie
byłoby zbyt fajnie, gdyby pojawił się w tym stanie w dormitorium. Ron
najprawdopodobniej umarłby z szoku, a Harry lubił swojego przyjaciela i nie
chciał zrobić mu krzywdy. Przechylił głowę, by mężczyzna mógł sprawdzić.
Severus odwrócił się i dotknął go delikatnie.
- Chyba właśnie tak zrobiłem
- Och, kurczę! Ja& - Zapomniał co chciał powiedzieć, a z jego ust wydobył się
kolejny cichy jęk, gdy dłoń Severusa przesunęła się w dół jego klatki piersiowej i
brzucha. Mężczyzna zapiął dwa ostatnie guziki, a nogi Gryfona znów zaczęły
drżeć.
- Wszystkie te znaki są moje, Harry.
- Och.
- Tak. Och  powtórzył mężczyzna. Jego głos znów miał w sobie ten bardzo niski
ton.  Dobranoc, Harry.
- Branoc  sapnął chłopak, przyglądając się jak Severus opuszcza korytarz.
Dzisiaj był zły, okropny i straszliwie& wspaniały dzień.
Został w miejscu przez kilka minut, dopóki nie nabrał pewności, że będzie w
stanie dojść do dormitorium. Nie miał daleko. Severus złapał go tylko kilka
korytarzy od portretu Grubej Damy.
- Hej! Wróciłeś w końcu, Dzwonku. Wziąłem ci dwa jabłka, ale Hermiona
nalegała też na kilka marchewek&
- Warzywa są bardzo potrzebne!  wtrąciła dziewczyna.
Ron przewrócił oczami, kontynuując:
- Czujesz się już lepiej?
- Taak. O wiele.  Harry uniósł w uśmiechu kąciki ust i wziął ofiarowane owoce.
Nie obchodziło go teraz to, że ludzie się go boją, a urząd chce wyrzucić go ze
szkoły. Miał o wiele ważniejsze rzeczy do obmyślenia.
Jak na przykład zemsta na pewnym Mistrzu Eliksirów, którego imienia nie
będziemy wymawiać.
Czekanie do czerwca będzie niezłą zabawą.
Rozdział IX  Wróżkowy Plan
- W którym roku rozpoczęła się druga Rewolucja Goblinów?  zapytała Hermiona
zza biurka zawalonego książkami i notatkami. Włosy związała w luzny kok,
pomagając sobie starym piórem i powtarzała właśnie do OWTMów. W końcu
zostały tylko dwa miesiące.
Ron siedział na kanapie, bawiąc się jednym z treningowych zniczy Harry'ego.
Krawat zniknął z jego szyi minutę po tym, jak weszli do pomieszczenia i tylko
duchy Hogwartu mogłyby go teraz znalezć. Zdjął też buty, a nogi położył na stole
obok talerza z kanapkami, które właśnie podjadał. Dziewczyna spiorunowała
wzrokiem znajdujące się w tak bliskiej odległości od jedzenia skarpetki rudzielca,
ale nie powiedziała nic, czekając na odpowiedz. Ron jęknął i spojrzał na nią.
- Nie mam pojęcia& eeee, w dwunastym?
- Dwunastym?
- No tak.
- To jest twoja odpowiedz?
- Pewnie, czemu nie.
- Jest błędna.
- No coś ty& - mruknął rudzielec, udając zaskoczenie i ugryzł kawałek kanapki.
Uczyli się już trzy godziny. To dwie i pół godziny powyżej limitu Rona.
Trio postanowiło pouczyć się w Pokoju %7łyczeń. Hermiona uważała je za miejsce
ciche i dające  maksymalną wydajność pracy." Ron lubił je, ponieważ zawsze
przygotowywał dla nich jedzenie, a Harry czuł się tutaj zadowolony, bo mógł latać
i nikt nie gapił się na niego tak, jakby miał zaraz kogoś zaatakować. Inni
uczniowie nie przejmowali się już tak opublikowanym pod koniec stycznia
artykułem Skeater, ale w powietrzu wciąż unosiła się ta niepewność, czy Harry
aby na pewno nie jest złą bestią. Z pomocą przyjaciół nauczył się ignorować
docinki, pomimo że czasami dostawał notki z pogróżkami. Poza tym, mógł znieść
wszystko. W tej chwili siedział ze skrzyżowanymi nogami na podłodze, próbując
dokończyć esej dla profesora Flitwicka.
- W porządku, Harry, twoja kolej. Czy wiesz, kiedy miała miejsce ta rewolucja?
- Po tej pierwszej  odparł, nie unosząc wzroku znad pergaminu. Miał większy
limit nauki niż Ron, ale również niepokojąco szybko zbliżał się do granicy.
- Jesteście okropni!  fuknęła Hermiona.  Odbyło się to w roku 875 pod
przewodnictwem Gnartoca Frintila.
- Zapamiętasz to?  zapytał Ron Harry'ego z ustami pełnymi kanapki.
- Wątpię.  Gryfon kontynuował pracę nad esejem o praktycznym zastosowaniu
połączenia zaklęć podstawowych i zaawansowanych. Jego mózg chyba za [ Pobierz całość w formacie PDF ]