[ Pobierz całość w formacie PDF ]

postawi wszystkiego na jedną kartę. To za bardzo boli.
Wstała i przejrzała się w lustrze. Piękna? Nie. No, może ładna. Ale równie
beznadziejnego smutku nigdy wcześniej nie dostrzegła w swych oczach. Może Malory miał
dar widzenia przyszłości. Stwierdził przecież, że jest jedną z najsmutniejszych osób, jakie
kiedykolwiek widział.
Dlaczego już dwa razy dostała od życia po głowie? Czy to w jej charakterze tkwiło coś,
co prowokowało nieszczęście? Wiedziała, że nigdy nie pozna prawdziwej odpowiedzi na to
pytanie. Miała jednak coś, czego nikt nie mógł jej odebrać. Jej serce zostało złamane, to
prawda, ale cały świat nie musi o tym wiedzieć. Dysponowała ową charakterystyczną dla
wszystkich Panien siłą wewnętrzną. Zamierzała zrobić karierę jako projektantka mody.
Karierę co najmniej tak wielką, jak reszta rodziny w dziedzinie teatru i filmu.
ROZDZIAA DZIEWITY
Pod koniec czwartego dnia przedpremierowego pokazu kolekcji mody jesiennej Carly
wiedziała już, że odniosła sukces. Sprzedała wszystko, zebrała zamówienia na poszczególne
modele. Zainteresowanie projektami okazał nawet słynny Vogue. No, a poza tym na jej ręce
wpłynęło niezwykle zaszczytne zaproszenie od jednego z najbardziej popularnych i lubianych
młodych członków rodziny królewskiej. Była kompletnie wyczerpana, jej życie uczuciowe
leżało w gruzach, ale poza tym powodziło się jej wspaniale.
Kubek herbaty przyniesiony przez asystentkę wypadł Carly z dłoni. Bella, w bardzo już
zaawansowanej ciąży, siedziała, a raczej niemal leżała na kanapie dosuniętej do ściany.
Uniosła swój kubek.
 Zdrowie Caroline Mayfield!  Ayknęła trochę i zachichotała.  Nie mogli trochę
poczekać? Wyrwali ci wszystko. Zresztą, nie można im mieć tego za złe. Sama zamówiłabym
mnóstwo rzeczy, gdybym nie wyglądała jak słonica przed rozwiązaniem. Na punkcie
niektórych zupełnie oszalałam.
 Cierpliwości, siostrzyczko! Kiedy odzyskasz figurę, zrobię coś specjalnie dla ciebie.
 Naprawdę, zrobisz coś dla mnie?  Bella była bardzo zadowolona.
Carly powiodła wzrokiem po obfitych kształtach siostry.
 Zdaje się, że trochę potrwa, zanim będziesz wyglądać jak nimfa  wycedziła przez
zęby.
 A to bydlę! Bydlę, prawda, Nicola?
 Tylko nie myśl sobie, że się z tobą zgodzę.  Zaśmiała się asystentka Carly.  Gdyby
nie twoja siostra, byłabym bez pracy, kiedy mój interes upadł.
 To był naprawdę straszny pech...  Bella spojrzała na nią ze współczuciem.
 A dla mnie szczęście  dodała Carly.  Dzięki temu będę w stanie trochę rozszerzyć
pole działania. Nicky ma ciągle swoje kontakty w branży...
 A poza tym? Myślicie o czymś jeszcze?  spytała Bella.
 O dzianinie, szałowych butach... Och, mamy mnóstwo pomysłów, prawda?  Carly
uśmiechnęła się do Nicoli.  Wszystko robimy wspólnie.
 Zostawiam was.  Nicola wstała.  Muszę odnotować porządnie wszystkie zamówienia.
Nawiasem mówiąc, Carly, czy nie powinnyśmy zapłacić modelkom?
 Nie. Rachunek wystawi nam agencja.  Carly wstała powoli.  Pójdę i jeszcze raz im
podziękuję. Jeśli tam jeszcze są.
 Odpocznij. Zostaw to mnie. Ja to zrobię  powiedziała Nicola stanowczo.  Pracowałaś
tak ciężko przez kilka ostatnich miesięcy, że teraz musisz odpocząć. Zasłużyłaś sobie na to.
Kiedy zostały same, Bella smutno spojrzała na siostrę.
 Ciągle jesteś nieszczęśliwa? Mimo wszystko? Carly skrzywiła się z bólu. Nie mogła
znieść, gdy ktoś dotykał jej ran. Nadal były zbyt bolesne, żeby o nich mówić.
 Kiedyś mi przejdzie  odparła z wysiłkiem.
 Kiedyś...  zamyśliła się Bella.  Wiesz, a ja myślę, że oboje jesteście wyjątkowymi
idiotami. On też nie wygląda na najszczęśliwszego człowieka w Londynie.
Carly przetarła oczy dłonią.
 Nic na to nie poradzę. To on sobie poszedł. Nie ja.
 W porządku.  Bella wyciągnęła rękę na zgodę.
 A poza tym, jak ci leci? Jak ci się tutaj mieszka?
 Spadło mi to jak z nieba. Pracowałam do pózna. Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym
mieszkała gdzie indziej. Włóczenie się nocą po Londynie nie jest dla samotnej dziewczyny
zajęciem specjalnie zabawnym.
 Wiem coś o tym!  Wzdrygnęła się Bella.  Mało to ja wieczorów spędziłam w teatrze?
I nigdy nie starczało mi na taksówkę.
Carly pomyślała, że lepiej będzie, jeśli zmieni temat. Bella nie powinna się niczym
martwić  zbliżało się rozwiązanie.
 A jak tam przyszły ojciec?
 Eliot? W porządku. Jak papużka nierozłączka. Będzie tu za chwilę, żeby mnie odwiezć.
To naprawdę cudowne, że tak się mną opiekuje.
 Ucałuj go ode mnie.  Roześmiała się Carly.  Na pewno nie będzie chciał wysiadać z
samochodu.
 Wyjrzała przez okno.  Ale oto i on. Usłyszały klakson.
 Uważaj na siebie, kochanie! Bella podniosła się z trudem.
 Chciałabym, żeby to dziecko już było na świecie. Nie chcę dłużej tak wyglądać.
Pełnym zazdrości wzrokiem objęła kruchą i wiotką figurę siostry. Carly straciła wiele na
wadze po rozstaniu z Malorym. Za wiele  pomyślała Bella. Teraz, kiedy Carly będzie
musiała tak intensywnie pracować, mogło być jeszcze gorzej.
Muszę coś z tym zrobić  pomyślała Bella. Wszyscy powinni być teraz szczęśliwi. Dosyć
miała zwłaszcza tego durnia, Malory ego Lennoxa. Pocałowała siostrę w policzek, ale jej
umysł, raz poruszony, pracował na pełnych obrotach. Snuła rozmaite plany, przychodziły jej
do głowy różne pomysły. Wreszcie wsiadła do samochodu.
Z jednego Bella nie zdawała sobie sprawy. Z tego mianowicie, że Carly wiedziała, iż
Malory często spotyka się z Elizabeth. Jedna z tak zwanych przyjaciółek, którą poznała na
balu, odnalazła ją pózniej, zapewne nie przypadkiem, i pozostawała z nią w stałym kontakcie.
Carly przystała na te spotkania, choć każde owocowało nową porcją bólu, bo za wszelką cenę
chciała coś wiedzieć o Malorym. Plotki nie były dla niej przyjemne, ale dziewczyna potrafiła
maskować swoje uczucia. Penny nawet nie domyślała się, jakie emocje budzą jej reakcje. A
Carly wmawiała sobie, że Malory na pewno nigdy nie traktował jej poważnie. Ale wiedziała
doskonale, że jego ewentualne zaręczyny z Elizabeth stanowiły dla niej cios w samo serce.
Pewnego popołudnia Carly została w sklepie sama i szkicowała w spokoju nowe projekty,
gdy Nicola wyszła coś załatwić. Nagle rozległ się dzwonek u drzwi. Stłumiwszy złość, Carly
wstała i uśmiechnęła się na powitanie gościa. Uśmiech zamarł jej na ustach, gdy zobaczyła,
kto przyszedł.
 Właśnie czytałam o twoich sukcesach. Mam nadzieję, że nie zapomniałaś o mnie.
Trochę dziwiłam się, że nie dostałam zaproszenia. Zwłaszcza po naszej rozmowie przed
kilkoma miesiącami.
Carly ugryzła się w język i nic nie odpowiedziała, choć z największym trudem znosiła
wyniosłość Elizabeth. W końcu klient ma zawsze rację. [ Pobierz całość w formacie PDF ]