[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Jeśli Erekose mówił prawdę, to on już istniał na tych wszystkich poziomach. Siła,
którą nazywano losem, przyjęła go do tego świata, aby wykonał dokładnie okre-
ślone zadanie. Coś, od czego zależy los tysiąca poziomów, coś tak ważnego, że
sprowadzono tu aż trzy różne inkarnacje. Spojrzał z zainteresowaniem na swoich
towarzyszy. Czy naprawdę byli nim?
Zaczął trochę podzielać rozpacz Erekose a skazanego na pamiętanie o wszyst-
kich inkarnacjach, wszystkich swoich biedach, absurdalnych walkach; nigdy nie
rozumiejąc jednak dlaczego. Oczywiście, jeśli w ogóle istniała jakaś odpowiedz
na to pytanie.
Darkwale  rzekł Corum, wskazując ręką dolinę.  Powiedziano mi, że ist-
niała tu kiedyś jakaś wioska. Nie wygląda zbyt wesoło, prawda, moi bracia?
 Widziałem gorsze miejsca  mruknął Erekose.
Dotarli galopem do posępnych ruin. Miały dziwne kształty, jakby zostały
zniszczone przez jakąś przeszłą wojnę. Kamień wyglądał na roztopiony. Corum
obejrzał dokładnie ruiny i zatrzymał konia.
 To tutaj. Musimy czekać w tej fosie.
 Ale na co?  spytał Elryk.
 Na Wieżę. Właśnie tutaj się pokazuje, gdy znajduje się na tym poziomie.
 A kiedy się pokaże?
 Nie wiem. Musimy czekać. Kiedy tylko pojawi się, ruszymy, aby zdążyć
do niej, zanim zniknie na nowo.
99
Erekose siedział na ziemi oparty plecami o kamień; pozostałość jakiegoś mu-
ru.
 Jesteś dużo cierpliwszy ode mnie  zauważył Elryk.
 Nauczyłem się być cierpliwy. %7łyję przecież od momentu, gdy ruszył Czas
i będę żyć aż do jego kresu.
 Kto ci powiedział, że Wieża znajdzie się tutaj?  Elryk zadał kolejne py-
tanie Corumowi.
 Pewien czarownik. Bez wątpienia sługa Prawa, bo jako śmiertelnik walczy
z Chaosem.
 Tak jak ja  powiedział Erekose.
 I ja  dodał albinos  chociaż przysięgałem służyć Chaosowi.
Po raz kolejny spojrzał na swoich towarzyszy i zrozumiał, że naprawdę są tym
samym człowiekiem. Był pewien, że ich losy były bardzo podobne.
 Dlaczego szukasz Tanelorn, Erekose?
 Powiedziano mi, że tam znajdę spokój i mądrość. A również sposób powro-
tu do Eldren, tam bowiem żyje ta, którą kocham. A ty dlaczego tam podążasz?
 Znam Tanelorn i sądzę, że dobrze robisz zmierzając doń. Muszę go bro-
nić na swoim poziomie, chociaż może w tej chwili moi przyjaciele już nie żyją.
W Wieży mam dostać coś, co pomoże mi ich obronić. Jeśli nie będzie na to za
pózno.
 Ja natomiast poszukuję Tanelorn, aby uzyskać pomoc w walce z Chaosem
 dodał Corum.
 Ale Tanelorn nigdy nie będzie walczyć przeciwko Chaosowi  zauważył
Elryk.  Przecież dlatego jest wieczne.
 Tak, ale tak samo jak Erekose potrzebuję mądrości, a nie mieczy.
Zapadła noc. Podczas gdy jego towarzysze czuwali, Melnibonanin starał się
zasnąć. Jednak zbyt obawiał się o Tanelorn, aby mu się to udało. Czy Myshella
spróbuje obronić miasto? Czy Moonglum i Rackhir przeżyją?
Co mogło na nich oczekiwać wewnątrz Wieży Która Znika? Powoli zaczął
przysłuchiwać się swoim pozostałym uosobieniem, które rozmawiały o stworze-
niu Darkwale.
 Słyszałem  powiedział Corum do Erekose  że Chaos zaatakował kie-
dyś miasto znajdujące się w spokojnej dolinie. Wieża należała wtedy do rycerza,
który udzielił azylu wszystkim znienawidzonym przez Chaos. Sprowadzono do
Darkwale całe legiony potworów, ale rycerz wezwał na pomoc Prawo. Ono to
przeniosło Wieżę do innego wymiaru. Chaos postanowił wtedy, iż Wieża będzie
podróżować przez wieczność. Nigdy nie zatrzyma się na dłużej niż na kilka godzin
na tym samym poziomie. W końcu rycerz i jego towarzysze oszaleli i pozabijali
się nawzajem. Wtedy Voilodion Ghagnasdiak odkrył Wieżę i zamieszkał w niej.
Za pózno spostrzegł swój błąd. Wieża zmieniła poziom. Od tego czasu bał się ją
100
opuścić, ale czuł się strasznie samotny. Przyzwyczaił się do łapania wszystkich
przechodzących obok niej. Kiedy zaczynają go nudzić, zabija ich.
 Więc być może twój przewodnik już nie żyje. Kim jest ten Voilodion?
 Złośliwym potworem o dużej mocy. Tyle tylko wiem o nim.
 Dla bogów musi to być ważne, skoro wezwali aż nas trzech.
 To jest ważne też dla mnie  powiedział Corum.  Przewodnik jest moim
przyjacielem. Poza tym, jeśli szybko nie znajdę Tanelorn, zagrożonych będzie
piętnaście poziomów.
Erekose gorzko się zaśmiał.
 Dlaczego nie mogę. . . Dlaczego nie możemy nigdy mieć do czynienia
z mniejszymi problemami? Na przykład domowymi? Czy ciągle losy świata mu-
szą zależeć od nas?
 Może domowe kłopoty są jeszcze gorsze? My i tak nigdy ich nie poznamy.
Rozdział 5 [ Pobierz całość w formacie PDF ]