[ Pobierz całość w formacie PDF ]

wzdętych policzkach podobizny kamerdynera Gburiana.
Zapewne jednak wróżka jakaś litościwa zmiłowała się nad biedną Rózią, bo śnieg, ścielący
się pod jej bosymi stopami, zdał jej się ciepły i miękki jak najkosztowniejszy dywan. Biedac-
two otuliło się w strzępy starego płaszczyka i poszło w świat.
 Teraz możemy zasiąść do śniadania  rzekła żarłoczna królowa.
 Jaką suknię radzisz mi włożyć, mamo, bladoróżową czy zieloną? Jak ci się zdaje, która
więcej podobać się będzie księciu?
 Jejmość pani Walorozo  rozległ się z łazienki królewskiej donośny głos Jego Królew-
skiej Mości  życzymy sobie mieć dziś parówki na pierwsze śniadanie. Nie zapominajcie, że
gościmy księcia Bulbę na królewskim dworze.
Po czym wszyscy śpiesznie zaczęli się gotować do śniadania.
Wkrótce dzwon zamkowy wybił godzinę dziewiątą i król, królowa i Angelika zasiedli do
stołu.
Próżno jednak czekano na Bulbę. Książę nie nadchodził. Samowar furczał i buchał kłęba-
mi pary, rozkoszna woń rozchodziła się ze stosu świeżo upieczonych precelków i obarzan-
ków. Jaja zaczęły już twardnieć. Oprócz jaj stał na stole słoik konfitur malinowych, kawa i
wspaniały kapłon na zimno. Wreszcie ukazał się kucharz Rondelino z dymiącą wazą, pełną
parówek z chrzanem. Ach, jakaż woń subtelna rozeszła się dokoła! Król mlasnął językiem z
niecierpliwości.
 Gdzież znowu ten Bulbo?! August, gdzie jest Jego Książęca Wysokość?  zwrócił się do
kamerdynera.
Na to August, zginając się raz po raz w kornych pokłonach, odpowiedział, że kiedy zaniósł
Jego Wysokości wodę do golenia i szaty do przywdziania, Jego Wysokość raczył miłościwie
być jeszcze w łóżku. A teraz zapewne Jego Wysokość wyszedł się przejść...
 Co, wyszedł się przejść? Na czczo? Na ten psi czas? To niemożliwe!  wykrzyknął król
wbijając widelec w kiełbaskę.  Proszę was, wezcie i wy po jednej. Angeliko, jedną parkę,
co?  Księżniczka, która przepadała za kiełbaskami, wyciągnęła talerz, gdy w tej chwili we-
szli do sali minister Mrukiozo i kapitan Zerwiłebski. Dość było rzucić okiem na grobowy wy-
raz ich twarzy, żeby się domyślić, że przychodzą z jakąś niepokojącą wieścią.
 Lękam się, proszę Waszej Królewskiej Mości  zaczął Mrukiozo, ale król machnął ku
niemu ręką.
 Nie przed śniadaniem, nie przed śniadaniem, Mrukioziu! %7ładnych spraw przed śniada-
niem nie załatwiam. Przysuń mi, z łaski swojej, cukier, droga pani Walorozo!
37
 Najjaśniejszy Panie, lękam się, że po śniadaniu będzie za pózno!  wykrzyknął minister.
 Jego... jego... mają ściąć punktualnie o pół do dziesiątej.
 Niechże asan nie gada o ścinaniu, asan jest zle wychowany! Asan mi odbiera apetyt! 
zawołała porywcza księżniczka.  August, podaj musztardę! Powiedzcież mi jednak, kogo to
mają wyekspediować na tamten świat?
 Najjaśniejszy Panie, wszakże tu idzie o życie księcia...  szepnął królowi na ucho Mru-
kiozo.
 Po śniadaniu! Powiedziałem już raz asanowi, żeby mi w czasie śniadania nie zawracał
głowy swoimi bzdurami  odparł monarcha i w dowód najwyższej niełaski odwrócił się do
Mrukiozy plecami.
 Niech Wasza Królewska Mość uwzględni, że Paflagonii grozi wojna, bo jego ojciec, król
Padella...
 Król Padella?  wykrzyknął król.  Pleciesz koszałki-opałki, mój kochany, król Padella
nie był nigdy ojcem Lulejki. Ojcem jego był brat mój, nieboszczyk Seriozo.
 Ależ tu idzie o księcia Bulbę, nie o księcia Lulejkę!  zawołał minister.
 Wasza Królewska Mość rozkazał mi uwięzić i powieść na stracenie księcia, więc zaku-
łem w kajdanki tego obmierzłego Bulbę  wtrącił kapitan.  Nie mogło mi się w głowie po-
mieścić, żeby Wasza Królewska Mość skazywał na śmierć krew z krwi swojej i kość z swojej
kości...
Kapitan nie skończył, bo król cisnął mu w łeb półmiskiem dymiących parówek. Księżnicz-
ka krzyknęła:  Ach! Ach! Ach!  i padła zemdlona na ziemię.
 Gdzie imbryk?  krzyknął król i chlusnął na księżniczkę ukropem. Angelika w mig po-
rwała się na nogi, a król tymczasem wyjął z kieszeni zegarek i porównał go najpierw z zega-
rem ściennym w jadalni, potem z zegarem na wieży zamkowej. Zegary wykazywały pewną
różnicę.  Cała rzecz w tym  mruknął król nakręciwszy zegarek swój starannie  że nie wia-
domo, czy mój się śpieszy, czy spóznia. Bo jeżeli się spóznia, no to wszystko przepadło...
możemy spokojnie dokończyć śniadania. Jeśli się śpieszy, od biedy dałoby się może jeszcze
ocalić księcia. Co za głupie nieporozumienie! Na honor, miałbym wielką ochotę i ciebie ka-
zać powiesić, kapitanie Zerwiłebski!
 Spełniłem tylko swój obowiązek. %7łołnierz trzyma się ściśle litery rozkazu!
Zerwiłebski nie sądził nigdy, że przyjdzie mu doczekać chwili, w której Jego Królewska
Mość nagrodzi jego wierną czterdziestosiedmioletnią służbę skazywaniem go na karę, której
podlegają zbrodniarze.
 A żeby was!  wrzasnęła nagle księżniczka.  Podczas gdy wy tu mówicie głupstwa,
mego Bulbę tam może już wieszają!
 Dalibóg! Ta dziewczyna ma zawsze słuszność  odrzekł król i znowu spojrzał na zega-
rek.  Strach, jaki dziś jestem roztargniony. Hm... właśnie zaczynają bić w bęben... Cóż to
jednak za głupia historia!
 Papciu mój najdroższy! Papciu! Napisz prędko akt ułaskawienia, a ja z nim pobiegnę na
plac egzekucji!  krzyknęła Angelika i nie czekając odpowiedzi monarchy pobiegła po papier,
atrament i pióro, które położyła przed ojcem.
 Dobra sobie! A moje okulary?  zawołał monarcha.  Idz, duszko, do mego pokoju. Pod
poduszką leżą kluczyki. Przynieś mi je tutaj!... Do diaska, te dziewczęta są w gorącej wodzie
kąpane!
Angeliki nie było już w pokoju. Bez tchu wpadła do sypialni króla, schwyciła pęk kluczy i
powróciła, zanim Jego Królewska Mość zdążył przełknąć kęs bułki.
 Widzisz, serce, musisz raz jeszcze wrócić do mego gabinetu i przynieść schowany w
biurku futerał z okularami. Gdybyś mi była dała dokończyć... A żeby ją! Już leci znowu jak
opętana. Angeliko, Angeliko!  Księżniczka wiedziała, że skoro Jego Królewska Mość woła
pełnym głosem, należy go usłuchać natychmiast. Zawróciła więc znowu z pierwszego piętra...
38
 Moje dziecko  zwrócił się do niej król dobrotliwie  tyle razy cię już uczyłem, żebyś [ Pobierz całość w formacie PDF ]