[ Pobierz całość w formacie PDF ]

kubik drewna świerkowego pozwoli odzyskać trzy procent
włożonego kapitału, lecz pozbawi środków do życia jed
nego hodowcę owiec.
Wiktoria zastanawiała się, czy Roddy zdradził Johno
wi, że tak naprawdę nie jest ona wcale panią Dobbs,
czy też John sam się tego domyśli. W każdym razie
przyjmował jako pewnik, że Tomek jest jej synem.
Próbowała sobie wmówić, że dobrze się składa, bo
dzięki temu ani ona, ani Oliver nie muszą niczego
wyjaśniać. W końcu wszystko ułożyło się tak, jak tego
pragnęła. Chciała do kogoś należeć i być komuś po
trzebna - no więc należała do Olivera i była potrzebna
Tomkowi. Bijąc się z tymi myślami, dzieliła pomarańczę
170
na cząstki. Sok ściekał po jej palcach do ażurowej misy
z miśnieńskiej porcelany.
- A co z turystycznym wykorzystaniem tych terenów?
- indagował dalej John. - Te góry i wyspy są bardzo
malownicze.
- Wygląda to zachęcająco - zgodził się Roddy - ale
wiąże się z dużym ryzykiem. Społeczność utrzymująca się
tylko z turystów ma bardzo niepewne podstawy egzysten
cji. Oczywiście, że można pobudować domki letniskowe
czy szałasy myśliwskie albo nastawić się na wynajmowanie
kwater, ale wystarczy jedno chłodne i deszczowe lato, żeby
raz na zawsze wystraszyć amatorów rodzinnych wczasów
pod gruszą. Jeszcze pół biedy, jeśli ojciec takiej rodziny
lubi łowić ryby, obserwować ptaki czy po prostu chodzić
na wycieczki - ale matka z trojgiem dzieci, którą deszcz
uwięzi w domku na całe dwa tygodnie, na pewno będzie
wolała spędzić następne wakacje w Hiszpanii. Nie, jeśli
jakakolwiek społeczność ma się utrzymać przy życiu,
muszą być zapewnione stałe miejsca pracy dla jej miesz
kańców!
Oliver tylko westchnął, gdyż po dwóch kieliszkach porto
chciało mu się spać. Przysłuchiwał się rozmowie nie
dlatego, że interesował go ten temat, lecz dlatego, że
fascynowała go osobowość Johna Dunbeatha. Na oko
typowy mieszkaniec Nowej Anglii, w koszuli od Braci
Brooks, z ledwo wyczuwalnym akcentem Zrodkowego
Wybrzeża - a ciekawe, co też on knuje? Co kryje się za
tą uprzejmą powściągliwością? A przede wszystkim, co on
sobie pomyślał o Wiktorii?
Wiedział już, że poznali się w Londynie. Wiktoria
zdążyła mu to powiedzieć, kiedy się kąpał, a ona szczot
kowała włosy.
- Taki dziwny zbieg okoliczności - nadmieniła, siląc się
na obojętny ton. Oliver jednak nie dał się nabrać na plewy,
bo wiedział, co to u Wiktorii oznacza, toteż ciekawość
w nim wzrosła. - To ten sam facet, który odwiózł mnie
171
do domu po przyjęciu u Fairburnów - ciągnęła dalej.
- Pamiętasz, wtedy kiedy Tomek tak strasznie płakał?
- Czyżby to był John Hackenbacker ze Zjednoczenia
Aluminium? Coś podobnego! - Przetrawiał to w sobie,
chlapiąc się w wodzie brązowej od zawartości torfu. -1 co
powiedział, kiedy cię znów zobaczył?
- Nic specjalnego. Zjedliśmy razem podwieczorek.
- Myślałem, że poleciał do Bahrajnu.
- Poleciał i wrócił.
- To on jest taki przelotny ptaszek? A co robi, kiedy
nie lata?
- Zdaje się, że pracuje w banku.
- No to czemu nie siedzi w Londynie i nie realizuje
ludziom czeków?
- On nie jest kasjerem, a poza tym wziął kilka dni urlopu
na uregulowanie spraw majątkowych.
- I jak się czuje w roli nowego dziedzica na Benchoile?
- Nie pytałam go o to - odpowiedziała chłodno, gdyż
zaczynało już ją to denerwować. Wiedziała doskonale, że
Oliver drażni się z nią.
- To pewnie teraz założy szkocką spódniczkę, bo Ame
rykanie pasjami lubią się przebierać.
- To niesprawiedliwe uogólnienie.
Stanowczy ton w jej głosie wskazywał, że jest gotowa
stanąć w obronie Johna. Oliver wyszedł z wanny, owinął
się ręcznikiem i przeszedł do sypialni, gdzie Wiktoria
czesała się przed lustrem. Napotkał jej spojrzenie.
- Ostatnio lubisz używać strasznie długich zdań - zaczął.
- Bo to nie jest ten rodzaj Amerykanina!
- A jaki?
- Nie wiem. - Odłożyła grzebień i sięgnęła po spiralkę
do tuszu. - W ogóle nic o nim nie wiem.
- A ja już coś wiem! Wyciągnąłem to od Ellen, kiedy
kąpała Tomka. Jeśli właściwie ją podejdziesz, dowiesz się
wszystkiego. Dowiedziałem się więc, że ojciec Johna Dun-
beatha poślubił dziedziczkę prawdziwej fortuny. A teraz
172 [ Pobierz całość w formacie PDF ]