[ Pobierz całość w formacie PDF ]

gadały, \e nic innego nie robimy, tylko chodzimy w krzaki  i strasznie mi zazdrościły!
 Dlaczego im nie powiedziałaś, \e jesteśmy dobrymi przyjaciółmi?
 Du\o by to dało! One wiedziały swoje. Rex... kiedy ich znajdziemy... sądzisz, \e uda
nam się przekonać i jedno, i drugie? Mo\e powinniśmy podzwonić do ró\nych
prawdopodobnych moteli, hoteli, czy ja wiem...
 Do ślubu trzeba dwojga. Ale posłuchaj: godzina zero wybija o jedenastej jutro rano.
Czy do tej pory mogą zrobić coś, czego jeszcze nie robili? Wydaje mi się, \e zamiast ich
szukać i ryzykować przepłoszenie ptaszków, zaczaimy się i złapiemy ich jutro, choćby w
korytarzu, w ostatniej chwili.
 A więc wiesz, dokąd powinniśmy jechać?  Musiała przyznać, \e wybrał tym razem
jedyne rozsądne wyjście. Gdyby Kim i Billy zorientowali się, \e są śledzeni, czmychnęliby
gdzieś dalej i szukaj wiatru w polu. Z tym Mimosa Terrace czy Myrtle, to jednak mało
prawdopodobne. Billy te\ musi mieć coś do powiedzenia, a zapyziałe hoteliki nie pasują do
jego stylu.
Do Rexa te\ nie pasują, skarciła się w myślach i od razu posmutniała. Letni domek Stelli
 to styl Ryderów! Billy i Kim ośmielili się zlekcewa\yć ró\nice w zamo\ności, stylu \ycia,
sąsiedzkie niesnaski i wszystko to, co nie dotyczyło ich samych. Romeo i Julia! Bardzo
pięknie, ale te ró\nice zawsze będą argumentem przeciwko nim! Będą niweczyć ich
marzenia, tak jak niweczyły najpiękniejsze sny Carrie.
Rozmowa nagle przygasła, więc Rex, zmęczony i niewyspany, zaczął szukać w radiu
ostrej muzyki. Zmęczenie narastało w nim przez wiele miesięcy. Ciągły stres w pracy, z
ró\nych powodów zarwane noce  a\ w końcu poprosił o kilka tygodni urlopu, które
postanowił spędzić w swoim domku nad rzeką, zupełnie sam, odrzuciwszy przedtem
zaproszenie Maddie Stone do jej wakacyjnej mety na wybrze\u.
Maddie... pomyślał smętnie. Wcześniej czy pózniej będzie musiał porozmawiać z nią
uczciwie. Dość długo dryfowali wspólnie, równie przyjemnie, jak bezcelowo, na luzie i bez
\adnych planów na przyszłość  Bo\e broń. Dopiero po ostatniej nocy, kiedy zauwa\ył na
stole, obok porannej kawy, magazyn  Panna Młoda , poczuł się jak spłoszony ptak. Daleko
nie pofrunął, ale gniazdko u Maddie przestało wydawać się takie bezpieczne i wygodne.
 Strasznie jesteś spokojny  powiedziała miękko Carrie.  Denerwujesz się?
 Nie, po prostu myślę.  Ziewnął szeroko i mruknął niewyrazne  przepraszam .
 Nie chcesz, \ebym poprowadziła?
 Nie, dziękuję. Ale mów coś do mnie.
 Rozumiem. Wolisz, \ebym z tobą powalczyła. Roześmiali się oboje, ale ju\ bardzo
cichym, stłumionym śmiechem. Czuli się wykończeni.
 Co robisz w wolnych chwilach, Carrie? Chodzi mi o rozrywki.
Odpowiedz wymagała zastanowienia.
 No, masz chyba jakieś prywatne \ycie, nie związane z prowadzeniem farmy, dziećmi.
Twoja córka jest ju\ du\ą dziewczynką.
 Postanowiłeś mnie rozśmieszyć? Prywatne \ycie mają ludzie, którzy są panami swojego
czasu. Kiedy zdarzy mi się taki cud jak wolne popołudnie, pomyślę spokojnie, co z tym
fantem zrobić. Na wszelki wypadek zostaw telefon mojej sekretarce...
 A\ tak zle?
 A\ tak to nie. Staram się mieć jakąś frajdę z tego, co robię.
 Ja te\ mam frajdę ze swojej pracy, ale ka\dy potrzebuje relaksu!
 Ach tak... Więc zdradz mi, jak ty się relaksujesz.
 A gdybym powiedział, \e wyłącznie z panienkami?  Kpił, lecz robił to umyślnie, w
konkretnym celu.
 Uwierzyłabym na słowo. Od czasów, kiedy zdarzało ci się zaliczać trzy randki w jeden
wieczór, nie straciłeś chyba formy, co?
 Ach, więc i to obiło ci się o uszy. Kompletne nieporozumienie. Oświadczam z całą
mocą, \e podobne plotki i oszczerstwa mają na celu zdyskredytowanie obecnej administracji,
przeciwko czemu gwałtownie protestuję...
 Dobrze, dobrze  parsknęła  dlaczego więc nie świecisz przykładem i nie \enisz się? [ Pobierz całość w formacie PDF ]