[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Maggie poszła za Benem do kuchni, gdzie kucharka stała przy zlewie z
rękoma zanurzonymi do łokci w pianie detergentów, z czego wniosek, że
18
nie miała do dyspozycji zmywarki.
- Gdzie to położyć? - spytał rzeczowo Ben.
- Resztki do kubła, statki na blat - rozkazała kobieta, nie odwracając
głowy.
Ben i Maggie spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Od razu
spostrzegł, że jej tęczówki, tak samo jak włosy, są wielokolorowe i składają
się z niezliczonych barwnych plamek. Dopatrzył się brązu, żółci i zieleni
wpadającej w turkus, ale obiecał sobie, że jutro spojrzy uważniej i rozpozna
więcej odcieni.
- Co tak patrzysz? Ubrudziłam się? - Wielobarwne ślepia posłały mu
ostrzegawcze spojrzenie, więc niechętnie odwrócił wzrok.
- Przepraszam. Myślałem o jutrzejszych zajęciach.
- Aha. Rozumiem. Ja również. Nie mogę się doczekać, kiedy... umoczę
wreszcie pędzel w farbie.
- Dajcie te kubki - wtrąciła kucharka. Oboje sięgnęli jednocześnie po
naczynia, przed chwilą postawione na blacie. Dłoń Maggie popchnięta
ramieniem Bena zmiotła na podłogę dwa kubki. Na szczęście tylko jeden się
stłukł. Wykonano je z grubego białego fajansu.
- Przepraszam - mruknął, zbierając skorupy. Maggie wytarła podłogę
papierowym ręcznikiem. Gdy klęczeli obok siebie na podłodze, poczuł woń
jabłek i... chyba kokosów. Tego nie było w wieczornym menu.
Jej także nie dostaniesz, powiedział sobie.
Wyszli natychmiast, nie czekając na podziękowanie. Chmurna mina
kucharki świadczyła, że nie mogą liczyć na dobre słowo.
- Daliśmy plamę - szepnęła Maggie.
- Aha - przytaknął uśmiechnięty Ben.
Amatorzy malowniczych zachodów słońca rozsiedli się na werandzie.
Ben przyglądał się przez okno uroczym starszym paniom. Ciekawe, która z
nich dałaby się omotać Silverowi. Roześmiana różowowłosa Janie chyba
nie. Jest wesoła, zrównoważona i ma sporo zdrowego rozsądku, więc nie da
sobie wcisnąć żadnej tandety za duże pieniądze. Sympatyczna babka.
Jej przyjaciółka Georgia to również fajna kobieta. W tym wypadku
niebezpieczeństwo było większe. Georgia miała siwe włosy, nosiła sukienkę
w drobne kwiatki, sweter z haftem na przodzie, grube pończochy i wygodne
buty. Jeszcze się łudzi, że wszyscy są mili i uczciwi. Oprócz Georgii co
najmniej kilkanaście uczestniczek kursu mogło ulec presji Silvera i stracić
19
sporo pieniędzy, kupując bezwartościowe reprodukcje.
Nie miał jeszcze pomysłu, jak udaremnić zakusy tego łobuza, ale nie
przejmował się tym, bo z doświadczenia wiedział, że najlepsza jest twórcza
improwizacja. Tego nauczyła go długoletnia praca w policji.
- Wszyscy siedzą na werandzie. Chcesz się do nich przyłączyć? -
zapytał Ben.
Maggie zamilkła na pół minuty. W końcu pokręciła głową.
- Nie, dziękuję - powiedziała i odeszła.
Dobrze ci tak, Hunter, pomyślał sobie. Masz ważną misję do spełnienia,
więc się nie rozpraszaj.
20
ROZDZIAŁ TRZECI
Maggie dość wcześnie wróciła do swego pokoju. Zwykle kładła się
spać co najmniej godzinę później. Od jutrzejszego ranka kursanci mieli
samodzielnie przygotowywać i podawać posiłki, a plan dyżurów kazano im [ Pobierz całość w formacie PDF ]