[ Pobierz całość w formacie PDF ]

w nozdrza jej zapach. - I wspaniale pachniesz.
- Ty też - wydyszała, gdy ujął jej twarz w dłonie i pogładził palcem po policzku.
- Wiesz, że możemy tu utkwić na wiele dni... i nocy.
Poppy odwróciła głowę. Chwyciła lekko zębami jego palec, a potem zaczęła go
ssać. Czuła w ustach słony smak skóry i słyszała, jak gwałtownie nabrał powietrza. Cał-
kiem niezle, jak na początkującą - przemknęło jej przez głowę.
- Masz taką miękką skórę - powiedział, przesuwając wilgotnym palcem po jasnej
szyi i z powrotem ku ustom.
R
L
T
Uśmiechnął się, kiedy zadrżała pod jego dotykiem.
- Luca - wyszeptała, gdy przytulił się do niej tak mocno, że fizycznie poczuła, jak
bardzo jej potrzebuje.
- Zawsze cię pragnąłem - wyznał.
Poppy zdołała w odpowiedzi wydać tylko nieartykułowane westchnienie, które
jeszcze bardziej podsyciło jego żądzę. Dotknął kącika jej ust kciukiem, a potem ustami.
Przesunął końcem języka po wewnętrznej stronie górnej wargi.
- Chcę poczuć twój smak - powiedział wprost do jej ust.
- Tak, proszę, o tak...
Namiętność wzięła nad nią górę. Uciszyła głos rozsądku. Wolna od wewnętrznego
konfliktu i już nieskrępowana zasadami logiki, zatraciła się całkowicie. Krew wrzała w
jej żyłach. Nie myślała już, tylko czuła, odbierała, w sposób zadziwiająco naturalny, tak
jak zawsze reagowała na Lucę.
- Dobrze ci? - spytał gardłowym głosem.
Poppy otworzyła oczy i popatrzyła na niego z zachwytem.
- Nie zamierzam uciekać.
- Dobrze wiedzieć.
Przyciągnął ją mocniej i pogłębił pocałunek. Całował tak zachłannie, że jej serce
zatrzymało się na chwilę, by zaraz przyspieszyć do galopu. Uderzeniowe dawki adrenali-
ny krążyły w gorącej krwi, tak że całe ciało pulsowało.
Luca odchylił głowę i popatrzył na jej rozpaloną twarz, zadyszany.
- Jeżeli w ciągu najbliższej minuty nie pójdziemy do sypialni, to nigdy tam nie do-
trzemy, a nie chcę, żeby dywan spłonął pod nami.
- Tu nie ma dywanu - wyjęczała, półprzytomna z tęsknoty.
Objął ją dłońmi za pośladki i uniósł do góry. Wziął głęboki oddech, gdy poczuł na
sobie jej miękkie kształty.
- Tak cię pragnę, że zaraz oszaleję z pożądania - wyszeptał.
R
L
T
ROZDZIAA SZSTY
Luca niósł ją tak lekko, jakby nic nie ważyła. Poppy ssała słonawą, opaloną skórę
jego szyi, gdy kopniakiem otworzył drzwi sypialni. Wybrał jeden z mniejszych pokoi w
zamku, mniej więcej rozmiarów połowy boiska piłkarskiego. Jednak świece płonące na
parapecie okna i ogień trzaskający w kominku dodawały mu przytulności. Poppy ledwie
zauważyła, jakie przygotowania poczynił, ponieważ zaniósł ją wprost na łóżko. Odsunął
na bok wełnianą draperię łoża z baldachimem, odchylił narzutę i ułożył ją delikatnie w
pościeli z głową na poduszce, zanim wyprostował plecy. Pospiesznie zdzierał z siebie
ubranie, nie odrywając od niej wzroku. Mosiężne kółka ciężkiej zasłony zabrzęczały, gdy
ją zaciągał, nim baldachim otulił ich we wnętrzu łoża niczym aksamitny kokon.
W zamkniętej przestrzeni zapach lawendy, którą babcia wkładała do komódek z
bielizną pościelową, stał się mocniej wyczuwalny. Wiedziała, że zapamięta go na całe
życie. Ilekroć dotknie krzaka lawendy choćby rąbkiem spódnicy, zawsze wróci myślami
do Luki, do tej chwili radosnego, czystego, pełnego oddania.
Poppy leżała nieruchomo z ręką pod głową. Chłonęła wzrokiem twardy, brązowy
tors, śledziła grę mięśni pod lśniącą skórą. Był tak piękny, że zapierało jej dech w piersi,
a łzy napływały do oczu. Od dawna marzyła o takiej chwili. Luca pożerał ją spojrzeniem
ciemnych oczu, tak gorącym, że niemal parzyło przez warstwę ubrania - w jej odczuciu
zdecydowanie zbyt grubą. Chyba czytał w jej myślach albo po prostu doskonale znał
pragnienia kobiet, bo chwycił dolny brzeg swetra i ściągnął go przez głowę.
- Dużo lepiej wygląda na tobie - skomentował widok stanika w kratkę.
Sięgnął ręką za plecy, rozpiął haftkę i uwolnił jędrne piersi.
- A teraz jeszcze piękniej - dodał, nim ujął w usta różowy sutek. - Jesteś taka wraż-
liwa - szepnął, gdy gwałtownie nabrała powietrza. - Nic nie rób, pozwól mi się pieścić.
Poppy otworzyła usta, ale zapomniała, co chciała powiedzieć. W ogóle zapomniała
o całym świecie. Gdy jej dotykał, wszędzie, palcami i ustami, czuła, że pobudza każde
zakończenie nerwowe na powierzchni całej skóry. Nagle ogarnął ją lęk, czy tak doskona-
ły mężczyzna uzna ją za atrakcyjną. Chciała być piękna dla niego. Chwycił wargami pła-
tek jej ucha. Kiedy je całował, fala gorąca od jego oddechu objęła całe ciało.
R
L
T
- Przestań myśleć, cara. Tylko czuj.
Słodka męka oczekiwania sięgnęła zenitu, gdy zaczął gładzić wewnętrzną stronę
ud. Właściwie dopiero wtedy uświadomiła sobie, że jest zupełnie naga. Nie pamiętała,
kiedy ją rozebrał. Uśmiechnęła się słodko i figlarnie i oddała następny namiętny poca-
łunek. Oddychali jednym powietrzem, zgodnym chórem wzdychali i jęczeli z rozkoszy.
Tylko na chwilę odsunął Poppy, żeby zrzucić kilt. Gdy pózniej całowała go po szy-
i, usłyszał, jak mamrocze, jakby próbowała przekonać samą siebie:
- Mogę to zrobić.
- Dawno nie miałaś mężczyzny? - zapytał.
- Oj, bardzo dawno - potwierdziła.
Kiedy po długich pieszczotach i pocałunkach odkrył, że nikt przed nim jej nie
tknął, nie odczuwał wyrzutów sumienia, że on pierwszy ją posiadł. Oddała mu całą sie-
bie, bez oporów, z radością i rozkoszą. Gdy leżał obok niej, czekając, aż serce odzyska
normalny rytm, odwróciła ku niemu twarz, wplotła palce w wilgotne włosy i powiedzia-
ła:
- Dziękuję. Nie przypuszczałam, że to może być takie... cudowne.
- Czy możesz mi wytłumaczyć, jak to możliwe, że do tej pory pozostałaś nietknię-
ta?
Naprawdę nie mógł się nadziwić. Nie znał bardziej zmysłowej i wrażliwej istoty.
Nie podejrzewał, że nigdy przed nim nie miała kochanka. Nagle przemknęła mu przez
głowę przerażająca myśl. Natychmiast wyrazu ją na głos:
- Czyżby jakieś złe doświadczenie zraziło cię do mężczyzn?
Poppy ziewnęła. Kompletnie nieświadoma, że obudziła w nim instynkty opiekuń-
cze, przeciągnęła się jak zadowolona kotka.
- Czy koniecznie musimy rozmawiać na osobiste tematy? Nie psujmy tej chwili,
proszę. Zresztą czy można się upić, nie próbując alkoholu? - zażartowała po kolejnym
ziewnięciu. - Mam nadzieję, że cię nie rozczarowałam. O nie, nie będę prosić o komple-
menty. Sama się pochwalę. Byłam świetna. No powiedz coś wreszcie!
- Tak. Byłaś wspaniała.
- Naprawdę chciałam się tego pozbyć. Zaczęło mi przeszkadzać.
R
L
T
- Miło mi, że ci pomogłem - odparł, niemile zaskoczony jej dziwnym wyznaniem.
Ale doświadczenie nauczyło go, że nigdy nie wiadomo, co Poppy powie lub zrobi.
- Nie gniewasz się na mnie? Moim zdaniem nie masz powodu. Powinno cię cie-
szyć, że mi się podobało. W końcu to mój pierwszy raz...
- Bez obawy. Nie jestem na ciebie zły. Raczej... oszołomiony, skoro już koniecznie
musisz wiedzieć.
- Nic dziwnego. Jednorazowe przygody nie polegają na gadaniu.  Było miło dzię-
kuję, cześć". A ja paplę jak najęta.
- Nie traktuję naszego zbliżenia jako jednorazowej przygody.
- A jak? - spytała Poppy.
Zaabsorbowana gładzeniem go po udzie, nie pochwyciła gniewu w jego głosie.
- Jak niedokończoną opowieść.
- Którą teraz zakończyłeś?
Gianluca położył rękę na ponętnej krągłości jej pośladka. Ciemne oczy rozbłysły,
jakby rozświetlone wewnętrznym blaskiem.
- Nie. Dopiero zacząłem.
Poppy przygryzła wargę.
- Brzmi ciekawie - rzuciła od niechcenia, zdziwiona, że stać ją na taką swobodę.
Czy byłaby równie odprężona przy kimś innym? Serce podpowiedziało, że dobrze
zrobiła, czekając. [ Pobierz całość w formacie PDF ]