[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Ich spojrzenia spotkały się i Suzie miała wrażenie, że zadrżał cały
świat. Nie była w stanie nic powiedzieć, z trudem oddychała.
Mack odezwał się pierwszy.
- Może zostaniemy tutaj, Suzie, i zadzwonimy po pizzę? Co ty na to?
Trudno jest odbyć poważną, decydującą rozmowę w restauracji. Tutaj nic
nie będzie nas rozpraszać. - W jego oczach tlił się płomień pożądania.
W głowie Suzie zapaliła się ostrzegawcza lampka. Przez kilka
ostatnich dni starała się trzymać Macka jak najdalej od własnego mieszkania
i sypialni. Czy będzie w stanie myśleć rozsądnie, gdy między nimi zabraknie
restauracyjnego stolika i ugrzecznionego kelnera?
Czuła, że mięknie. Jego sugestia miała sens. Z całą pewnością łatwiej
będzie im rozmawiać w jej mieszkaniu, jeżeli, oczywiście, uda im się
skoncentrować na tym, co musi zostać powiedziane. Będzie musiała słuchać
rozumu, nie serca!
Nie może pozwolić, by Mack choć przez chwilę wziął ją w ramiona,
bo inaczej będzie jego na zawsze, a zarzuty przestaną się liczyć.
Ze zdziwieniem usłyszała własną spokojną odpowiedz:
- Jeżeli tak sobie życzysz, choć muszę cię ostrzec, że w mieszkaniu
panuje straszny bałagan. - Zdając sobie sprawę, że rozmawia z Mackiem,
dodała: - Czyli dokładnie to, co lubisz.
- Zawsze lubię przebywać z tobą, Suzie, bez względu na warunki.
Zarumieniła się. Mogła się tego spodziewać.
- Ostrzegałam cię. Wszędzie porozkładane jest moje szycie i stare
gazety, których nie wyrzuciłam. - Z niepokojem przypomniała sobie o
artykule, który dostała od Priscilli. Gdzie też go zostawiła? Nie mogła sobie
118
RS
przypomnieć. Jeżeli Mack go zobaczy i pomyśli, że położyła go tam
specjalnie, żeby go utemperować...
Westchnęła. Jeszcze rok temu pokazałaby mu ten wycinek, ale teraz,
kiedy przekonała się, jak bardzo kocha swoją córeczkę... Jej uczucia dla
niego były jeszcze silniejsze niż przedtem. Zbytnio go kochała, by zrobić
cokolwiek, co mogłoby go zranić bądz upokorzyć.
Poza tym Mack się zmienił. Nie był już włóczącym się, bezrobotnym
motocyklistą. Jego przeglądarka musi się dobrze sprzedawać, jeżeli został
zaproszony, by wygłosić przemówienie na zjezdzie w Las Vegas. Był
przecież właścicielem lśniącego nowością bmw! Bez względu na to, w jaki
sposób zdobył pieniądze na jego kupno - od bogatego kuzyna, z dużej
wygranej w kasynie, czy dzięki własnej, ciężkiej pracy - stać go na
utrzymanie luksusowego auta, a zatem musiał mieć stałe dochody.
Wiedziała, że w głębi duszy nie obchodzi jej, czy dochody Macka są
małe, czy duże, tylko co zamierza z nimi zrobić. Dlatego wahała się, czy do
niego wrócić. Czy wciąż grał w kasynie? Czy nadal zdarzało mu się pić? W
jego oddechu nie wyczuła nigdy alkoholu, ale w jaki sposób można się
przekonać, czy ktoś jest hazardzistą?
Jej ojciec potrafił ukryć ten haniebny sekret przed światem przez całe
swoje życie, dzięki pomocy kochającej matki Suzie, która cały czas ciężko
pracowała i zawsze gotowa była się poświęcić, by zatuszować jego błędy
lub wyciągnąć go z tarapatów. Suzie pamiętała o wszystkich kłótniach
rodziców, o krzyku, złamanym sercu i cierpieniu matki.
Zadrżała. Czy ona, chociaż bardzo kochała Macka, była gotowa
zaryzykować i zgodzić się na los podobny do tego, jaki spotkał matkę? Czy
potrafiła zignorować historię własnych rodziców? Czy była w stanie wyzbyć
się uprzedzeń? Czego właściwie chciała?
119
RS
ROZDZIAA DWUNASTY
Gdy tylko weszli do środka, Suzie zaczęła biegać po całym mieszkaniu
i sprzątać porozrzucane wszędzie gazety, skrawki materiału, projekty i na
wpół ukończone ubrania. Sądziła, że sprzątając, uspokoi rozdygotane nerwy.
- Jeżeli o mnie chodzi, nie musisz się przejmować -roześmiał się
Mack. - Jestem przyzwyczajony do bałaganu, pamiętasz?
Oczywiście, że pamiętała. Pamiętała wszystko, dobre i złe momenty. I
właśnie te drugie nie dawały jej spokoju.
Starała się odwrócić jego uwagę od otwartych na oścież drzwi sypialni.
- Tęsknisz za rodzinnym domem? - spytała. Rozpadał się ze starości i
był zagracony, ale był to w końcu dom, w którym Mack się wychował i na
pewno wiązały się z nim różne szczęśliwe wspomnienia. O rodzicach, dzie-
ciństwie i dorastaniu. Ona sama odczuwała nostalgię na myśl o tej ruderze.
Tam poznała Macka i zakochała się w nim, tam została poczęta Katy...
Mack wzruszył ramionami. W życiu tęsknił tylko za jednym - za
Suzie. Niemal szalał z tęsknoty za nią.
- Cóż, rozwalał się ze starości. Muszę przyznać, że bardzo przyjemnie
mieszka mi się tutaj, w Melbourne. W nowoczesnym apartamencie, bez
bałaganu.
Oczy Suzie otworzyły się szeroko.
- Chcesz mi powiedzieć, że w twoim mieszkaniu nie ma bałaganu?
Chciałabym to zobaczyć! - Drgnęła na dzwięk własnych słów, ale było za
pózno na tłumaczenia.
- Możesz je zobaczyć, kiedy tylko zechcesz. Ale to tylko wynajęte
mieszkanie. Zamierzam kupić dom, choć to w dużej mierze zależy od
ciebie...
120
RS
Suzie zamarła. Dom... zależy od ciebie... Czuła, jak wypowiedziane
przez niego słowa wirują w jej głowie. Mack chciał się ustatkować? Związać
na stałe z nią i z Katy?
- Mack... - zaczęła i od razu urwała, niepewna, jak poruszyć kwestię
dręczących ją wątpliwości.
- Suzie, przestań się tak kręcić. Usiądz obok mnie.
- Mack zdążył usadowić się wygodnie na kanapie i teraz wskazywał
miejsce obok siebie. - Jest wiele spraw, które musimy omówić.
Spojrzała na jego opaloną dłoń i zdała sobie sprawę, że jeżeli usiądzie
obok niego, jeżeli pozwoli mu się dotknąć, choćby przez przypadek, nie
będą ją obchodziły żadne sprawy. Przytaknie mu we wszystkim.
Przysunęła więc krzesło i usiadła naprzeciwko Macka. Jego
ciemnobrązowe oczy były równie zmysłowe i pociągające, jak jego ciało,
ale przynajmniej w ten sposób chciała się w jakiś sposób od niego
odgrodzić.
- Suzie, wiem, dlaczego nie możesz mi zaufać, dlaczego boisz się to
zrobić - Mack od razu przeszedł do sedna.
- Masz olbrzymi żal do swojego ojca, którego, nie wiedzieć czemu,
utożsamiasz ze mną.
Nie zaprzeczyła. Bała się, to prawda. Racjonalna i wyrachowana część
jej osobowości bała się zaufać Mackowi, choć serce ufało mu od pierwszej
chwili.
- Twoja matka myli się co do mnie. W niczym nie przypominam
twojego ojca - oznajmił Mack. - Rzeczywiście, w przeszłości byłem
odrobinę dziki: uwielbiałem szybką jazdę harleyem, dużo piłem i lubiłem się
zabawić. Ale to wszystko uległo zmianie, gdy poznałem ciebie. Zmieniłem
się, Suzie. Tamte dni minęły. Czasem wypiję z kumplami jeden browar albo
121
RS
kieliszek wina do obiadu, ale to wszystko! - podkreślił. - I nigdy, przenigdy
nie prowadzę, jeżeli wcześniej wypiłem choćby kroplę alkoholu. Nawet w
młodości nie wsiadałem na motor, będąc na rauszu. Powiedz szczerze, czy
kiedykolwiek widziałaś mnie pijanego? - spytał wprost.
Zawahała się, wspominając tamtą noc, kiedy przyszedł do domu,
cuchnąc whisky i opowiadał o wielkiej wygranej w kasynie, tarzając się w
banknotach. Jak bardzo przypominał jej wtedy ojca z czasów, zanim popadł
w wywołaną alkoholem depresję.
Delikatnie poruszyła ten temat, wiedząc z doświadczenia, jak wrażliwi
są alkoholicy i hazardziści na punkcie własnych uzależnień. - Tamtej nocy,
kiedy wygrałeś w kasynie, Mack, w Sydney... Musiałeś pić i grać przez całą
noc!
Mack spojrzał na nią z przerażeniem. [ Pobierz całość w formacie PDF ]