[ Pobierz całość w formacie PDF ]

pod nie, wciągając zapach jej jabłkowego lotionu do ciała, którego używała jesienią. Mama
ma ten nawyk zmieniania perfum wraz z porą roku.
 Cieszę się, że go spotkałaś  powiedziałam w końcu.  Z tego co słyszę, Will to fajny
facet.
 To prawda.  Pocałowała mnie w czubek głowy.  Myślę, że twój tata by to
zaaprobował.
Tata zaaprobowałby każdego, kto uszczęśliwi mamę. Byłam tam, kiedy lekarz
powiedział, że dłużej już tata nie wytrzyma. Stałam przed ich sypialnią i słyszałam, jak tata
mówi, by znowu kogoś pokochała. Tylko tego chciał.
Zamknęłam oczy. Taki rodzaj miłości powinien pokonać chorobę. Taki rodzaj miłości
powinien przezwyciężyć wszystko.
Rozdział 8
Poprawiłam cienkie, czarne ramiączka po raz trzeci i w końcu się poddałam. Nie ważne
ile razy poprawiałam dekolt, sukienka nie chciała podjechać wyżej. Nie mogłam uwierzyć,
że na mnie pasowała. Niech to szlag, pasowała aż za dobrze, biorąc po uwagę różnice w
sylwetkach mojej i Dee. Moje cycki mogą dzisiaj wyjść i powiedzieć cześć. Sukienka
opinała biust i talię, i opadała w miękkich falach aż do kolan.
Wyglądałam nawet seksownie.
Ale muszę przykryć te dziecinki. Odwróciłam się do szafy. Wiedziałam, że gdzieś
miałam czerwony kardigan, który nie będzie gryzł się z sukienką, ale nie mogłam go
znalezć z tym bałaganie. Zajęło mi kilka minut, zanim zrozumiałam, że jest w suszarce.
 A niech mnie  jęknęłam, schodząc chwiejnie po stopniach na czarnych szpilkach.
Dzięki Bogu, że mama już wyszła do pracy. Albo dostałaby zawału, albo zaczęła
klaskać. W obu przypadkach byłoby to zawstydzające. Poszłam korytarzem, czując mdłości
i zdenerwowanie. Słyszałam samochód na zewnątrz i śmiechy, gdy strzepnęłam i założyłam
kardigan na siebie. A jeśli zrobię coś głupiego? Uniosę telewizor w chacie pełnej kolegów z
klasy?
Rozległo się pukanie do drzwi. Wzięłam głęboki oddech, podeszłam do frontowych
drzwi i otworzyłam je.
 Hej.
Blake wszedł do środka z bukietem sześciu róż. Przesunął po mnie wzrokiem.
 Wow, wyglądasz naprawdę świetnie.  Uśmiechnął się i wyciągnął kwiaty w moją
stronę.
Zarumieniłam się, wzięłam je i wciągnęłam ich świeży zapach. Czułam się odurzona.
 Dziękuję. Nie musiałeś.
 Ale chciałem.
Ach, znowu słowo klucz: chcę.
 Cóż, są piękne. I ty też wyglądasz naprawdę dobrze.  Miał na sobie ciemny sweter z
dekoltem w kształcie litery V i koszulę z kołnierzem pod spodem. Cofnęłam się, trzymając
róże blisko przy sobie. Nikt nigdy wcześniej nie dał mi kwiatów.
 Chcesz się czegoś napić, zanim pójdziemy?
Blake pokiwał i podążył za mną do kuchni. Wybór był ograniczony, więc dostał
chłodzony napój na bazie wina mojej mamy. Oparł się o blat, rozglądając się po wnętrzu,
gdy ja szukałam wazonu dla róż.
 Wszędzie masz książki. To urocze.
Uśmiechnęłam się i ustawiłam róże na blacie.
 Mama tego nie znosi. Zawsze próbuje je zbierać.
 A ty je odkładasz z powrotem na miejsce, co?
Zaśmiałam się.
 No, dokładnie.
Ruszył naprzód z butelką napoju. Spuścił wzrok i wyciągnął rękę do srebrnego
naszyjnika. Jego kłykcie musnęły moją klatkę piersiową.
 Interesujący naszyjnik. Co to za kamień?
 Obsydian  powiedziałam.  Dostałam w prezencie.
 Jest inny.  Opuścił go.  Fajny.
 Dzięki.  położyłam na nim palce, próbując pozbyć się z myśli obrazów Daemona.
Zastanowiłam się, co teraz powiedzieć.  Dzięki za kwiaty jeszcze raz. Są naprawdę piękne.
 Cieszę się, że ci się podobają. Bałem się, że będę głupio wyglądał, dając ci je.
 Nie. Są idealne.  Uśmiechnęłam się.  Gotowy, by iść?
Dokończył napój i opłukał butelkę, zanim wrzucił ją do kosza. Mama by go pokochała 
cóż, poza częścią nieletni-pije-jej-napój-alkoholowy.
 Jasne  powiedział.  Ale mam złe wieści. Mogę zostać tylko góra pół godziny.
Rodzina zdecydowała się pojawić w ostatniej chwili. Naprawdę mi przykro.
 Nie  powiedziałam, mając nadzieję, że zawiedzenie nie jest słyszalne.  To nic.
Pózno cię o tym uprzedziłyśmy.
 Jesteś pewna? Czuję się jak głupek.
 Jasne. I nie jesteś głupkiem. Przyniosłeś mi kwiaty.
Blake uśmiechnął się.
 Cóż, chciałem ci to wynagrodzić. Może chcesz iść jutro ze mną na kolację?
Pokręciłam głową.
 Jutro nie mogę. Spędzam dzień z mamą.
 A może w poniedziałek?  zapytał.  Rodzice pozwalają ci wychodzić wieczorem w
ciągu tygodnia?
 Jest tylko mama, ale tak, pozwala.
 To dobrze. Widziałem w miasteczku małą, indyjską knajpę.  Zbliżył się odrobinę.
Poczułam lekki zapach jego wody po goleniu, co przypomniało mi o rozmowie, którą [ Pobierz całość w formacie PDF ]