[ Pobierz całość w formacie PDF ]

David pokiwał głową.
 Coraz bardziej marzę o tym, żeby się położyć.
Dołączył do nich Matt z informacją, że taksówka przyjedzie po nich pod
główną bramę. Poszli w milczeniu, zbyt wyczerpani, żeby o czymkolwiek
rozmawiać.
Jednak zanim mieli okazję odpocząć, pojawił się kolejny problem. Media
zwietrzyły, że w Pinnacle Studios była jakaś katastrofa i pojawiły się niczym
stado sępów.
W poprzek ulicy tłoczyli się fotoreporterzy, robiąc zdjęcia przyjeżdżającym
wozom policyjnym i odjeżdżającym karetkom. Te ostatnie miały trudności z
manewrowaniem, ponieważ tarasowało im drogę coraz więcej wozów
transmisyjnych  zarówno stacji lokalnych jak i ogólnokrajowych.
Zmęczony Leif zwrócił się do Matta.  Pamiętasz, do jakiej korporacji
taksówkowej dzwoniłeś? Trzeba im powiedzieć, żeby podjechali z innej strony.
Przyjechali do hotelu ukradkiem jak złodzieje i poszli prosto do swojego
apartamentu. Tam jednak czekała na nich pilna wiadomość od kapitana
Wintersa.
Leif został wybrany na rzecznika i postanowił, że najlepiej będzie
przeprowadzić rozmowę w pełnym formacie holo  ustawiając trzech
pozostałych Zwiadowców za sobą. Gdy tylko kapitan ich zobaczył, zasypał ich
gradem pytań, stawianych rzeczowym, wojskowym tonem.
 Otrzymaliśmy kilka sprzecznych informacji z mediów  powiedział.  Chcę
poznać fakty.
Słuchając raportu Leifa, uzupełnianych technicznymi wyjaśnieniami Matta i
Davida, Winters przybierał coraz bardziej ponury wyraz twarzy.
 Nieznana liczba cywili odniosła obrażenia poprzez holo. Pewnie powinniśmy
się cieszyć, że nie stało się to podczas ogólnokrajowej transmisji.
Leif doszedł do wniosku, że ta uwaga nie wymaga jego komentarza.
Kapitan uderzył dłońmi o blat biurka.
 To już nie są psikusy jakiegoś dzieciaka! Zamierzam zagrać nieco ostrzej z
Pinnacle Productions. Do tej pory sztab ich prawników odsyłał nas z kwitkiem;
powoływali się na prawo do prywatności, prawa własności, aż dziw, że nie
wspomnieli o zasadzie rozdzielenia kościoła od państwa. Jednak tego nie mogą
zlekceważyć. Ktoś obszedł protokoły bezpieczeństwa dla Sieci i transmisji holo.
To nie robota jakiegoś dzieciaka, dłubiącego przy komputerze w garażu.
Winters wyglądał jak człowiek, który myślał, że podnosi sznurek, a okazało
się, że trzyma w ręku ogon tygrysa.
 Mówimy tu o skomplikowanych, wielowarstwowych zabezpieczeniach.
Czasem bystry programista jest w stanie obejść je na tyle, żeby zafundować
komuś lekki wstrząs.
Leifowi przyszedł do głowy program Davida, chroniący statek przed
manipulacjami z zewnątrz.
 Jednak złamanie zabezpieczeń tego stopnia wymaga nakładów, na które
stać tylko wielką korporację& albo rząd.
Winters obrzucił chłopców surowym spojrzeniem.
 Możecie być pewni, że dowiemy się, kto to zrobił.
Rozłączył się, a chłopcy poszli spać, ze słowami kapitana dzwięczącymi w
uszach.
Spali jak kłody do rana i ledwie zdążyli na śniadanie. Restauracja hotelowa
świeciła pustkami. Większość uczestników konkursu, która normalnie jadłaby
teraz śniadanie, leżała w szpitalu.
Oczywiście, jedna drużyna pojawiła się w komplecie. Wyglądali jak skłócona
rodzinka. Była to wyjątkowo niepopularna drużyna z Sojuszu
Południowokarpackiego. Zarówno Zoltan jak i Cetnik rzucali Zwiadowcom Net
Force nienawistne spojrzenia, równie intensywne jak promienie lasera. Leif
cieszył się, że nie są w VR, w przeciwnym razie on i jego przyjaciele leżeliby
teraz na ziemi, przeszyci ich wzrokiem na wylot.
Zauważył też, że Ludmiła wyglądała tak, jakby w nocy nie zmrużyła oka.
Zwiadowcy nałożyli sobie jedzenie na tace i usiedli przy stoliku, który
znajdował się najdalej jak to było możliwe od stolika drużyny SP.
 No dobrze  odezwał się Andy.  Trzymałem buzię na kłódkę od kiedy
wstałem, ale muszę zadać to pytanie. Co im strzeliło do głowy, żeby zrobić coś
tak głupiego?
 Dostrzegli szansę na objęcie prowadzenia& i wykorzystali ją.  David napił
się słabej herbaty, ugryzł kawałek wyschniętego tosta i zaczął żuć.
Spośród ich czwórki, jedynie Andy, który miał żołądek bez dna, nałożył sobie
furę jedzenia na tacę. Sam zapach przyprawiał Leifa o lekkie mdłości.
 Jeśli na to liczyli, to się srodze zawiedli  powiedział Matt, ze wzrokiem
utkwionym w płatkach z mlekiem.  Wciąż siedzimy im na ogonie.
Leif pokiwał głową.
 Nic dziwnego, że tak na nas patrzyli, kiedy weszliśmy. Bardzo poważnie
złamali zasady gry. Dowcipy, nawet sabotaż, to jedna rzecz. Jednak przez
ostatni numer Cetnika i Spółki wiele osób wylądowało w szpitalu. Przyciągnęło to
uwagę mediów. A największą goryczą musiał drużynę SP napawać fakt, że nie
osiągnęli zamierzonego celu.
 Wiem, o co im chodziło  powiedział Andy z ustami pełnymi jajecznicy.  Ale
czy było warto? Przecież jednym z ludzi na noszach był Milos Wallenstein.
Zawsze podejrzewaliśmy, że ich popierał.
 Zgadza się  zawtórował mu Matt.  Zobaczcie tylko, jak skakał wokół
Cetnika podczas konferencji prasowej, a potem krył szpiegowanie i sabotaż
drużyny z SP.
 Nie wspominając już o ukrywaniu faktu, że ich statek jest uzbrojony  dodał
chłodno Leif.  Myśleliśmy, że jego poglądy polityczne pozbawiły go
obiektywizmu przy kilku pierwszych zdarzeniach. I wydawało się nam, że i jego
zaskoczył fakt użycia broni przez Thurienów. Dzisiaj wieczorem spotkała go o
wiele bardziej przykra niespodzianka. Nie wierzę, że ktokolwiek ryzykowałby
kontakt z tym zabójczym światłem, gdyby został wcześniej ostrzeżony.
 To mogła być jakaś usterka techniczna  stwierdził David.  Spodziewali
się, że stroboskop zaszkodzi tylko ludziom w VR, a dla tych w holofilmie nie
będzie problemem.
Matt był pełen podejrzeń.  Albo zdecydował się przez to przejść, żeby
wyglądać na niewinnego.
 Dlatego w zależności od tego, w co uwierzycie, Milos Wallenstein albo jest
prawdziwym fanatykiem, albo narzędziem, którego można się pozbyć, kiedy
przestaje być potrzebne  powiedział Leif.  Jedno jest pewne: po wydarzeniach
wczorajszego wieczoru, jego posada jest zagrożona.
Trzej pozostali chłopcy utkwili w nim zdumione spojrzenia.
 Pomyślcie tylko, naraził studio na serię pozwów sądowych  i za jaką cenę?
Filmu holo z efektami specjalnymi, którego i tak nie można zaprezentować
widowni, nie wywołując u niej ataków epilepsji? [ Pobierz całość w formacie PDF ]