[ Pobierz całość w formacie PDF ]

%7ładne słowa nie były potrzebne. Smutek i ból zastąpiło prawdziwe
ukojenie. Rico uniósł głowę i spojrzał Julie w oczy. Zobaczył w nich
piękno, dobro i prawdę, które zawsze w nich były, tylko on nie umiał ich
rozpoznać.
- Moja ukochana - wyszeptał.
- Zawsze twoja - potwierdziła żarliwie. - Moje serce należy do ciebie,
mój syn i całe moje życie.
- Przysięgam, że moje serce też nigdy nie należało do innej kobiety -
oświadczył uroczyście - bez względu na to, co...
- Cicho... - Julie położyła mu palec na ustach. - Niepotrzebne nam żadne
wyjaśnienia. Liczy się tylko przyszłość.
- Zostaniesz tutaj, ze mną. Wezmiemy ślub. - Słowa Rica zabrzmiały w
połowie jak rozkaz, w połowie jak błaganie.
- Dobrze, pobierzemy się. Gary i ja już nigdy cię nie opuścimy.
- Nareszcie będziemy prawdziwą rodziną. Och, najdroższa... To był
pierwszy pocałunek w ich nowym życiu. Tulili się do siebie jak
rozbitkowie, którzy w końcu odnalezli bezpieczną przystań.
Wysoka, starsza kobieta wśliznęła się do pokoju. Gary odwrócił się do
niej i spytał zdziwiony:
- Ciociu Cassie, dlaczego oni płaczą i się całują?
- Zostawmy ich samych - powiedziała Cassie. - Potem postaram się
wszystko ci wyjaśnić&
RS
102
RS [ Pobierz całość w formacie PDF ]