[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Z dala od wścibskich oczu.
- Myślałem o tobie.
S
R
- O! I bez wątpienia również o sobie.
- Sądziłem, że restauracja fortu cię zainteresuje.
- Daruj sobie! Nie potrzebuję, żebyś mi szukał zajęć. Mam córkę i pracę w
Anglii.
- Nie możesz mnie wykluczyć ze swojego życia.
- A ty nie możesz ignorować moich potrzeb! Nie rozumiesz, prawda? Dla cie-
bie związek pomiędzy ludzmi to kwestia władzy i posiadania, a dla mnie to bezwa-
runkowa miłość i wolność.
- Tym się właśnie różnimy. Ty bujasz w obłokach, a ja patrzę na świat realnie.
- I marzysz o ciepłym łóżku i kochance czekającej na ciebie w forcie? Nie ma
mowy, Khal! Nie możesz mnie uwięzić na pustyni dla własnej rozrywki.
- Nie rób ze mnie potwora.
- Ach, tak? Jakie wzorce przekażemy Hanie, jeśli zgodzę się na twoją propo-
zycję?
- Hana jest księżniczką. Będzie miała całą rzeszę służących.
- Ona nie potrzebuje służących, tylko miłości i bezpieczeństwa.
- Myślisz, że nie potrafię jej tego dać?
- Nigdy bym nie stanęła między wami. Dobrze o tym wiesz. Tak samo jak to,
że nie zostanę twoją kochanką.
- Dopiero co odzyskałem córkę. Nie pozwolę jej wyjechać.
- %7ładen sąd nie odmówi mi prawa do wspólnej opieki.
- W którym kraju?
Zadrżała. Gdzie się podział ten człowiek z pustyni? Ten mężczyzna nie zawa-
ha się przed niczym.
- Proszę, zrozum. Mówimy o naszej córce.
- Właśnie. Hana zostanie tutaj i będzie mieszkać z pozostałymi członkami ro-
dziny królewskiej.
Pobladła.
S
R
- A jej matkę umieścisz daleko w starym forcie. O, nie!
Zablokował jej drogę do drzwi.
- Dokąd się wybierasz?
- Do Hany. Byle dalej od ciebie. Pakuję nasze rzeczy i wracamy do domu.
- Tu jest jej dom, a ty możesz sobie jechać, ale bez córki. Wybieraj.
Spojrzała na niego z niedowierzaniem.
- Chyba nie sądzisz, że wyjadę bez dziecka?
- Jej miejsce jest przy mnie. Twoje też.
- Aha, mam siedzieć cicho i znać swoje miejsce. I być wdzięczna za okazaną
wspaniałomyślność. Niestety, mnie nie można kupić. A teraz otwórz drzwi i wy-
puść mnie!
- Możesz odejść, ale Hana zostaje ze mną.
- Z tobą? Mam pozwolić, byś ją wychował na osobę bez serca? Sądzisz, że
wszystko można zdobyć za pomocą pieniędzy i władzy. Mylisz się. Wiem, kiedy
ktoś oferuje mi bubel.
- Co? Daję ci dom i bezpieczeństwo!
- Mam żyć w ukryciu jako twoja kochanka? - Zamilkł. Pokręciła głową. - To
pusty gest. Ja i Hana już mamy dom. Nie potrzebujemy niczego więcej.
- Jako moja córka Hana musi mieć stałą ochronę. Możesz jej to zapewnić?
Zbladła. Dobrze znała odpowiedz.
S
R
ROZDZIAA PITNASTY
- Nie musi tak być. Nie chciałem cię zranić. Proszę, posłuchaj mnie. Nie upie-
raj się. Nie musisz być sama.
- Owszem, muszę.
Przygryzła wargę aż do krwi. Patrzył na to z rozdartym sercem. Zrobiłby
wszystko, by oszczędzić jej bólu. Wszystko, poza poślubieniem jej. Nie wiedział,
jak rozwiązać tę sytuację.
- Czy mogę ci jakoś ulżyć?
- Nie. Znajdz mi dobrego prawnika.
- Mogę ci pomóc.
- Nie odpowiada mi twoja propozycja.
- %7łylibyśmy jak prawdziwa rodzina.
- Dopóki byś się nie ożenił? Nie będę się ukrywać.
- Nic by ci nie groziło. W każdej chwili mogłabyś wrócić do Liverpoolu.
- I zostawić Hanę z tobą i twoją żoną?
- Przemyśl to jeszcze.
Spojrzała na mężczyznę, którego tak ukochała i który nagle stał się kimś zu-
pełnie obcym.
- Zastanowię się, Wasza Wysokość.
Nie zamierzała siedzieć z założonymi rękami ani też zaakceptować propozycji
szejka. Zadzwoniła na lotnisko i zabukowała bilet. Jakie to proste...
Następnie zeszła do pokoju dziecinnego i wyjęła Hanę z łóżeczka. Nie zamie-
rzała się wymykać jak złodziej. Dziecku nie zagrozi żadne niebezpieczeństwo, gdyż
zadzwoniła do Departamentu Spraw Zagranicznych w Anglii i poprosiła o ochronę.
Próbowała przekonać Khala, teraz czas działać. W domu zatrudni prawnika.
Wezwała limuzynę i poprosiła jedną z opiekunek, aby pojechała z nią na lot-
nisko.
S
R
- Chcę, by Jego Wysokość miał pewność, że Hana wsiadła do samolotu cała i
zdrowa.
Kobieta obiecała, że tego dopilnuje.
Sądził, że zastanie ją w pokoju dziecinnym. Kiedy okazało się, że opuściła pa- [ Pobierz całość w formacie PDF ]