[ Pobierz całość w formacie PDF ]

jednego z hologramów nie przemycę do sali prawdziwego potwora, który cię zabije? oswajania nowych okazów zwierząt do swojej mena\erii.
Zdalniaki są tak podobne do oryginałów, \e nigdy nie będziesz wiedział, czy walczysz - Uspokój się - powiedział. - Uspokój. Nie zamierzam zrobić ci krzywdy. Nie
z prawdziwym wojownikiem, czy tylko z hologramem. A zatem, je\eli będziesz stał jestem jednym z uczniów tej akademii.
bezczynnie i nie zgodzisz się walczyć, prawdziwy wróg mo\e po prostu ściąć głowę z Abyssin jednak nie chciał, by ktokolwiek go uspokoił, i zaczął się zbli\ać do
twojego karku. Jacena, wymachując długimi łapami jak groznymi szponiastymi cepami. Oczywiście -
Oczywiście, zapewne nie zechcę zrobić czegoś takiego podczas pierwszych pomyślał chłopiec. - Je\eli potwór jest tylko hologramem, \adna z technik Jedi się nie
ćwiczeń. Jest szansa, \e nie zechcę. A mo\e właśnie spróbuję, by przekonać cię, \e przyda.
mówię prawdę? Spędzisz tutaj du\o czasu, kształcąc się i ćwicząc techniki ciemnej Nagle Abyssin wyciągnął długą sękatą pałkę, dotychczas umocowaną do pleców.
strony. Nigdy się nie dowiesz, czy nie stracę cierpliwości do ciebie. - Brakiss odwrócił Pałka przypominała powykręcaną gałąz, zakończoną ostrymi szpikulcami, o wiele
się i wyszedł z sali treningowej. Metalowe drzwi zamknęły się za nim z dzwięcznym dłu\szą ni\ klinga świetlnego miecza Jacena. Jednooki potwór mógł zatem dosięgnąć
łoskotem. chłopca bez obawy, \e zostanie choćby muśnięty przez świetliste ostrze.
Jacen został sam w ogromnej, słabo oświetlonej sali o ponurych, szarych ścianach. - Blasterowe błyskawice! - mruknął pod nosem Jacen.
Czekał, czując przyspieszone uderzenia pulsu. Oprócz bicia serca i własnego oddechu Włączył miecz świetlny i poczuł przed sobą pulsowanie mocy energetycznego
nie słyszał \adnych innych odgłosów, jakby pomieszczenie pochłaniało wszelkie ostrza, którego błękitny blask niemal go oślepiał.
dzwięki. Przestąpił z nogi na nogę i wyczuł twardy klejnot corusca, wcią\ ukryty w Abyssin zamrugał jedynym ogromnym okiem, a potem, otwierając paszczę, pełną
bucie. Pocieszał się faktem, \e imperialni \ołnierze nie znalezli i nie zabrali kamyka, ostrych kłów, ruszył do ataku. Stworzenie zamachnęło się kolczastą pałką niczym
aczkolwiek nie wiedział, w jaki sposób cenny kryształ mógłby mu teraz pomóc. łomem.
Obrócił rękojeść świetlnego miecza w palcach, starając się podjąć decyzję, co Jacen, usiłując obronić się przed ciosem, ciął niemal odruchowo świetlnym
robić. W głębi duszy był przekonany, \e Brakiss chciał tylko go nastraszyć; \e nie mieczem. Jarzące się ostrze odcięło czubek pałki tak łatwo, jakby kroiło kawałek
odwa\y się wpuście prawdziwego śmiercionośnego potwora. Jakaś część jego umysłu miękkiego sera. Kolczasty szpikulec z głuchym stukiem upadł i potoczył się po
mówiła mu jednak, \eby nie był tego taki pewien, i to ukłucie niepewności sprawiało, metalowej posadzce.
\e ogarniał go niepokój. Straszliwa bestia spoglądała przez sekundę na dymiący koniec pałki, po czym
Nagle w sali coś rozbłysnęło. Jacen usłyszał za plecami donośny zgrzyt i obrócił zawyła i ponownie zaatakowała chłopca. Tym razem Jacen był gotów do obrony.
się, chcąc dostrzec jego zródło. Zobaczył, \e drzwi, których przedtem nie zauwa\ył, Czując przypływ adrenaliny i słysząc szybkie uderzenia własnego serca, zestroił swój
otwierają się ukazując wylot mrocznej pieczary. Z jej czeluści wyłoniło się coś organizm z Mocą i spróbował skupić uwagę na potworze.
ogromnego, po czym, powłócząc łapami i drapiąc ostrymi pazurami posadzkę, ruszyło Abyssin zamachnął się pałką po raz drugi. Drewniana kłoda przecięła jednak
w jego stronę. powietrze zbyt blisko Jacena, \eby chłopiec mógł obronić się świetlnym mieczem.
Jedną z ulubionych rozrywek Jacena, kiedy przebywał w domu było studiowanie Uchylił się, ale maszkara zaatakowała ponownie, tym razem usiłując go rozszarpać
niezwykłych i dziwnych okazów roślin i zwierząt. Chłopiec przeglądał setki wyciągniętymi szponami drugiej ręki.
dokumentów z zarejestrowanymi wizerunkami obcych istot, starając się wszystkie Jacen upadł na posadzkę i przeturlał się, nie wypuszczając świetlnego miecza z
zapamiętać, ale dopiero po dłu\szej chwili zorientował się, kim jest ohydny potwór, dłoni. Starał się trzymać go w wyciągniętej ręce nad głową, tak by śmiercionośne ostrze
który wyłonił się z mrocznego lochu. nie zrobiło mu krzywdy.
Kevin J. Anderson, Rebecca Moesta Akademia Ciemnej Strony
81 82
Abyssin zamachnął się pałką, starając się trafić chłopca grubszym końcem. Jednak
Jacen, le\ąc na plecach, uniósł rękę ze świetlnym mieczem, po czym szybkim ruchem
nadgarstka odciął pozostałą część pałki, tak \e w dłoni potwora został dymiący kikut.
R O Z D Z I A A
W ostatniej sekundzie chłopiec przeturlał się na bok. Nie chciał zostać trafiony przez
odcięty kawał drewna.
Abyssin odrzucił na bok nieprzydatny kikut i ponownie zaryczał, po czym rzucił
się ku Jacenowi, chcąc porwać go w szpony. Jacen zasłonił się świetlnym mieczem, a
potem wyciągnął go do góry niczym włócznię. Jarzący się szpic ostrza pogrą\ył się w
szerokim torsie pochylającego się nad Jacenem zwierzęcia. Ze skwierczeniem i sykiem
14
zagłębiał się w dymiącej ranie, a\ wypalił ogromną dziurę w sercu Abyssina.
Zmiertelnie ranna maszkara wydała cichnący skrzek bólu, po czym straciła władzę
w łapach i zaczęła się przewracać. Jacen zamrugał, kiedy uświadomił sobie, \e za pół [ Pobierz całość w formacie PDF ]