[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Masklin pomógł mu wrócić na platformę, odruchowo otrzepał go i przyznał:
 Myślę, że choć znaki mają znaczyć to, co mówią, to, co mówią, wcale tego nie
znaczy.
Grimma wypełzła spod  Kodeksu , najwyrazniej wściekła.
314
Angalo wyplątał się ze zwojów sznurka i przekonał się, co to znaczy stać się obiek-
tem damskiej wściekłości.
 Jesteś totalnym idiotą!  warknęła.  Karuzela?! Kretyn! To jest rondo, nie
karuzela, tumanie, bo to jest znak drogowy! A do tego jesteś maniakiem szybkości!
I nie umiesz słuchać? Mówiłam, żeby jechać wolniej? Mówiłam! Jak do ściany!
 Nie możesz do mnie tak mówić!  odpysknął Angalo, cofając się jednak prze-
zornie.  Gurder, powiedz jej, że nie może mnie wyzywać!
Gurder, siedząc na wszelki wypadek, przyjrzał mu się z dziwną miną i odparł spo-
kojnie:
 Jeśli o mnie chodzi, to może cię nazywać, jak tylko ma ochotę. I zrobić z tobą,
co tylko zechce. Nie przeszkadzaj sobie, moja droga!
 Zaraz! To ty mówiłeś o złotych koniach!  oburzył się Angalo.  Nie widziałem
żadnych złotych koni; a ktoś widział złote konie? Jakbyś mnie nie wygłupił tymi złotymi
końmi. . .
 Przestań się mnie czepiać. . .  ostrzegł Gurder.
 A ja nie jestem żadna  twoja droga !  dodała Grimma pod adresem Gurdera.
315
 Nie chciałbym przeszkadzać  rozległ się z dołu głos Dorcasa.  Ale jak coś
takiego zdarzy się jeszcze raz, to tu jest kupa wkurzonych nomów, które wtedy znajdą
się tam. Czy wyraziłem się wystarczająco zrozumiale?
 To tylko małe problemy kierownicze  odezwał się uspokajająco Masklin, po
czym dodał cicho, a groznie:  Przestańcie się już kłócić! Za każdym razem, gdy na-
tykamy się na problem, zaczynamy się sprzeczać. To bez sensu!
 Wszystko było w najlepszym porządku, dopóki on. . .  zaczął Angalo.
 Zamknij się!  Masklina zatrzęsło ze złości, aż wszyscy wytrzeszczyli się na
niego.  Mam was wszystkich dosyć!  krzyknął.  Wstyd mi za was! Tak nam
dobrze szło, a teraz co?! Nie trudziłem się nad tym wszystkim tylko po to, żeby jakiś
komitet kierowniczy wszystko zepsuł! Teraz wstawać i zabierać się do roboty! Tam jest
cała kupa nomów, które liczą, że dowieziemy ich bezpiecznie na nowe miejsce. I tylko
to jest ważne! Zrozumieliście?
Spojrzeli po sobie zawstydzeni. Angalo rozplatał sznurki, a sygnalista pozbierał
flagi.
316
 Ehem  zagaił cicho Angalo.  Myślę. . . myślę, że należałoby wrzucić pierw-
szy bieg, jeśli nikt nie ma nic przeciwko temu?
 Dobry pomysł  zgodził się Gurder.  Wrzucamy.
 Ale ostrożnie  dodała Grimma.
 Dziękuję.  Angalo był wcieleniem uprzejmości.  Co ty na to, Masklin?
 Hm? Co? A tak, jak najbardziej.
Przynajmniej w okolicy nie było już budynków  jechali pustą drogą, oświetlając
jedynym działającym reflektorem coraz gęstszą mgłę. Z przeciwka minęły ich ledwie
dwa pojazdy.
Masklin zdawał sobie sprawę, że wkrótce powinni poszukać jakiegoś stosownego
miejsca, by zakończyć podróż. Powinno być osłonięte i znajdować się z dala od ludzi 
ale nie za bardzo, bo był pewien, że nadal będą potrzebować od nich całej masy rzeczy.
Może nawet jechali na północ, ale jeśli tak, to wyłącznie dzięki szczęściu.
I właśnie w takiej chwili: zmęczony, zły i nie bardzo uważający na to, co widzi przed
maską, zobaczył tam Drastyczną Obniżkę.
317
Drastyczna Obniżka stał na środku drogi i machał latarką. Za nim, nieco z boku, stał
samochód z błyskającym na dachu błękitnym światłem.
Inni też go zobaczyli.
 Drastyczna Obniżka!  jęknął Gurder.  Dotarł tu przed nami!
 Gazu!  zażądał zdeterminowany Angalo.
 Co chcesz zrobić?  spytał Masklin.
 Zobaczymy, czy jego latarka jest silniejsza od ciężarówki.
 Nie możesz rozjeżdżać ludzi!
 To Drastyczna Obniżka, nie ludzie!  warknął Angalo.
 On ma rację  przyznała Grimma.  Sam powiedziałeś, że nie możemy się
zatrzymywać.
Masklin, zamiast się kłócić, złapał za sznurki i pociągnął. Ciężarówka skręciła
w ostatnim momencie, akurat gdy Drastyczna Obniżka ze wzbudzającą podziw szyb-
kością puścił latarkę i skoczył w krzaki. Coś łomotnęło, gdy tył ciężarówki spotkał się
z błyskającym samochodem, a potem Angalo kategorycznie odebrał Masklinowi sznur-
ki i wyprowadził pojazd na mniej więcej prosty kurs.
318
 Nie musiałeś tego robić  sarknął.  Drastyczną Obniżkę można przejechać,
prawda, Gurder?
 Cóż. . . no. . .  Gurder łypnął na Masklina.  Prawdę mówiąc, nie jestem do
końca pewien, czy to był Drastyczna Obniżka. Miał ciemniejsze ubranie. . . no i ten
samochód z lampą na dachu.
 Ale czapka i latarka były te same!  Ciężarówka podskoczyła, zjeżdżając na
pobocze, toteż Angalo skupił się na wyprowadzeniu jej na drogę i dopiero potem dodał
z satysfakcją:  Jak by nie było to już przeszłość. Zostawiliśmy Arnolda Brosa (zał.
1905) w Sklepie i nie potrzebujemy już tych wszystkich przesądów. Nie na zewnątrz.
Słowa te wywołały ciszę na platformie. Tym głębszą, że poza nią inne odgłosy wy-
pełniały kabinę.
 Przecież to prawda.  Angalo nie miał zamiaru ustąpić.  Dorcas też tak myśli.
I cała masa młodszych też. [ Pobierz całość w formacie PDF ]