[ Pobierz całość w formacie PDF ]

pozostawiał wątpliwości, ale ponieważ w innym przypadku moje ciało nie mogło byd wolne, musiałam
przyzwyczaid się do tego. Musiałam mied chłopca. Tylko co powie na ten temat mój ojciec? Co mu
przyjdzie do głowy? Jestem w takim wieku, w którym zupełnie oficjalnie, i dla wszystkich wokół będzie to
zrozumiałe, mogę mied ukochanego. Mogłabym przyprowadzad go do domu, jest dwa lata starszy ode
mnie, pełnoletni. Mama wiedziałaby o wszystkim na bieżąco, a ja byłabym uratowana...
Z zimną krwią opracowałam swój plan, nie mając najmniejszego pojęcia, że rzeczywiście przeżyję historię
miłosną. Była ona najpiękniejszą w moim życiu. To co mówię jest idiotyczne, przecież moje
186
życie jest krótkie, mam dzisiaj dopiero dziewiętnaście lat i poza tą z Bruno nie miałam żadnych innych
historii miłosnych. Jednak to nie ma znaczenia, ta wydaje mi się najpiękniejszą w moim życiu.
- Kim jest ten chłopiec?
On zgrywa tatusia, który troszczy się o stosunki towarzyskie swojej córki. Powiem mu, kto to jest, z
przyjemnością.
- Bruno.
- Aha... Od kiedy go znasz?
- Od paru tygodni, bardzo go lubię.
- Pracuje?
- Ostatni rok chodzi do gimnazjum.
- Ach, tak.
To wszystko. Nie wrzeszczy, niczego mi nie zabrania, nie utrudnia też spotkao z Bruno. O co chodzi?
Przygotowałam się na kłótnię, a tu nic. Wygląda na zadowolonego. To przecież oczywiste, że on jest
zadowolony! Jakaż ja jestem głupia! Teraz jest kryty. Kiedy będę z kimś chodziła, on nie będzie mógł byd
oskarżony o gwałt. Właściwie co tam, jest mi to obojętne, w każdym razie uniknę tych jego trzech
przyjaciół z Lyonu. On chciał mężczyzny w moim życiu, więc jest tak jak chciał.
Jeszcze nie uzmysłowiłam sobie, że on tę sytuację będzie wykorzystywał. Będzie sobie w dalszym ciągu
używał nie tylko na mnie, ale również i na Bruno. Jaka ja byłam naiwna! Sądziłam, że jestem dojrzała, z
pewnością pod pewnymi względami i wbrew swojej woli byłam, jednak wciąż pozostawałam naiwna jak
mała dziewczynka. Do tej pory próbowałam flirtowad, ale te przygody nie trwały dłużej niż dwa tygodnie.
On o niczym nie wiedział. Na to, aby z chłopcem w moim wieku posunąd się dalej, nie mogłam się
zdobyd, od
187
razu widziałam głowę mojego ojca. Kiedy jakiś chłopak brał mnie w ramiona, natychmiast rzucałam się
do ucieczki. Bruno był inny, on podobał mi się naprawdę, chciałam go. Moja rodzina też zaakceptowała
go bez przeszkód. Poczułam nagle, że istnieję...
Przed naszym domem mamy swoje miejsce spotkao. Betonowa płyta, ogołocona, pusta, bez użytku,
tylko dla nas pełni jakąś rolę. My, to jest Bruno i ja, nazywamy to miejsce kwadratem. Przyszedł po mnie
do domu, siedzieliśmy na betonie i rozmawialiśmy, a potem całe popołudnie spacerowaliśmy.
Kładzie rękę na moich ramionach, aleja cofam się mimo woli.
- Co ci jest?
- Nic.
Jedynie to, że nie znoszę, kiedy mnie ktoś dotyka. To mi właściwie jest. Siedzimy na betonowej płycie,
przed nami stoi dom, piękny dom, kupiony na kredyt. Ten dom zmienił moje życie. Po raz pierwszy każdy
otrzymał swój pokój. W moim pokoju są różowe tapety, mam łóżko z jasnego drewna i dobraną do niego
komodę. Ten pokój to jest mój kąt, moja dziura, miejsce, do którego  on" nie przychodzi. Tutaj zapalam
wieczorami swoje świeczki, tutaj marzę, piszę mój pamiętnik, tutaj też modlę się do kochanego Boga,
który nie udziela mi żadnej odpowiedzi.
Bruno pochyla się nade mną i całuje mnie, to jest mój pierwszy pocałunek. Czuję bliskośd jego ust, są jak
motyl. Nigdy jeszcze nie widziałam innej twarzy tak blisko mojej.
- Dlaczego mnie tak całujesz?
- Jak tak?
- Nie wiem, zatem do jutra?
188
- Cześd, do jutra.
Pozwoliłam się pocałowad, żeby zrobid mu przyjemnośd i powiedziałam cokolwiek, po prostu, żeby coś
powiedzied. Odchodzi, a ja biegnę do swojego pokoju, wskakuję na łóżko z jasnego drewna i na jednej
jego nodze wypisuję datę - 13 maja 1986. Mój pierwszy od lat, od dzieciostwa, naprawdę szczęśliwy
dzieo i prawie natychmiast pojawia się podejrzenie:  a jeżeli on nie traktuje mnie w ogóle na poważnie,
jeżeli to się skooczy?"
Piątek, idę do szkoły; leje jak z cebra. Nienawidzę wtorków i piątków, gdyż we wtorki ojciec zamyka się
ze mną z powodu rachunków. W środy nie mam lekcji w szkole. W piątki też to robi, bo soboty mam
wolne od szkoły.
Kiedy się ściemnia, wyszukuję jakąś wymówkę.
- Mogę wyjśd z Sophie, mamo?
- Dokąd? Przecież ciągle leje jak z cebra.
- Na kwadrans, zrobimy kółko.
- Ale nie dłużej, dobrze? Twój ojciec zaraz wróci do domu.
Gówno mnie obchodzi ten dziad. Biegnę z moją siostrą w deszczu, w poszukiwaniu Bruno. Betonowy [ Pobierz całość w formacie PDF ]