[ Pobierz całość w formacie PDF ]

 Czy milady ma już dość?
 Tak, dziękuję panu, sir.
Ken wziął ją za rękę i pomógł wstać. Zawinął ją w duży frotowy ręcznik i
wyjął z wody. Przytulał ją do siebie przez długą chwilę, zanim postawił na
78
emalutka
us
o
l
a
d
n
a
c
s
podłodze. Nie odsunęła się. Nie czuła takiej potrzeby.
Poprawiła ręcznik, idąc za nim w kierunku łóżka. Usiadł i ustawił ją sobie
między nogami. Zaczął powoli przesuwać ręcznik, ocierając delikatnie krople
wody, zdawało się po jednej.
 Co robisz?  zapytała.
 Wycieram cię.
 Jestem w stanie wytrzeć się sama.
 Dobrze o tym wiem. Ale to jest lekcja pierwsza w twojej okropnie
zaniedbanej edukacji. Czy kiedykolwiek byłaś wycierana przez mężczyznę?
Janet przełknęła ślinę, a jej przed chwilą zimna skóra zaczęła nabierać
ciepła.
 Nie mogę powiedzieć, że tak.
 Więc pozwól mi być pierwszym  powiedział, podczas gdy pieścił językiem
różowawą, wystającą brodawkę  i ostatnim.
Usta zamknęły się na niej. Ssał najpierw jedną pierś, potem drugą, i kiedy
przesuwał się w tę i z powrotem jego gorące usta parzyły skórę. Kolana ugięły
się pod nią i chwycił ją w ramiona, trzymał przytuloną, a potem położył na
pościeli.
Ken pochylił się, czarne oczy lustrowały jej twarz, a ramiona więziły ciało.
Bez słowa zbliżył usta do jej warg. Smakowała szampanem, krewetkami i sobą,
a po łączenie było bardziej podniecające od czegokolwiek innego.
Uwolnił jej usta i uśmiechnął się, podczas gdy palcem obrysowywał jej
czoło.
 To nie idzie według planu  powiedział.
Według niej szło zupełnie dobrze.
 O?  odchrząknęła.  A jaki był plan?
 Według planu miałem ci zrobić długi, rozluzniający masaż, po którym
miałaś stracić wszystkie wątpliwości i rzucić mi się w ramiona.
Zaśmiała się.
 Brzmi wspaniale. Czy mam cię teraz odepchnąć i zaczniemy od początku?
 Nie. Chyba nie.
79
emalutka
us
o
l
a
d
n
a
c
s
Podniósł się i podszedł do komody. Janet usiadła i obserwowała jego
umięśnione plecy. Jej postanowienie, żeby się z nim nie kochać ulatniało się
szybko, i nie mogła sobie przypomnieć czemu to było takie ważne, żeby to tego
nie dopuścić.
Ken wrócił do łóżka i kazał jej przewrócić się na brzuch. Ręcznik trzymała
pod sobą, kiedy zrobiła co kazał. Coś zimnego ześlizgnęło się po jej plecach i
krzyknęła zaskoczona.
 Odpręż się  powiedział.  To tylko balsam.
Zanurzył ręce w płynie i zaczął spokojnie rozcierać go po łopatkach i
plecach. Janet jęknęła, kiedy jej napięte mięśnie zaprotestowały, ale potem była
bezwolna pod mocnym dotykiem. Dotarł do niej zapach balsamu i wdychała
lanolinę z delikatną nutą kokosową. Ręce Kena przesunęły się po ramionach i
rękach, aż po koniuszki palców, by wrócić na plecy.
 Czuję, że topnieję  zamruczała z oczyma przymkniętymi z rozkoszy.
Ken pochylił się nad nią, jego oddech musnął jej ucho.
 To dobrze. Taką właśnie cię chcę  kremową i gotową.
 Uważaj!  ostrzegła ze śmiechem.
Uśmiechnął się i przesunął się na koniec łóżka.
Uniósł jej kostkę i zaczął masować najpierw jedną nogę, potem drugą.
Przesuwał ręce po łydkach, potem po udach, usuwając ból.
A potem jego dotyk się zmienił. Zniknęły mocne, pewne ruchy. Rozpoczęła
się powolna, delikatna pieszczota. Jego palce rozochociły się i dotykały ją
intymnie. Jej ciało wiło się, a w środku szalał ogień.
Ken cofnął ręce i usiadł. Upłynęła chwila, zanim Janet zdała sobie sprawę,
że przestał ją dotykać. Otworzyła oczy i odwróciła się, by spojrzeć na niego. Jego
oczy błyszczały: bezkresne, a twarz była skupiona.
 Powiedziałaś dziś coś o obietnicach  głos miał cichy i chrapliwy.  Też ci
coś obiecałem i dotrzymam tego. Oczywiście, jeśli ty tego chcesz.
Janet odwróciła się całkiem i leżała na plecach. Ręcznik opadł
pozostawiając ją nagą. Bez chwili wahania wyciągnęła do niego ramiona. Rzucił
się do przodu: ręce wyciągnięte po obu jej stronach, ona uwięziona w środku.
80
emalutka
us
o
l
a
d
n
a
c
s
Chciał jej powiedzieć ile do dla niego znaczyło, ale szalejący wewnątrz ogień
sprawił, że tylko patrzył, a słowa uwięzły mu w gardle.
Wyciągnęła ręce i pogłaskała go po twarzy.
 Ken, pragnę cię. Ale nie używam żadnego zabezpieczenia.
 Pozwól, że ja się tym zajmę.  Kiedy skinęła głową, zapytał.  Czy jesteś
pewna, że tego właśnie chcesz? Bo Bóg mi świadkiem, kiedy cię dotknę, nie
będę się już mógł powstrzymać.
Spojrzenia Janet prześlizgnęło się po jego twarzy, silnych ramionach, potem
powróciło przyciągane jego wzrokiem. Wezbrała w niej czułość na widok tego
mężczyzny patrzącego na nią pożądliwie i namiętnie, a próbującego poskromić
swoje ciało. Chciała go wessać, dotknąć tej części, która była jego sednem. To
uczucie było tak silne, tak intensywne, że prawie ją pochłonęło. Otoczyła jego
twarz dwiema drżącymi dłońmi.
 Chodz do mnie  szepnęła.  Chcę cię czuć w środku. Chcę, byś był
częścią mnie. Proszę.
Odsunął się, szybko pozbył się jeansów i zabezpieczył zanim wrócił do łóżka
i jej czekających ramion. Poczuła jego gorące ciało, kiedy kładł się na niej.
Pocałował ją, słodkim pocałunkiem, będącym bardziej niż czymkolwiek 
obietnicą. Podniósł trochę twarz, by spojrzeć jej w oczy. A potem wpatrzony w
nią  wszedł w czekające ciepło. Była tak gotowa, że jęknął, a dreszcz przeszył
jego ciało.
Janet wzdrygnęła się w początkowej fazie, potem uniosła biodra, by
pochłonąć go całkowicie, zdecydowana, by mieć go jak najwięcej, całego.
Wszystkie jej ukryte dotąd pragnienia wybuchły. Rozhulał się pomiędzy nimi
płomień, i płynęli razem, wznosząc się i opadając, zanim ich ciała zareagowały
na ten tumult.
Ken skrył twarz w załomie jej szyi, mrucząc słowa miłości i podzięki, kiedy
doprowadził ich oboje do rzadkiego, wspólnego orgazmu.
Nie poruszyli się. Nie było potrzeby. Ciężar jego był tak samo potrzebny jak
głęboki pocałunek, jakim ją obdarzył. Nigdy przedtem Janet nie była bardziej
odprężona, a kiedy czuła, że rzeczywistość odpływa od niej, wydawało jej się, że
81
emalutka
us
o
l
a
d
n
a
c
s
słyszała słowa  kocham cię .
Ale też mogło jej się to śnić.
9
Ken miał już dość. Po wściekłości, którą wyładował na Edmundzie za
wtrącanie się do jego telefonu, grzecznie wysłuchał przemowy na temat swej
odpowiedzialności wobec firmy i rodziny. A co z odpowiedzialnością wobec
samego siebie?
 Dosyć, Edmundzie  Ken gestykulował idąc w kierunku drzwi. 
Wychodzę, zanim to wymknie się spod kontroli i zaczniemy mówić rzeczy,
których potem będziemy żałować.
 To nie było częścią umowy.
Pod wpływem słów Edmunda ręka Kena zamarła na klamce.
Edmund stał za biurkiem. Ken spojrzał na jego twarz i pojął, że wydarzenia
tego wieczoru wzbudzały zbyt wielkie emocje. Edmund nie mógł zrozumieć,
czemu Ken broni swej żony. Zdał sobie sprawę, że niechęć do Janet nie
dotyczyła jej samej. To wszystko było sprawą interesów, a kiedy chodziło o
Radnor Corporation Edmund miał klapki na oczach. Ken kochał brata i dlatego
poczuł się winny. Miał świadomość, że to co powie będzie jeszcze bardziej
denerwujące. Ale musiał to zrobić, bo słowa same cisnęły się na usta. Nawet
jeśli sam jeszcze nie zaakceptował ich znaczenia. Wrócił na swoje miejsce i
powiedział cichym, opanowanym głosem.
 Wiem, że nie było tego w planie. Ale czy można zawsze zapanować nad
uczuciami?
Oczy Edmunda rozszerzyły się nagle.
 Jesteś w niej zakochany?
 Zaczynam tak myśleć.
 Nie mogę uwierzyć, że ty, Kenneth! Brian  tak, ale ty?
 O co chodzi, Ed? Czy masz coś przeciwko temu, żeby to małżeństwo się
82
emalutka
us
o
l
a
d
n
a
c
s
ułożyło? Dlaczego nie możesz sobie wyobrazić mnie z rodziną  jak ty i Eleanor? [ Pobierz całość w formacie PDF ]