[ Pobierz całość w formacie PDF ]

- Niejedna śliczna dziewczyna dostała już wyrok śmierci. Uroda, niestety, często bywa
elementem składowym zbrodni. Tak jakoś dziwnie świat jest urządzony.
Grabik uważnie przyjrzał się przyjacielowi.
- Ignac, zaczynam się o ciebie poważnie niepokoić. Ty naprawdę ostatnio coraz
częściej popadasz w filozoficzne nastroje.
- Nie wygłupiaj się i nie trać czasu na kiepskie dowcipy. Zajmij się panią Renatą
Tyniecką.
- A ty co masz zamiar robić?
- Ja muszę odbyć poufną konferencję w PKO.
*
Dyrektor Pierwszego Oddziału bardzo uprzejmie przyjął Sucheckiego.
- Zostałem już uprzedzony o pańskiej wizycie, panie kapitanie - powiedział, częstując
gościa papierosami - Prokuratura zwróciła się w tej sprawie do mojej władzy zwierzchniej.
Suchecki przytaknął lekkim skinieniem głowy.
- Tak. Rozmawiałem na ten temat z prokuratorem, zreferowałem mu dokładnie całą
sprawę. Obiecał mi pomóc. Sądzę, że panowie nie mają żadnych obiekcji.
Dyrektor uśmiechnął się.
- Nie tylko nie mamy żadnych obiekcji, ale ja już zdobyłem dla pana potrzebne
informacje. Otóż tak. Mieliśmy w naszym oddziale książeczkę oszczędnościową na hasło
 Veritas odium parit". Książeczka ta została wczoraj zlikwidowana.
- Jaka suma?
Dyrektor zerknął do notatek rozłożonych na biurku.
- Dwa miliony trzysta tysięcy.
- Czy pan się przypadkowo nie orientuje kto podjął tę sumę?
- Jak panu wiadomo książeczka na hasło nie wymaga okazania dowodu osobistego.
Ponieważ jednak suma była dość znaczna przeto urzędniczka zwróciła się do mnie z
zapytaniem czy może bez żadnych zastrzeżeń wypłacić, ale przy okazji obejrzałem sobie
klienta, który jednorazowo podnosi przeszło dwa miliony.
- Godna najwyższej pochwały ciekawość - powiedział Suchecki. - No i co? Jak
wyglądała ta kobieta?
- Kobieta? - zdziwił się dyrektor. - To wcale, panie kapitanie, nie była kobieta. Wysoki,
długowłosy młody człowiek w połatanych dżinsach.
Suchecki był trochę zbity z tropu.
- Długowłosy młody człowiek?
- Tak. Szczupły, wysoki.
- Blondyn, brunet?
- Raczej ciemny. Widzę, że ten rysopis nie bardzo panu odpowiada.
- Rzeczywiście nie bardzo - przyznał szczerze Suchecki. - No ale trudno. Będę się
musiał przyzwyczaić do długowłosego bruneta. Serdecznie panu dziękuję, panie dyrektorze.
Nie wyobraża pan sobie nawet jak bardzo mi pan dopomógł.
*
Kiedy Suchecki skończył mówić, Grabik spojrzał na niego z zafrasowaną miną.
- Psiakrew. Miała być piękna blondyna, a tymczasem marny na rozkładzie chudego
bruneta, w połatanych dżinsach i z długimi włosami. Cóż ty o tym sądzisz?
- Sądzę, że będziemy musieli skorygować trochę naszą koncepcję.
- Innymi słowy: kochanek kochanki.
- Jakbyś zgadł. A ty masz dla mnie jakieś rewelacje?
- Tak jest szefie. Rozkazy dokładnie wykonane.
- To znaczy?
- Odciski palców zdobyłem. Wywiad o naszej szałowej blondynie przeprowadziłem.
No więc tak: modelka, chodziła podobno do szkoły filmowej, ale jej nie skończyła,
statystowała w jakimś filmie, zna język angielski, od czasu do czasu pilotuje cudzoziemców,
przede wszystkim poluje na nadzianych facetów.
- Gdzie mieszka?
- W Leśnej Podkowie, w willi swojej siostry, która wyjechała z mężem na placówkę
zagraniczną.
- Rozmawiałeś z nią?
- Oczywiście. Jakże bym inaczej zdobył odciski jej palców.
- Jak się do niej załgałeś?
- Powiedziałem, że jestem początkującym reżyserem, że mam zamiar kręcić film i
potrzebuję kogoś w jej typie do epizodycznej roli.
- Przypuszczasz, że dala się nabrać?
- Bo ja wiem. Zachowywała się tak, jakby uwierzyła. Miałem spodeczek w kieszeni.
Poprosiłem ją o szklankę wody, a potem, kiedy się po coś odwróciła, zamieniłem zgrabnie
spodeczki i w ten sposób zdobyłem odciski jej palców. Już oddałem do laboratorium. Ale coś
ty taki przegrany?
Suchecki miał rzeczywiście bardzo zakłopotaną minę.
- Psia krew - powiedział ze złością. - Obawiam się, że palnęliśmy spore głupstwo.
- Masz na myśli ten mój  dyskretny wywiad?
- Właśnie.
Grabik pokiwał głową.
- I mnie też to przyszło na myśl, tylko że trochę za pózno.
- Babka wygląda na cwaną?
- Na bardzo cwaną.
Suchecki otrząsnął się z przygnębienia.
- No cóż... trudno. Stało się. Trzeba ją teraz trochę poobserwować.
- To już załatwione
- Teraz musimy jak najprędzej znalezć tego chłopaczka, który zainkasował dwa
miliony złotych.
- Jak masz zamiar to zrobić? - spytał Grabik. - Wystarczy przecież, żeby obciął włosy i
włożył niepołatane portki i nikt go nie pozna.
Suchecki potrząsnął głową. [ Pobierz całość w formacie PDF ]