[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Teraz wszędzie było już ciemno. Tylko trzaśniecie drzwi samochodu i odgłos
pracującego silnika potwierdziły, że incydent w ogóle miał miejsce.
Tyler domyśliła się, że to Perry zmył się błyskawicznie po zrobieniu im zdjęcia.
Skonsternowana stwierdziła, że Zak patrzy na nią ze złością.
 Przygotowałaś to  oskarżył ją.  Rozmyślnie zaaranżowałaś tę sytuację, żeby
twój chłopak mógł ją wykorzystać.
 On nie jest moim chłopakiem  zaprzeczyła.  I nie bądz śmieszny. Jak
miałabym to zrobić?
 Nie wątpię, że to zdjęcie ukaże się jutro w gazetach. Błaganie o pocałunek
masz wypisane w oczach!
 Wcale nic!  zaprotestowała z oburzeniem.  To ty chciałeś mnie pocałować!
 Chyba w twoich snach!  szydził, chociaż zdawał sobie sprawę, że oboje
kłamali.
Rzeczywiście chciał ją pocałować. Tęsknił za tym przez cały wieczór i fakt, że
był na nią zły, nie miał żadnego znaczenia.
Wyglądała tak pięknie w tej czerwonej sukience, podobały mu się nawet jej
krótkie włosy, a brązowe oczy wprost go urzekły. Ale Tyler wzdrygnęła się na
dzwięk jego słów.
 Przykro mi cię rozczarować, Zak, ale nic masz szans pojawić się w moich
snach.
Do diabla, wcale nie chciał, żeby tak wyszło. Tylko że był taki wściekły na nią i
na tego fotografa i w ogóle...
 Tyler Wood?
Zak odwrócił się poirytowany, by spojrzeć na kobietę, która właśnie wysiadła z
taksówki zaparkowanej przed restauracją. Na kobietę, która wyglądała jakby
znajomo, ale której chwilowo nie mógł umiejscowić w pamięci. Była wysoką,
bardzo szczupłą blondynką. Nie był wcale zachwycony jej wystąpieniem.
Tyler zresztą też nie.
Obserwując jej zachowanie, Zak odgadł, że Tyler chętnie umknęłaby z miejsca
spotkania. A z nagłego rozszerzenia zrenic nieznajomej wywnioskował, że jest
zaskoczona towarzyszem Tyler.
Kim była? Kolejną dziennikarką? To tłumaczyłoby jego wrażenie, że już ją
kiedyś widział Nie rozumiał tylko, dlaczego Tyler nagle poszarzała na twarzy,
zupełnie jak wtedy, kiedy rozchorowała się u niego w pokoju.
Czy obawiała się, że ktoś mógłby odebrać jej wywiad z nim? Takie
przypuszczenie nic miało sensu. W ciągu ostatnich siedemnastu lat Zak dal setki
wywiadów. Ten z Tyler nie miał wnieść niczego nowego.
 Tak, jestem Tyler Wood  odpowiedziała.  Ale obawiam się, że nie mamy
czasu, proszę więc wybaczyć...
 Chciałam tylko powiedzieć...
 Przykro mi, ale naprawdę musimy już iść.  Tyler ujęła Zaka pod ramię i
usiłowała pociągnąć w przeciwnym kierunku. Nie był to łatwy manewr, bo Zak był
od niej dużo cięższy i wyższy. Ale Tyler była najwyrazniej zdecydowana dopiąć
swego.
No cóż, pomyślał, nie tym razem. Wciąż był na nią zły za czyhającego pod
restauracją fotografa i nie miał zamiaru nigdzie więcej jej zabierać tego wieczoru.
Poza tym wciąż nie mógł sobie uświadomić, gdzie wcześniej widział blondynkę.
Miał wrażenie, że jej nie lubi. Z lekkiego drżenia ramienia Tyler wywnioskował, że
ona żywi w stosunku do nieznajomej podobne uczucia. Robiło się coraz ciekawiej.
 Nie jesteś czasem trochę niegrzeczna, Tyler?  zamruczał, kiedy pociągnęła
go za sobą i zaczęli oddalać się od restauracji i niezidentyfikowanej blondynki.
Rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie i szła dalej.
 To raczej ona była niegrzeczna  burknęła.  Przerwała nam rozmowę.  I
natychmiast zrobiła minę, jakby chciała się ugryzć w język za przypomnienie mu,
czego dotyczyła ta rozmowa.
Zupełnie jakby potrzebował przypomnienia!
Najwyrazniej ciekawiła go nie tyle obca kobieta, ile sposób, w jaki zareagowała
na nią Tyler. W porównaniu z incydentem z fotografem to i tak było mało ważne.
Zak zatrzymał się gwałtownie.
 Zapomnij o wszystkim, Tyler. Nigdzie nie idziemy.
Patrzyła na niego w świetle ulicznej latami.
 Ale powiedziałeś, że Calum McQuire...
 Wiem, co powiedziałem. Ale to było przedtem.
 Przed czym?  Spojrzała w kierunku blondynki, która weszła już do
restauracji.
 Zanim zrobiono nam zdjęcie  wyjaśnił Zak posępnie.
Tyler przełknęła ślinę. [ Pobierz całość w formacie PDF ]