[ Pobierz całość w formacie PDF ]

osiągnąć. Ten chłopak  zaledwie dziecko  nie tylko zabił Inkwizytora, ale udało mu się
przestraszyć samego Jaksa Pavana. Gdyby Rhinann mógł władać choćby ułamkiem takiej
potęgi...
Mógł też nadal cierpliwie naciskać na Dena Dhura, żeby wyjawił mu prawdę o bocie.
Właśnie doszedł do wniosku, że zapyta o to androida. Bezpośrednie pytanie może przynieść
lepsze rezultaty.
Zastanawiał się nad tym jakiś czas, wreszcie wypuścił raptownie powietrze przez kły
nosowe. Co też on sobie wyobraża? Cała grupa nie miała cienia szansy, by ukryć się przed
mrocznym spojrzeniem Dartha Vadera. Zwłaszcza odkąd członkiem grupy stał się wyrostek,
który emanował Mocą na wszystkie możliwe strony. A jeszcze ten nieznośny android, który
postanowił zrobić z siebie męczennika dla sprawy Jaksa Pavana. Tak czy owak, wszyscy
niebawem skończą w kwaterze Vadera. A to będzie naprawdę niewesoła sytuacja. Vader
dostanie w swoje ręce Jaksa Pavana, Kajina Savarosa, inteligentnego androida, holocron
Sithów, a na dokładkę pyronium i botę. Rhinann nie miał pojęcia, do czego to wszystko
doprowadzi, ale na pewno do niczego dobrego. Obojętne, jak na to spojrzeć, Vader już
niedługo zdobędzie wszystkie atuty.
Wynikał stąd tylko jeden wniosek, chociaż bardzo niemiły. Rhinann czuł pewne wyrzuty
sumienia, uświadomiwszy sobie, że po prostu opowiedział się po niewłaściwej stronie.
ROZDZIAA 14
Za dziesięć czwarta Den razem z I-Pięć przygotowywali transport Dejah i Togrutanki z
Coruscant. Oba talenty Zeltronki, teleempatia i wytwarzanie feromonów, mogły się tu bardzo
przydać. Dejah emanowała atmosferą emocjonalnego bezpieczeństwa, która powinna ułatwić
zabranie obu pasażerek z planety; poza tym wiedziała, kiedy powinna wydzielać feromony, a
kiedy dać sobie z tym spokój.
Wszyscy się zgodzili, że Jax powinien zostać z Kajem i popracować nad generatorami
pola świetlnych rzezb Volette a. Ku zaskoczeniu rycerza Jedi Laranth postanowiła mu w tym
pomóc.
Zanim wszyscy wyszli, I-Pięć odciągnął Jaksa na bok.
 Spodziewam się, że mój udział w tym wszystkim skończy się mniej więcej o dwunastej
zero zero  powiedział.  Zgodziłem się więc spotkać z Tudenem Salem po południu w
Kantynie Zachodzącego Słońca, żeby udzielić mu odpowiedzi w sprawie jego propozycji.
Jax poczuł, że żołądek podchodzi mu do gardła.
 I co zamierzasz mu odpowiedzieć?  zapytał.
I-Pięć przechylił głowę na bok i zmierzył go zagadkowym spojrzeniem.
 Powiedziałem, że to będzie nasza wspólna decyzja, i nie rzucałem słów na wiatr 
zaczął.  Jesteś częścią tego przedsięwzięcia, Jaksie. Kiedy obie damy wreszcie pomyślnie
odlecą, chyba powinniśmy o tym porozmawiać.
 Przeraża mnie to, co mówisz  rzekł Pavan.  A przecież Jedi powinien być odporny na
takie emocje.
 Dlaczego?  zdziwił się I-Pięć.
 Uważa się, że wszyscy jesteśmy skupieni, odważni, dostrojeni do wszechświata...
 No i nikt się nie spodziewa, że jesteście także oschli i nieczuli  odciął się I-Pięć. 
Przyszło ci to do głowy?
Jax pokiwał głową. Rzeczywiście mu przyszło, chociaż wszyscy wtedy uważali, że nie
słucha, tylko śpi. Rozważając możliwość zamordowania Imperatora przez I-Pięć,
przypomniał sobie o bocie i poczuł się nieswojo. Widział przed sobą inne możliwości...
niesprecyzowane, ale niewątpliwie niebezpieczne.
 Cały czas się waham  powiedział teraz i zrozumiał, że chodzi o coś więcej.
Niepewność legła mu na sercu, aż się wzdrygnął. Za dużo rozmyślałem o tym, co się ma
wydarzyć, uświadomił sobie.
Doszedł jednak do wniosku, że nie o to chodzi. Zastanawiał się nad tym od bardzo dawna,
a jednak dopiero teraz doznał wstrząsu.
 Obiecuję, że jeszcze raz to przemyślę  powiedział.  A co ty o tym sądzisz,
przynajmniej na tym etapie?
 Chętnie ci odpowiem  odparł I-Pięć, ale odwrócił się, by włączyć się do przygotowań
grupy Whiplasha.
Jax został w towarzystwie Kaja i Laranth. Postanowił rozgryzć szczegóły generatorów pól
fotonicznych w kinetycznych dziełach sztuki Vesa Volette a. Kaj obserwował jego pracę;
widocznie zdolności obojga Jedi do mechaniki wywarły na nim duże wrażenie.
 Czy to część waszego szkolenia Jedi?  zagadnął wreszcie.
 Prawdę mówiąc, tak  odparł Jax. Zaabsorbowany rozbieraniem wnętrzności świetlnej
rzezby, przesunął trochę na bok włókna emitera i zauważył wyrazny ruch wachlarza
wirującego światła nad swoją głową.
 Wygląda na to, że kierowanie tym światłem jest dosyć proste  zauważyła Laranth.  A
w jaki sposób zamierzasz zwiększyć częstotliwość świetlnych impulsów?
 Dlaczego chcecie to zrobić?  zdziwił się Kaj.
 Im częściej pojawiają się impulsy, tym bardziej nieprzenikliwy staje się świetlny mur 
wyjaśniła Twi lekanka.  To coś jak splatanie sieci. Im więcej włókien przypada na daną
powierzchnię, tym mniejsze są oczka i tym mniej może się przedostać na drugą stronę.
Jax zobaczył w oczach Kaja błysk zrozumienia.
 Rozumiem  przyznał chłopak.  Pracowaliście już nad takimi sieciami w swojej szkole
Jedi?
Jax i Laranth wymienili spojrzenia.
 Każdy Jedi musi skonstruować własny miecz świetlny i utrzymywać go w sprawności 
wyjaśnił Jax.  Musimy więc znać wszystkie problemy mechaniczne i optyczne jego
działania, począwszy od skonstruowania obudowy, przez wybór odpowiedniego kryształu, a
skończywszy na złożeniu wszystkiego w generator świetlnego pola, bardzo podobny do tego,
jaki znajduje się w tej rzezbie.
Kiwnął głową w kierunku świetlnej rzezby, wskazując nisko umieszczony, półkolisty
duraluminiowy wspornik.
 Ale przecież nie skonstruowałeś sam swojego świetlnego miecza  stwierdził chłopak.
Jax spojrzał na broń u swojego pasa.
 To prawda  przyznał smętnie.
 Czy przez to nie czujesz się dziwnie, posługując się nim?  dociekał Kaj.  Chodzi mi o
to, że klinga płonie czerwonym blaskiem.
Jax spojrzał na kamienną twarz Laranth i uśmiechnął się półgębkiem.
 Chodzi ci o to, że ostrzy takiej samej barwy używają Inkwizytorzy?  zapytał.
 No cóż... owszem  przyznał Kajin.
 Wcale nie czuję się dziwnie  wyjaśnił rycerz Jedi.  Zamierzałem skonstruować
własny, nawet zacząłem go budować, ale...
Ale co?  zadał sobie pytanie w myśli.
 Co cię powstrzymało?  zainteresowała się Laranth, patrząc uważnie na narzędzia w
skrzynce Vesa Volette a.
Dobre pytanie, uświadomił sobie rycerz Jedi. Właściwie co go powstrzymało?
 Nie miałem zródła zasilania, które miałoby wpaść w rezonans z kryształem ilum, żeby
wytworzyć spójne pole  powiedział. [ Pobierz całość w formacie PDF ]