[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Nie słyszała, jak Kola rzucił za nią:
 W tym domu mieszka Julka Gribkowa z naszej klasy.
 Aha!  potwierdził Fima.  Oczywiście. I właśnie dopiero wczoraj wróciła ze szpitala!
BDZIEMY SI RAZEM UCZY
Drzwi otworzyła Maria Michajłowna.
 Co się stało?  wykrzyknęła.  Coś w szpitalu? Jak ty wyglądasz?
 Dzień dobry  powiedziała Alicja.  Przepraszam, że przyszłam bez zaproszenia.
 Wchodzże. Jesteś pewna, że nic się w szpitalu nie wydarzyło?
 Kto to przyszedł?  rozległ się z pokoju głos Julki.  Czy to Miła?
 Chcesz powiedzieć  spytała Maria Michajłowna  że w takim stanie szłaś ulicami? I nikt cię
nie zatrzymał? Natychmiast marsz do wanny, rozgrzejesz a ja tymczasem zrobię herbatę.
Julka stanęła w progu i ujrzawszy Alicję, wykrzyknęła:
 Oczom nie wierzę! Uciekłaś?
 Uciekłam.
 Chodz do mnie, opowiesz wszystko.
 Jula, nie widzisz, w jakim ona jest stanie?  rozgniewała się babcia.  Przecież jest prawie
goła. Dopóki się nie wykąpie i nie przebierze, nie męcz jej rozmówkami.
 Przyniosę moje ubranie. Jesteśmy prawie jednego wzrostu.
 Chodz ze mną, Alicjo  powiedziała babcia.
Alicja obawiała się, iż rodzina Gribkowów wpadnie w popłoch, gdy zjawi się tak bez
zaproszenia. Zadzwonią do szpitala, by przyjechali zabrać uciekinierkę.
Po upływie pół godziny Alicja w sukience Julki siedziała przy stole i piła gorącą herbatę.
Musiała posłusznie pod bacznym okiem Marii Michajłowny połknąć profilaktycznie tabletkę
aspiryny.
Dopiero wówczas odbyła się poważna rozmowa.
 Nie wiem, co postanowi Natasza, kiedy wróci z pracy  powiedziała Maria Michajłowna 
i co by powiedział Wołodia, gdyby nie przebywał obecnie z ekspedycją na Tajmyrze. Uważam
jednak, że powinnam zadzwonić do szpitala i uspokoić ich, że Alicja jest żywa, zdrowa i nic jej się
nie stało.
 Oj, babciu, nie rób tego!  zawołała Julka.  Przecież ją zabiorą!
 Co za brak odpowiedzialności!  zdenerwowała się babcia.  Czy nie rozumiesz, że oni tam
w szpitalu potracili głowy? Zniknęła pacjentka cierpiąca na zanik pamięci, przepadła jak kamień
w wodę. Nie, natychmiast dzwonię do szpitala.
 Jeśli zabiorą Alicję, to jadę razem z nią  oświadczyła Julka.  Nie zostawię jej samej.
 Nikt nie zamierza oddawać Alicji do szpitala  uspokoiła ją babcia.  Jeśli potrafiła uciec
i odnalezć nas, to znaczy, że jest zdrowa.
 Ale oni zażądają...
 Niech tylko spróbują zażądać  groznie powiedziała babcia i poszła do drugiego pokoju po
okulary.
 Nie bój się, Alicjo  powiedziała Julka.  Ona cię wybroni.
 Nie boję się.
 Znalezli cię piraci?
 Tak. Myślałam, że poczekam do jutra, ale się zjawili.
 Znowu w postaci Alika i tatusia?
 Nie, jeden zamienił się w chorego chłopca o kuli.
 A to łotr!
Z drugiego pokoju dobiegały odgłosy rozmowy telefonicznej. Dziewczynki umilkły, zamieniły się
w słuch.
 Gwarantujemy... obiecujemy... proszę nie żywić najmniejszych wątpliwości... jutro wszystko
załatwię formalnie... na leczenie ambulatoryjne...
Wróciwszy do dziewczynek, babcia zdjęła okulary, schowała je do futerału i spytała normalnym
głosem:
 Alicjo, nalać ci jeszcze herbaty?
 Babciu!  nie wytrzymała Julka.  Dlaczego nic nie mówisz? Pozwolili?
 A dlaczego mieliby nie pozwolić?
 Och, babuniu, jesteś wspaniała!  wykrzyknęła radośnie Julka.
 Zamiast piszczeć, lepiej byś przyrzekła zachowywać się grzecznie, przynajmniej w czasie
pobytu Alicji u nas.
 Przyrzekam!
 Alicji o to nie proszę, bo jest od ciebie dużo poważniejsza. I właśnie zgodzili się pozostawić ją
tutaj, ale pod jednym warunkiem.
 Jakim?
 %7łe będzie chodziła do szpitala na badania kontrolne oraz zastosuje się ściśle do zaleceń.
 Ale nie dziś  zaprotestowała Julka  dziś będzie tylko odpoczywać.
 Wcale na to nie nalegam. Dziś sama jej nigdzie nie puszczę  powiedziała babcia. Nalała sobie
herbaty, uśmiechnęła się i dodała:  Byli tacy szczęśliwi, że Alicja się odnalazła, że zgodziliby się
na wszystko. A jednak postąpiłaś bardzo lekkomyślnie, Alicjo. Mogłaś zostawić choć karteczkę.
A najlepiej  zaczekać do jutra.
 Och, babciu  przerwała Julka  gdybyś to mogła pojąć, nigdy byś tak nie mówiła!
Alicja kopnęła ją pod stołem, a babcia, lekko urażona, powiedziała:
 Oczywiście, ja nigdy niczego nie rozumiem, kompletnie zdziecinniałam. A propos, Julka,
odrobiłaś lekcje? Jesteś chora, ale nie na wakacjach.
 Odrobię, odrobię.
 Alicji daj do poczytania jakąś książkę. A może prześpisz się trochę, Alicjo?
 Nie, nie jestem zmęczona.
Kiedy wreszcie zostały same, Julka powiedziała:
 Teraz opowiedz dokładnie, jak ci się udało zwiać, a przede wszystkim, jakim cudem dotarłaś
do nas w samej piżamie. Przecież to się w głowie nie mieści  przejechać przez nieznane miasto
w samej piżamie!
 Pomogli mi chłopcy  wyjaśniła Alicja.  Odprowadzili pod sam dom. Nawet kurtkę pożyczyli.
Usiadły na tapczanie w pokoju Julki, pod obrazem przedstawiającym Mount Eyerest. I Alicja
opowiedziała o ucieczce.
 Trzeba wymyślić, kim będziesz  zadumała się Julka, gdy Alicja skończyła swoją opowieść. 
Może przedstawię cię jako moją siostrę cioteczną z dalekiego miasta?... Nie, powiemy, że twoi
rodzice wyjechali do pracy za granicę i dlatego przez pewien czas będziesz mieszkać u nas. Pasuje?
 Wszystko mi jedno.
 Pojutrze idę do szkoły. Możesz przyjść po mnie, pokażę ci wszystkich kolegów.
 A nie możesz ich zaprosić do domu?
 Kogo? Chłopaków? Przecież to wszystko głupole. Kto by ich zapraszał?
 Dlaczego głupole?  zdziwiła się Alicja.
 Taki wiek  powiedziała Julka.  Zdumiewająco opóznieni w rozwoju.
 Nigdy bym nie przypuszczała. U nas bywają całkiem dorzeczni chłopcy.
 No chyba! Przecież minie sto lat! Musi być jakiś postęp. Z pewnością zmądrzeją.
 Jula!  zawołała babcia z kuchni.  Bierz się za lekcje! Daj odpocząć Alicji.
 Zaraz, babciu.
 Pomogę ci  powiedziała Alicja.
 Obawiam się, że tylko namieszasz. Macie inny program.
 Daj podręcznik.
Przysunęła jej książkę. Alicja zaczęła ją przeglądać. Julka wyjęła zeszyt i pióro, lecz tamta już
nie odwracała kartek.
 No i co?  spytała Julka.  Przerabialiście to w dwudziestym pierwszym wieku?
 Myślałam o czym innym  odparła Alicja, odkładając podręcznik.  To za mało spotykać cię po
lekcjach. Lepiej będzie, jak przyjdę do klasy.
 Po co?
 %7łeby zapytać każdego z nich z osobna.
 A jeśli się nie przyznają?
 Wówczas będę zmuszona zostać w klasie. [ Pobierz całość w formacie PDF ]