[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Estonię.
- Wybiorą go na Cesarza?
- Możliwe. Wcale bym się nie zdziwił. Trzeba zrobić wszystko, by mu przeszkodzić.
Nie jestem jednak pewny, który z moich dotychczasowych sojuszników okaże mi
wsparcie.
- Myślisz, że pozostali Elektorzy ugną się przed nim?  dopytywała.
- Król czeski powinien mnie poprzeć. Możliwe, że Arcybiskup Moguncji i Trewiru
także przychylą się ku nam. Palatyn Reński na pewno opowie się przeciwko mnie. Nie
sądzę, by Elektor Saski mnie poparł. Brandenburczyk zagłosuje sam na siebie.
Niepewny jest Arcybiskup Kolonii. Być może poprze on tego wyrostka  Rudolfa
102
z Hesji. W każdym razie moja pozycja zdaje się być mocno niepewna. W dodatku
niektórzy szeptają, że przyczyniłem się do śmierci Reinhardta. Przecież to
niedorzeczne!  wrzeszczał Karol.
maciejpuchalski.blogspot.com
- To mi zakrawa na zręczny fortel.
- Ale kto byłby na tyle przebiegły? Wyjaśnij mi.  Karol czekał z niecierpliwością na
odpowiedz.
- Załóżmy, że ten Erich zorganizował zamach na Reinhardta, by następnie wżenić się
w tron Brandenburgii. Tym samym zyskał prawa Elektora i możliwość wpływu na
władzę w Rzeszy. Podejrzenia mógł skierować na kogokolwiek innego, dowolnego
wroga Reinhardta. To mogli być Duńczycy, Polacy, Bawarczycy, Aużyczanie, Czesi.
Możliwe nawet, że zamachu dokonała agentura dowolnego spośród wymienionych
przeze mnie krajów, a ten Sietzich mógł pomóc im w przeprowadzeniu akcji.
Słyszałam, że duński monarcha planuje inwazję na Rzeszę Germańską po tym, jak
w niewyjaśnionych okolicznościach zginął tu jego syn. Polacy też mieli powody, by
usunąć Reinhardta. W końcu Brandenburczycy nadal okupowali Lubusz i Kostrzyń,
a młody Jan Olbracht tylko szuka okazji, by powojować z Germanami.
- Sugerujesz, że to od początku wszystko wypłynęło z inicjatywy Sietzicha. Dobrze by
było mieć jakieś dowody.
- Nawet jeśli Sietzich nie zostanie Cesarzem, to nadal będzie najpotężniejszym księciem
w Germanii. Sam mówiłeś o jego niezliczonych bogactwach. On sam jeden mógłby
być tarczą przeciw Duńczykom i Polakom. Reszta książąt wezmie to pod uwagę. Ty
zaś masz małą armię i liczne zatargi z pozostałymi władcami germańskimi.
- Jednym słowem jestem według ciebie bez szans.  stwierdził zrozpaczony Karol.
- Nie. Masz szansę, ale musisz się uciec do kuglarskich sztuczek. Gdybym tylko była
w stanie rozkodować tę pieprzoną księgę.
- %7łałuję, że jednak spławiłem Villevorta.
- Villevort to oszust i kombinator. Nie masz czego żałować. Gdybym tylko odzyskała
choć część swojej mocy, wówczas mogłabym rzucić potężne uroki na wszystkich
Elektorów.  stwierdziła Anita.
- Może jednak jesteśmy w stanie coś uczynić?
- Dopóki nie znajdziemy jakiegokolwiek czarodzieja zdolnego do przeniesienia mojej
duszy z powrotem do mojego ciała, to możemy jedynie pomarzyć.
W pewnym momencie po pomieszczeniu rozniósł się dzwięk kołatki. Ktoś pukał do drzwi.
Okazało się, że był to posłaniec z listem w dłoni.
- Mój książę, list od pewnego osobnika podającego się za przyjaciela.
- Kim jest ów przyjaciel?  dopytywał Karol.
- Przybył dziś rano do Braunschweigu w towarzystwie dwóch mężczyzn, młodego
i starego oraz jednego krasnoluda.
- Podobny do elfa?  dopytywał Karol.
- Nigdy nie widziałem elfa, panie. Był wysoki, szczupły, czarnowłosy. Nosił się jak
jakiś mag albo czarodziej.
- Dziękuję. Możesz odejść.
Karol zabrał się za lekturę listu. Anita przypatrywała mu się z ciekawością. Dostroiła swoją
zdolność czytania w myślach do poziomu bawarskiego księcia. Miała szczęście, gdyż Karol
powtarzał w swojej głowie każde przeczytane zdanie.
 Drogi książę, mój przyjacielu.
Wiem, że sprawy między nami nie układały się zbyt pomyślnie. Ciąg niefortunnych zbiegów
okoliczności sprawił, że nie byłem w stanie wykonać twojego zadania, a w dodatku
nadużyłem twojej dobroci i zaufania, narażając twoją siostrę na niebezpieczeństwo. Jestem
103
jednak w stanie wszystko odkręcić, sprawiając, by wilk był syty i owca cała. Mam
w posiadaniu Czarną Księgę. To, co zapewne próbuje aktualnie rozkodować Anita, jest tak
naprawdę zwykłą książką oprawioną jedynie w obwolutę Czarnej Księgi. W drodze do
maciejpuchalski.blogspot.com
Braunschweigu zagłębiałem się w owo dzieło i poznałem zaklęcia potrzebne do rozwiązania
wszystkich twoich problemów. Spotkajmy się na jakimś neutralnym gruncie, gdzie będziemy
mogli porozmawiać bez żadnych przeszkód. Proponuję gospodę na rogu ulicy Targowej
i Traktu Cesarskiego.
Twój sługa, Naedrian Villevort.
Karol spojrzał nieufnie w kierunku Anity. Sprawiała wrażenie zaniepokojonej. Próbowała
przewiercić go spojrzeniem swoich bystrych oczu.
- To faktycznie Villevort. Musiał dowiedzieć się jakoś o naszym wyjezdzie do
Braunschweigu. Przyjechał tu za nami i prosi pokornie o możliwość spotkania.
- Chcesz mu zaufać?  dopytywała Anita.
- Sama mówiłaś, że przydałby się nam czarownik zdolny do przeniesienia twojej duszy.
Villevortowi już raz się to udało.
- Owszem. Przez przypadek. Przeceniasz jego umiejętności. Z pewnością jest [ Pobierz całość w formacie PDF ]