[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Marie-Ange. Wszyscy słuchali z przerażeniem. Narzeczona
Billy'ego, Debbi, nie spuszczała wzroku z jego twarzy.
- Jadę do Paryża - oświadczył Billy. - Marie-Ange ma za sobą
straszny okres i muszę pomóc jej wrócić do równowagi.
Przynajmniej tyle mogę dla niej zrobić.
Nikt z rodziny Billy'ego nie zapomniał, że Marie-Ange przed
wyjazdem do Francji podarowała mu porsche.
- Przenoszę się do Chicago - odezwała się nagle Debbi.
Wszyscy umilkli i patrzyli na nią w milczeniu.
- Co to za pomysł? - zapytał Billy. Debbi się zaczerwieniła.
- Chciałam ci o tym powiedzieć już parę dni temu, ale jakoś
nie mogłam... Dostałam pracę w Chicago.
- A co z nami? - Billy nie był pewien, czy jest mu przykro,
czy się cieszy. Od dawna nie mógł się połapać w swoich
uczuciach do Debbi.
- Jeszcze nie wiem - odpowiedziała szczerze. - Wydaje mi się,
że nie bylibyśmy ze sobą szczęśliwi. Nie chcę mieszkać do
końca życia na farmie, nienawidzę wsi - dodała szeptem.
- Ale ja mieszkam tu i pracuję - rzeki cicho. - Jestem
farmerem, Debbi.
- Mógłbyś robić co innego, gdybyś naprawdę chciał -
wymamrotała.
Billy odwrócił wzrok i powoli pokręcił głową.
- Porozmawiajmy na dworze - zaproponował spokojnie,
podając Debbi kurtkę.
RS
173
Wyszli na ganek, a rodzice i rodzeństwo natychmiast zaczęli
wymieniać uwagi o Marie-Ange i jej tragedii. Wszyscy nadal
nie mogli uwierzyć, że spotkało ją coś takiego. Matka Billy'ego
bardzo się o nią martwiła.
- Myślicie, że oni się pobiorą? - zapytała najmłodsza córka
Parkerów, wskazując ruchem głowy drzwi prowadzące na
ganek.
- Bóg jeden wie - odparła z westchnieniem matka. - Nie mam
pojęcia, co dzieje się teraz z ludzmi, po prostu przestałam
rozumieć ten świat. Ci, którzy powinni się pobrać, żyją
oddzielnie, a ci, którzy nawet nie powinni myśleć o ślubie,
pędem biegną do ołtarza. Większość małżeństw rozstaje się po
roku, może dwóch. Niewiele jest takich jak nasze - dodała,
uśmiechając się do męża.
Kiedy Debbi odjechała, Billy poszedł prosto do swojego
pokoju. Nie powiedział nikomu, jak zakończyła się ich
rozmowa, i cicho zamknął za sobą drzwi.
RS
174
Rozdział dwunasty
Samolot z Chicago już wylądował i Marie-Ange niecierpliwie
czekała w hali przylotów, z Heloise w wózku i Robertem na
rękach. Ubrana była w spodnie, gruby sweter i ciepły płaszcz, a
dzieci miały na sobie identyczne czerwone kurtki, podobne do
tych, jakie pamiętała z własnego dzieciństwa. W ręku trzymała
czerwoną różę dla Billy'ego.
Wreszcie go zobaczyła. Wyglądał dokładnie tak samo jak
wtedy, kiedy codziennie jezdzili autobusem do szkoły. Miał na
sobie dżinsy, białą koszulę, ciepłą kurtkę i nowe buty na
grubych podeszwach, które podarowała mu matka. Zauważył
Marie-Ange i ruszył w jej stronę takim samym krokiem jak
zawsze, z uśmiechem na ustach.
Bez słowa podała mu różę, a on wziął kwiat i długą chwilę
wpatrywał się w twarz dziewczyny, którą kochał. Potem
przytulił ją mocno do piersi i poczuł jedwabisty dotyk jej
włosów na policzku. I wszystko było jak dawniej. Oboje czuli
się tak, jakby po długim rozstaniu wrócili wreszcie do domu.
Zawsze byli sobie bardzo bliscy i nawet ostatnie dwa lata nie
zdołały ich rozdzielić. Kochali się i nic nie mogło tego zmienić.
Nie wiedzieli o tym, ale to samo czuli rodzice Marie-Ange,
Franoise i John, kiedy padli sobie w ramiona na ulicy w
Paryżu.
Billy wypuścił Marie-Ange z objęć i nachylił się, aby
przyjrzeć się jej dzieciom. Powiedział, że są śliczne i bardzo
podobne do matki.
Kiedy szli po bagaż, Marie-Ange opowiedziała mu, jak
wyglądało pierwsze przesłuchanie. Bernard został oskarżony o
trzy próby zabójstwa, a prokuratura wznowiła dochodzenie w
sprawie śmierci Charles'a, syna Louise. Zdaniem oskarżyciela
Bernardowi groził bardzo surowy wyrok za zabójstwo z
premedytacją.
RS
175
- Mam nadzieję, że go powieszą - rzucił Billy z zajadłością,
jakiej nigdy nie słyszała w jego głosie.
Billy nie mógł znieść myśli o jej cierpieniu. Dużo myślał o
swoim i jej życiu, w samolocie i wcześniej, po wyjezdzie Debbi
do Chicago. Postanowili ostatecznie zerwać zaręczyny, lecz
jeszcze nie powiedział o tym Marie-Ange. Nie chciał jej
zmartwić i przestraszyć.
Billy przyjechał na dwa tygodnie i Marie-Ange chciała
pokazać mu cały Paryż. Ułożyła już szczegółowy plan [ Pobierz całość w formacie PDF ]